"Kolęda-Nocka" to najgłośniejszy musical PRL. Dlatego nie przyszła na premierę
Historia jednego z najważniejszych musicali lat 80. zyskała nieoczekiwany, bardzo osobisty wymiar. Halina Frąckowiak wróciła do kulis "Kolędy-Nocki", wyjaśniając, dlaczego zabrakło jej na premierze i jak po latach nadała tej opowieści nowe, rodzinne znaczenie.
- Halina Frąckowiak wróciła do historii "Kolędy-Nocki", jednego z najgłośniejszych musicali tamtego czasu.
- Artystka opowiedziała, dlaczego nie pojawiła się na premierze.
- Później Frąckowiak nagrała "Kołysankę Matki Brzemiennej" także na swojej płycie z kolędami.
Radio Pogoda zaprosiło Halinę Frąckowiak do cyklu "Najpiękniejsze melodie", w którym artystka dzieli się wspomnieniami, inspiracjami i ulubionymi utworami. W rozmowie naturalnie wrócono do "Kolędy-Nocki" - musicalu powstałego po sierpniowej fali strajków na Wybrzeżu w 1980 roku, którego prapremiera odbyła się w Gdyni, a po wprowadzeniu stanu wojennego spektakl został zdjęty z afisza.
W rozmowie padł fragment, który najlepiej oddaje całą emocję tej historii. Halina Frąckowiak opowiedziała, że premiera "Kolędy-Nocki" zbiegła się z jednym z najważniejszych momentów w jej życiu.
Dlaczego mnie nie było na premierze? Bo ta rola była pisana na mnie. Natomiast ja wtedy byłam rzeczywiście kobietą ciężarną i urodziłam dokładnie wtedy, kiedy była premiera w Gdyni. Ja rodziłam syna. Dlatego Teresa Haremza mnie zastąpiła mnie. Ale ona potem wyjechała do Australii i ja wróciłam - wyznała artystka.
Warto przy tym pamiętać, że "Kolęda-Nocka" już w momencie powstania miała szczególny ciężar: była odpowiedzią na atmosferę po strajkach z 1980 roku, a po stanie wojennym została zdjęta z afisza.
Halina Frąckowiak i utwór, który zyskał drugie życie
Halina Frąckowiak nie zatrzymała tej historii wyłącznie w formie wspomnienia. Jak sama przyznała, chciała, by nie było żadnych wątpliwości, że ten utwór również należał do jej artystycznego świata.
Żeby nie było tak, że ja tego nie śpiewałam, to nagrałam na swojej płycie z kolędami jeden z tych utworów - "Kołysankę Matki Brzemiennej". O tyle się różniła od tego pierwszego wykonania, że wykorzystałam do tego mojego wnuczka, który był takim dzieciątkiem kwilącym. I rzeczywiście, jak się to rozpoczyna, to słychać. A potem narratorem całości jest mój syn Filip. Czyli to ma dla mnie taką dodatkową wartość, że razem z Filipem i Frankiem to wykonaliśmy - zdradziła artystka.
Ten fragment ma w sobie wszystko: odrobinę nostalgii, rodzinny ciepły ton i muzyczną pamięć, która przechodzi z pokolenia na pokolenie. Sama "Kołysanka Matki Brzemiennej" funkcjonuje w katalogach jako utwór z albumu "Kolędy litanie", obok innych kolędowych kompozycji i opracowań Haliny Frąckowiak.
Dlaczego ten wątek tak porusza
"Kolęda-Nocka" od dawna ma status dzieła wyjątkowego, bo łączy artystyczną formę z historycznym momentem. W instytucjonalnych opisach podkreśla się, że spektakl szybko stał się teatralnym manifestem wolności, a "Psalm stojących w kolejce" w wykonaniu Krystyny Prońko urósł do rangi hymnu lat 80.
W momencie, kiedy ona została zdjęta z afisza przez władze, czyli zamknięta w ogóle, zakaz już występów w teatrze Gdyni, to ja byłam wtedy z Krysią Prońko. Już nie było Teresy Haremzy - podkreśliła.
Właśnie dlatego wspomnienie Haliny Frąckowiak nie jest tylko kolejną radiową anegdotą. To opowieść o czasie, w którym muzyka wchodziła w życie publiczne z ogromną siłą, ale też o bardzo prywatnym wymiarze sztuki: o porodzie, rodzinie, pamięci i o tym, że niektóre piosenki wracają po latach z jeszcze większą czułością niż kiedyś.
Jej ciepły, spokojny ton sprawił, że cała rozmowa brzmiała bardziej jak spotkanie po latach niż zwykła antenowa rozmowa. A to właśnie w takich momentach "Najpiękniejsze melodie" rzeczywiście zasługują na swoją nazwę.
Źródło: RadioPogoda.pl