To on stworzył te piękne przeboje. Polacy nie mogą ich zapomnieć
Gdyby Krzysztof Klenczon wciąż żył, dziś skończyłby 84 lata. Z okazji rocznicy jego urodzin, warto przypomnieć, jakie zasługi miał dla polskiej muzyki. Najpierw z Czerwonymi Gitarami, a potem z Trzema Koronami ten legendarny wokalista i kompozytor dostarczył słuchaczom wielu ponadczasowych przebojów.
- Krzysztof Klenczon należał do najważniejszych postaci muzyki w PRL.
- Zapisał się w historii licznymi hitami.
- Dziś przybliżymy kilka z nich.
Krzysztof Klenczon urodził się równo 84 lata temu – 14 stycznia 1942 r. w Pułtusku. Choć żył zaledwie 39 lat (zmarł w 1981 r. w wyniku zapalenia płuc i komplikacji po odniesionym niewiele wcześniej poważnym wypadku samochodowym) zdążył stać się muzyczną legendą nad Wisłą. Nie tylko bigbitową, ale także poprockową i blues-rockową.
Rozwiąż quiz o Klenczonie i Niemenie. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Klenczon czy Niemen? Jeśli pamiętasz te hity, musisz mieć 19/20!
Tak Krzysztof Klenczon zyskał sławę i uznanie
Krzysztof Klenczon był samoukiem muzycznym. Nie brał lekcji śpiewu i komponowania, samodzielnie opanował też grę na gitarze i akordeonie. Do świata muzyki wkroczył w wieku 20 lat w formacji Niebiesko-Czarni.
Dostarczył jej kompozycji "Gdy odlatują bociany" i "Bo to był zły dzień". Chciał jednak większej swobody twórczej i czuł się nieco przytłoczony zainteresowaniem, jakim cieszyli się Wojciech Korda i Czesław Niemen. Zdecydował się więc opuścić kapelę w 1964 r.
Wtedy trafił do formacji Pięciolinie, z której w kolejnym roku wyewoluowały Czerwone Gitary. Grupa pod przewodnictwem Krzysztofa Klenczona i Seweryna Krajewskiego szybko zaczęła odnosić wielkie sukcesy i została okrzyknięta "polskimi Beatlesami".
Odejście z Czerwonych Gitar i przygoda z Trzema Koronami
Krzysztof Klenczon skomponował dla Czerwonych Gitar wiele kluczowych przebojów, ale z czasem jego wizja muzyki stała się rozbieżna z tym, czego chciał Seryn Krajewski. Wtedy, w 1969 r., pierwszy nich odszedł i założył Trzy Korony, gdzie mógł prezentować bardziej rockowy repertuar. To zaowocowało kilkoma kolejnymi hitami.
Pomimo tego, w 1973 r. kompozytor wyjechał do USA. Tam spędził swoje ostatnie lata przed śmiercią na występach dla Polonii, pomaganiu zespołom znad Wisły i dorabianiu jako taksówkarz. Wypuścił też album anglojęzyczny, ale bez powodzenia.
W pewnym momencie zaczął się zastanawiać, czy połączyć ponownie siły z Czerwonymi Gitarami. Do tego, jak wiadomo, nie doszło, a wszelkie rozważania przekreśliła ostatecznie śmierć gwiazdora w 1981 r.
Jako że dziś przypada 84. rocznica urodzin Krzysztofa Klenczona, na tapet weźmiemy pięć przykładowych przebojów jego autorstwa, dzięki którym został zapamiętany jako legenda.
"Historia jednej znajomości"
"Historia jednej znajomości" pochodzi z repertuaru zespołu Czerwone Gitary. Piosenkę Polacy poznali w 1965 r. i od razu ją pokochali. Miała wakacyjny klimat, a Jerzego Kosselę do napisania tekstu zainspirował widok dziewczyny spacerującej z psem po plaży w Gdyni.
Kiedy zespół przebywał w Warszawie, gdzie nagrywał płytę, Kossela mieszkał w pokoju z Krzysztofem Klenczonem. Jako że zespołowi brakowało jeszcze dwóch utworów, pierwszy z muzyków przyznał – cytowany przez Cyfrową Bibliotekę Polskiej Piosenki – że próbował "wmontować" swoje słowa w niewykorzystaną muzykę skomponowaną przez Kleczona.
Tak w ciągu jednej nocy powała "Historia jednej znajomości" – nawet jeśli, jak wspominał Kossela, kłócili się z Klenczonem o końcówki.
Ja chciałem dwusylabowe, bo są bardziej „muzyczne”, on upierał się przy jednosylabowych. Stąd ten "pies", "szła", "znów", "dni", "mi". Ale, kto był zwracał uwagę na końcówki. Ważny był klimat – mówił.
"Kwiaty we włosach"
Pamiętne, inspirowane hipisowskim ruchem, "Kwiaty we włosach" zrodziły się w 1968 r. Kawałek był umieszczony na płycie "Czerwone Gitary (3)". Za muzykę odpowiadał Krzysztof Klenczon, a za stronę liryczną – Janusz Kondratowicz.
"Biały Krzyż"
"Biały Krzyż" także pochodził z 1968 r. Tutaj podział na tekściarza i kompozytora był taki sam jak w utworze wyżej. Hit ten zaowocował Nagrodą Ministra Kultury i Sztuki dna Czerwonych Gitar na 7. KFPP w Opolu.
Piosenka była hołdem dla ojca Krzysztofa Klenczona, Czesława, który był żołnierzem Armii Krajowej, a po wojnie działał w antykomunistycznym podziemiu. Tekst opowiada o partyzantach, którzy spoczęli w bezimiennych mogiłach oznaczonych jedynie skromnymi krzyżami zrobionymi z drzewa brzozy.
Czerwone Gitary przechytrzyły cenzurę, gdyż nie wspominały o przynależności organizacyjnej poległych. Utwór zwieńczyła melodia partyzanckiej pieśni "Rozszumiały się wierzby płaczące".
"10 w skali Beauforta"
"10 w skali Beauforta" to już historia, którą Krzysztof Klenczon pisał z zespołem Trzy Korony. Przynajmniej jeśli chodzi o najbardziej znaną wersję piosenki. W istocie powstało ich kilka. Pierwsza z nich była nagrana jeszcze tuż przed odejściem Krzysztofa Klenczona z Czerwonych Gitar.
Kolejną zarejestrował z sesyjnymi muzykami, a następne – mocniejsze brzmieniowo – z Trzema Koronami. Kawałek w tej postaci trafił m.in. na album formacji z 1971 r. Tekst stworzył Janusz Kondratowicz, na podstawie opowieści Klenczona o jego żeglarskich fascynacjach.
"Port"
"Port" to piosenka Trzech Koron z 1971 r. utrzymana w podobnym tonie tekstowo i brzmieniowo do poprzedniego kawałka. Tutaj Krzysztof Klenczon połączył jednak siły z tekściarką Haliną Stefanowską.
Źródła: Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki, Wikipedia.org, RadioPogoda.pl