Hrabia, miś czy drań? Tego nie wiesz o Mieczysławie Czechowiczu
W audycji "Wieczór autorski" na antenie Radia Pogoda Anna Stachowska miała przyjemność gościć Hannę Farynę-Paszkiewicz, autorkę książki "Czechowicz. Hrabia, miś czy drań?". Rozmowa była pełna emocji, zaskakujących anegdot i wspomnień z życia Mieczysława Czechowicza, które nie tylko odsłaniały jego artystyczny geniusz, ale i ukazywały go jako człowieka z krwi i kości – z ciepłem, słabościami i niezwykłym urokiem osobistym.
- Mieczysław Czechowicz potrafił łączyć elegancję z dowcipem.
- Hanna Faryna-Paszkiewicz odkryła nieznane szczegóły z życia aktora.
- W audycji przywołano m.in. jego występ z piosenką "Kupiłam sobie klipsy".
Mieczysław Czechowicz był jednym z tych artystów, którzy potrafili swobodnie łączyć elegancję z dowcipem, co było widoczne także w jego wystąpieniach publicznych. Hanna Faryna-Paszkiewicz przywołała jeden z jego występów, który do dziś budzi uśmiech na twarzach osób, które go wspominają.
Czechowicz kiedyś zaśpiewał w programie piosenkę, która była przeznaczona dla kobiety, dla pani Zylskiej, pod tytułem "Kupiłam sobie klipsy". Klipsy! I on tak cudownie to śpiewał. Oczywiście: kupiłem sobie klipsy. Miał bardzo długie, błyszczące i takie dyndające wzdłuż twarzy... No po prostu to była rewelacja. To był właśnie taki żarcik — mówiła gościni Radia Pogoda.
To wspomnienie doskonale oddaje charakter Czechowicza – mężczyzny pełnego poczucia humoru, który potrafił z dystansem podchodzić do siebie i praktycznie każdej sytuacji. W jego wystąpieniach nie brakowało lekkości, która sprawiała, że publiczność nie mogła go nie lubić. Śpiewając o klipsach, jakby bezceremonialnie wskazywał na swoje unikalne poczucie humoru – takie, które czyniło go postacią niezapomnianą.
Mieczysław Czechowicz. Niezwykłe spotkanie i ślady przeszłości
Pisanie książki o tak skomplikowanej postaci, jaką był Mieczysław Czechowicz, nie mogło obyć się bez osobistych odkryć i niespodziewanych spotkań. Hanna Faryna-Paszkiewicz opowiedziała o jednej z takich historii, która miała miejsce w trakcie pracy nad książką, a która miała ogromne znaczenie przy kompletowaniu informacji z życia aktora.
Powiedziałam mojemu bratu, że zaproponowano mi napisanie tej książki, ale że nie mam jeszcze pomysłu, skąd wziąć materiały. Tak po prostu trochę się pożaliłam. Po dwóch, trzech tygodniach brat – lekarz zajmujący się m.in. biopsją cienkoigłową – zadzwonił i powiedział: "Była u mnie wnuczka Wojtka" - wspominała pisarka.
To, co zaczęło się jako rozmowa rodzinna, szybko przerodziło się w ważny punkt odniesienia do dalszych badań nad Czechowiczem. Tajemniczy "Wojtek" to oczywiście Eugenia, życiowa partnerka Mieczysława Czechowicza, z którą spędził całe dorosłe życie. Była dla niego nie tylko towarzyszką, ale także osobą, która miała duży wpływ na jego życie zawodowe. Jako wybitna suflerka znała Czechowicza jak mało kto.
Była jedną z najwybitniejszych suflerek tamtych czasów. Czechowicz traktował jej wnuczkę jak własną, mimo że to była pociecha córki z pierwszego małżeństwa Eugenii. I w związku z tym ona wiedziała wszystko. Wymieniłyśmy się telefonami, a pikanterii tej całej sytuacji dodaje fakt, że do gabinetu mojego brata przyjechała specjalnie z Mediolanu. Zobaczyła zdjęcia Jana Kobuszewskiego, które wisiały tam u mojego brata w charakterze dekoracji, i powiedziała: "A ja jestem wnuczką Mieczysława Czechowicza" - opowiadała.
Te wydarzenia otworzyły przed autorką drzwi do odkrywania nieznanych dotąd szczegółów z życia Mieczysława Czechowicza, a także umożliwiły nawiązanie kontaktu z rodziną aktora, co okazało się nieocenionym źródłem wiedzy.
Krówka, która kochała ludzi
Wizerunek Mieczysława Czechowicza nie był jednak jedynie wynikiem wspomnień jego rodziny. Istotną rolę w rysowaniu portretu artysty odegrały także osoby z jego najbliższego otoczenia. Wspomnienia Olgi Lipińskiej, która miała okazję obserwować Czechowicza, oferują zabawną, ale i pełną ciepła charakterystykę aktora.
"Byczkowato-zaokrąglony, śmieszne oczka. Lekko falująca ciemna grzywka". Mówiła o nim "krówka". Tak jej się to kojarzyło. Ale to jest taka króciutka charakterystyka. A on rzeczywiście taki był. Walczył z nadwagą, miał tendencje po mamusi – ewidentnie – ale tatuś też był zaokrąglony — dodała Hanna Faryna-Paszkiewicz.
Dzięki temu obrazowi możemy zrozumieć, w jaki sposób Mieczysław Czechowicz był postrzegany przez innych – jako osoba pełna uroku, która emanowała pozytywną energią. Ciepło, które roztaczał wokół siebie, miało w sobie coś niezwykłego i magnetycznego.
On miał chyba bardzo dużo, tak sobie wyobrażam, ciepła – które jest typowe dla osób właśnie z taką może lekką nadwagą. Tak go widzę. Tak go sobie wyobrażam. Był pozytywny, był ciepły, był lubiany. Ja nie złapałam go na jakichś złośliwościach, bo to gdzieś wyszłoby prędzej czy później. Był rzeczywiście chyba dobrym człowiekiem — podsumowała.
Mieczysław Czechowicz był hrabią na scenie, misiem dla przyjaciół, ale także – jak było trzeba – potrafił zamienić się w drania, ale wyłącznie na potrzeby tworzonej przez siebie postaci. Hanna Faryna-Paszkiewicz zdołała uchwycić te niuanse, tworząc portret pełny ciepła, humoru i ludzkiej wrażliwości.
Posłuchaj całej rozmowy:
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!