advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

W PRL wywołała skandal. Po tym jej kariera zawisła na włosku

3 min. czytania
16.06.2025 11:57
Zareaguj Reakcja

W oczach wielu widzów Beata Tyszkiewicz jest ucieleśnieniem klasy. Uważana za dystyngowaną aktorka w młodości zachowywała się jednak zgoła inaczej niż dziś. Jako nastolatka wielokrotnie mocno dawała się we znaki rodzicom i nauczycielom. Potem poskarżono się też na jej "niemoralne" zachowanie w szkole teatralnej.

Taka była kiedyś Beata Tyszkiewicz. "To niemoralne"
fot. Kadr z serialu "Polskie drogi" (1976/77), reż. J. Morgenstern / YouTube
  • Beata Tyszkiewicz w czasie kariery aktorskiej zapracowała na miano "pierwszej damy polskiego kina".
  • Tymczasem, kiedy była jeszcze w szkole i na studiach, do stereotypowej "damy" było jej daleko.
  • Przyszła gwiazda sprawiała kłopoty rodzicom. Nie ukończyła też studiów aktorskich.

Beata Tyszkiewicz kilka lat temu (m.in. z powodów zdrowotnych) wycofała się z branży po bardzo owocnych ponad 50 latach kariery. Zapisała się w annałach jako jedna z najbardziej cenionych polskich aktorek. Wszyscy pamiętają jej role w takich filmach, jak "Lalka", “Rękopis znaleziony w Saragossie" czy "Wszystko na sprzedaż".

Rozwiąż quiz o najpiękniejszych polskich aktorkach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Rozpoznaj najpiękniejsze aktorki PRL-u. Zdobędziesz chociaż 60 proc. punktów?

1/20 Na zdjęciu widzimy jedną z najbardziej uwielbianych aktorek w okresie PRL. Jak się nazywa?

Widzowie od dawna utożsamiają ją z klasą i dobrymi manierami. Jednak sama aktorka na łamach "Nie wszystko na sprzedaż" przyznała, że kiedyś nie była wzorem cnót i potrafiła zajść za skórę mamie, tacie, nauczycielom oraz profesorom. 

Beata Tyszkiewicz początkowo nie zdała matury 

Beata Tyszkiewicz miała mocny charakter, lubiła się wyróżniać i myśleć nieszablonowo. Nie była jednak zdyscyplinowana, a naukę zaniedbywała do tego stopnia, że edukację w gimnazjum zakończyła przedwcześnie, przyniesieniem świadectwa pełnego dwójek. Jak tłumaczyła we wspomnianej wcześniej autobiografii:

Kiedy okazało się, że mam na świadectwie jedenaście dwój, mama stwierdziła, że jedynie siostry sobie ze mną poradzą, a rygor panujący w katolickiej szkole dobrze mi zrobi. 
Redakcja poleca

Pod okiem sióstr dotrwała jakoś do matury, ale za pierwszym razem oblała egzamin z języka polskiego. W jej oczach nieodpowiednio sformułowano temat wypracowania. Wytknęła to i uzasadniła swoje stanowisko w jednym zdaniu, które umieściła na swoim arkuszu egzaminacyjnym.

Beata Tyszkiewicz tłumaczyła, że nie zdała, bo "siostry oceniły jej pracę jako nie na temat". Do poprawki się już przyłożyła i zdała na najwyższą ocenę. Nie kryła jednak, że nie pofatygowałaby się drugi raz na egzamin, gdyby nie miała w planach studiów aktorskich. 

Gwiazda nie wytrzymała 

Beata Tyszkiewicz wcześniej miała problemy z nauką także z powodu pracy przy swoim filmowym debiucie. Po raz pierwszy przed kamerą stanęła w 1956 r. Zagrała wówczas w "Zemście" Antoniego Bohdziewicza i Bohdana Korzeniewskiego.  

Kiedy została dostrzeżona na szkolnym korytarzu żeńskiego gimnazjum i zaproszona na przesłuchanie, "pojechała na nie sama, bez mamy". Tamta, kiedy dowiedziała o tym, że jej córka dostała rolę, pozwoliła jej zagrać w tym jednym filmie, ale zakazała jej kolejnych występów aż do końca szkoły. Beata Tyszkiewicz wbrew jej prośbom zrobiła jednak to:

Miałam nic nie mówić koleżankom z internatu o tym, że gram w filmie, bo to może je zdemoralizować. Oczywiście już pierwszego dnia opowiedziałam o moich wrażeniach z planu filmowego. 
Redakcja poleca

Tyszkiewicz o wyrzuceniu ze studiów

Już po przyjęciu na studia Beata Tyszkiewicz, tak jak wszyscy na pierwszym roku, miała zakaz grania, ale postanowiła pojawić się w jednej reklamie. To kosztowało ją wyrzucenie ze studiów już po kilku miesiącach. Jednak gwiazda uważała, że wszystko skończyłoby się tylko na naganie, gdyby nie inny incydent.

Rektor Jan Kreczmar przyłapał ją w teatrze... na kolanach u krytyka Jana Kotta. Beata Tyszkiewicz utrzymywała, że przeciskając się po ciemku na swoje miejsce na widowni, przez przypadek na chwilę przysiadła na kolanach krytyka. Kreczmar nie dał temu wiary i ocenił, że to "niemoralne zachowanie", które "nie jest sposobem na zrobienie kariery w teatrze".

Redakcja poleca

Beata Tyszkiewicz po wyrzuceniu ze studiów nie zamartwiała się jednak zbyt długo i postanowiła prężnie rozwijać karierę. Szybko stała się gwiazdą. Kiedy po dekadzie, w 1968 r., zobaczyła na planie "Lalki" Jana Kreczmara, powiedziała do niego: 

Nawet pan nie wie, panie rektorze, jaka jestem panu wdzięczna. Gdyby nie pańska decyzja, nie siedzielibyśmy razem dziś w tym powozie.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!