advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

"Każda rura zrobi z ciebie Trubadura". Nawet Krupówki nie były bezpieczne

3 min. czytania
07.04.2025 10:34
Zareaguj Reakcja

W audycji Radia Pogoda Marian i Bożena Lichtmanowie wspominają początki zespołu, kulisy największych hitów i siłę, która trzymała Trubadurów razem przez dekady. Przyznają, że ta muzyczna chemia wynikała bardziej z naturalnego talentu i wielkiego zaufania oraz wspólnych występów scenicznych niż klasycznej edukacji.

Marian i Bożena Lichtmanowie oraz Anna Stachowska
fot. Radio Pogoda
  • Zespół Trubadurzy: historia polskiej muzyki, dekady hitów.
  • Potęga grupy tkwiła w harmonii głosów i przyjaźni między członkami.
  • Mówiło się, że "Nie przynoś mi kwiatów, dziewczyno" było popularne jak bigos.

Zespół Trubadurzy to nie tylko historia polskiej muzyki rozrywkowej – to także zapis pokoleniowej wrażliwości, z której powstały hity, śpiewane przez całe dekady. W audycji "Aleja Sław" Anny Stachowskiej na antenie Radia Pogoda spotkaliśmy się z Marianem Lichtmanem – perkusistą, wokalistą, kompozytorem i współzałożycielem zespołu – oraz z jego żoną, Bożeną Lichtman, autorką książki "Mój Trubadur z Kamiennej".

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Trubadurzy, Skaldowie czy Czerwone Gitary? Tylko fani bigbitu osiągną 19/20

1/20 Zespół, który Krzysztof Krawczyk założył na początku lat 60. nazywał się:

Największa siła Trubadurów

Wspólnie cofnęliśmy się do czasów, gdy muzyka powstawała z potrzeby serca, a sława rodziła się nie w internecie, lecz na scenach klubów i sal koncertowych. Marian i Bożena Lichtmanowie, pytani o to, co stanowiło największą siłę Trubadurów, nie mieli wątpliwości – to była przyjaźń i coś więcej: niezwykła harmonia głosów i dusz.

Tak jak powiedziałem – mieliśmy tak zgrane głosy. C-dur, c zmniejszony, zwiększony, G, g-moll – każdy akord był wyśpiewany i nie trzeba było tego rozpisywać, bo byliśmy taką rodziną. Jakbyśmy się urodzili razem. Byliśmy takimi trojaczkami, do których doszedł starszy braciszek, Rysiek Poznakowski — wyznał muzyk.

Taka muzyczna chemia nie bierze się znikąd – ale, jak się okazuje, niekoniecznie z klasycznej edukacji. Droga zespołu do sukcesu nie prowadziła przez uczelnie artystyczne, lecz przez sceny i kluby. "W naszych czasach, w latach 60., jak ktoś chodził i grał chałtury po klubach, to był wyrzucony, gdy ktoś go zakapował. Oczywiście od razu się rozeszło i byliśmy wyrzuceni ze szkoły".

Trubadurzy niczym Jimmy Hendrix

Wielkim przełomem w repertuarze Trubadurów była piosenka "Po co ja za Tobą biegam?", której brzmienie miało – celowo – nawiązywać do międzynarodowych trendów. Marian Lichtman zdradził kulisy powstania tego utworu.

To było tak. Jak Jimmy Hendrix zaczął robić karierę światową, to każdy chciał być Jimmy Hendrixem. Te riffy gitarowe… No i wpadliśmy na taki pomysł, że może weźmiemy troszeczkę tego klimatu. I tam jest taki riff specjalny, no i to się bardzo podobało — powiedział Lichtman.

Oglądaj

Kompozycja zyskała ogromną popularność, która trwa do dziś. Co więcej – trafia nawet do najmłodszych słuchaczy. "Do tej pory, gdy rozmawiam z młodzieżą o polskich klasykach, to bardzo często mówią o tej piosence". Ale to nie wszystko!

Irena Kirszenstein [Szewińska - przyp. red.] – nasza największa duma polskiej lekkoatletyki – zaprosiliśmy ją na nasz benefis 35-lecia. I ona z nami tę piosenkę zaśpiewała. Pięknie było. Pani Irena była zachwycona, a my byliśmy zachwyceni nią — przyznał Lichtman.
Redakcja poleca

Popularni jak... bigos

Kolejnym wielkim hitem Trubadurów była piosenka "Nie przynoś mi kwiatów, dziewczyno", która – jak się okazuje – osiągnęła status niemal... gastronomiczny.

To też piosenka, którą musieliśmy śpiewać po paręnaście razy na koncercie, bo to wtedy był wielki hit w tamtych czasach. Ale pamiętam – było kiedyś takie danie w barach mlecznych. Bigos popularny. I ludzie żartowali: "Ta piosenka też jest tak popularna, jak bigos" - mówił gość Radia Pogoda.

Zespół nie był tylko obecny na scenie, ale także w codzienności Polaków. Również tej z humorem, jak wspomina Bożena Lichtman: "Przechodziliśmy Krupówkami razem z Mariankiem i tam kilku górali go poznało. A jeden sprzedawał rurki z kremem i krzyczał: »Każda rura zrobi z ciebie Trubadura«. I kolejka się ustawiała. Ja też kupiłam te rurki!" - śmiała się.

Dla Mariana Lichtmana i jego żony ważne jest jednak to, że muzyka Trubadurów trafia także do młodych – niekoniecznie za sprawą rodzinnych więzi. "Mój wnuczek i Marian słuchali piosenek Trubadurów. On ma 17-18 lat. I pytamy: Villiam, podoba ci się dziadka muzyka, jak gra dziadek? A on mówi: To typowy klasyk. Muzyka klasyczna" - wyznali.

Posłuchaj całej rozmowy:

Aleja Sław Radia Pogoda
Aleja Sław: o Trubadurach opowiada Marian Lichtman z żoną, cz.2
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Pierwsza część wywiadu dostępna tutaj >>>KLIKNIJ.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!