advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Beata Tyszkiewicz to ikona kina PRL. Wyznała swój największy lęk

2 min. czytania
10.02.2025 07:53
Zareaguj Reakcja

Beata Tyszkiewicz jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek. Gwiazda, która przez dekady błyszczała na wielkim ekranie, na deskach teatru stanęła tylko kilka razy. W autobiografii artystka zdradziła, co było powodem jej decyzji.

Beata Tyszkiewicz to ikona kina
fot. ADAM JANKOWSKI/REPORTER
  • Beata Tyszkiewicz to ikona polskiego kina. 
  • Gwiazdą, która błyszczała na scenie, rządziły liczne obawy. 
  • Tego gwiazda PRL bała się najbardziej. 

Pierwszą rolę w filmie Beata Tyszkiewicz zagrała, gdy była jeszcze uczennicą gimnazjum. Na szkolnym korytarzu miała zostać dostrzeżona przez asystenta Antoniego Bohdziewicza, sławnego reżysera, który zaangażował ją do roli Klary Raptusiewiczówny w ekranizacji "Zemsty" z 1957 roku. Po debiucie nastolatka zdecydowała, że podejmie studia aktorskie. 

Rozwiąż quiz o ślicznotkach PRL. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Ślicznotki PRL, które zwalały z nóg. Mistrz pozna 17/20!

1/20 Jak nazywa się piękność na zdjęciu?

Tuż po ukończeniu PWST w Warszawie Beata Tyszkiewicz stała się jedną z najbardziej rozchwytywanych aktorek. W kraju rozsławiła ją "Lalka", w której zagrała Izabelę Łęcką.

Przez lata kariery ikona kina PRL wykreowała ponad 100 postaci. Choć błyszczała na ekranie, to na deskach teatru stanęła tylko kilka razy. Dlaczego? Wyjaśniamy, co było powodem jej decyzji.  

Teatralna kariera nie była jej pisana 

Jako 24-latka, Beata Tyszkiewicz miała już naprawdę bogatą filmografię. "Wybrałam kino, a właściwie kino wybrało mnie"-  pisała w swojej książce "Nie wszystko na sprzedaż".

To właśnie wtedy aktorka zdecydowała się po raz pierwszy stanąć na deskach teatru i wystąpić w sztuce "Kariera Artura Ui". Debiut gwiazdy kina PRL przeszedł w mediach bez echa, co utwierdziło ją w przekonaniu, że to kino jest jej pisane.

Redakcja poleca

Drugie podejście do teatru Beata Tyszkiewicz miała jako 26-latka. W podpisywanym kontrakcie gwiazda zastrzegła, że w sztuce "Za rzekę, w cień drzew" wystąpi tylko piętnaście razy.

Podczas prób nie miała lekko, a garderobiane nie pałały do niej sympatią. By je przekupić, tuż po premierze spektaklu oddała im kwiaty, które otrzymała od znajomych. Efekt był zachwycający.  

Za pani Tyszkiewicz to były prawdziwe premiery - mówili później pracownicy teatru.

Beata Tyszkiewicz bała się jednego

Wspomniane kreacje aktorskie były jedynymi teatralnymi wcieleniami Beaty Tyszkiewicz. Dopiero po latach okazało się, że gwiazda umyślnie rezygnowała z propozycji, które obejmowały występy sceniczne, bo bała się, że musi "spojrzeć w oczy żywemu widzowi".  

Redakcja poleca

"Czułam się przez publiczność pożerana, obnażana, odzierana z intymności" - pisała Beata Tyszkiewicz w książce "Nie wszystko na sprzedaż". W autobiografii ikona kina PRL opisała swoje doświadczenia teatralne oraz trudy, z jakimi musiała zmagać się, gdy tylko stawała na scenie. Teatr poniekąd ją przerażał, dlatego z niego zrezygnowała. 

Pogodne lata [PODCAST]
Dziecięce gwiazdy PRL. Pogodne lata #01
play play
replay
forward
volume volume
0:00
Brakowało mi warsztatu, szkoły, przeżycia były zbyt intensywne. Czułam, jakbym każdego dnia zdawała egzamin. Nie raz, nie dwa śniłam, że zapomniałam wejść na scenę. Koszmar.  Ja jestem nieco zepsuta filmem, tym, że obraz i dźwięk utrwala się raz na całe życie, a nie tworzy każdego wieczoru. Nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym grać czterysta razy to samo. Takie powtarzanie mnie przeraża - pisała aktorka.  

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!