Sukces, sława i niewyobrażalny ból. Tego nie wiedziałeś o ikonie PRL
Barbara Krafftówna - bez cienia przesady można nazwać ją jedną z najzdolniejszych aktorek swojego pokolenia. W końcu mowa o artystce, która występowała u Wojciecha Jerzego Hasa, Andrzeja Seweryna czy Andrzeja Wajdy. Mimo że życie nie oszczędzało Krafftówny, ona wbrew wszystkiemu potrafiła cieszyć się życiem.
- Barbara Krafftówna była wybitną aktorką PRL.
- Jej życie prywatne pozostawało dalekie od ideału.
- Mimo wielu tragedii nie przestała patrzeć na życie z nadzieją.
Barbara Krafftówna zmarła 23 stycznia 2022 roku, więc równo cztery lata temu. W chwili śmierci wybitna aktorka miała 93 lata. Ostatnie chwile życia spędziła w Konstancinie-Jeziornie (woj. mazowieckie).
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Rozpoznaj najpiękniejsze aktorki PRL-u. Zdobędziesz chociaż 60 proc. punktów?
Barbara Krafftówna - wbrew wszystkiemu nie straciła nadziei
Już jako mała dziewczynka Barbara Krafftówna czuła, że jej przeznaczeniem jest właśnie granie. Jeszcze w trakcie II wojny światowej uczestniczyła - oczywiście w tajemnicy przed okupantem - w zajęciach Studia Dramatycznego Iwona Galla w Krakowie. Otrzymała wszechstronne wykształcenie artystyczne, ucząc się m.in. tańca oraz pantomimy.
O tym, jak wielki sukces zawodowy odniosła Barbara Krafftówna, dobitnie świadczy fakt, że grała u najlepszych polskich reżyserów. Pojawiła się m.in. w produkcjach "Popiół i diament", "Nikt nie woła", "Jak być kochaną", "Rękopis znaleziony w Saragossie" czy "Filip z konopi". Miała na koncie także niezliczone role teatralne.
Uwagę przykuwało jednak nie tylko życie zawodowe, ale również - prywatne Barbary Krafftówny. Niestety, głównie z powodu niezliczonych nieszczęść, które spadły na aktorkę. Dość wspomnieć, że dwukrotnie owdowiała oraz przeżyła własne dziecko.
Wbrew nieszczęściom, jakie spadły na Barbarę Krafftównę, ta nigdy nie straciła nadziei. W jednym z wywiadów przyznała, że wsparcia stara się szukać wśród najbliższych, nie lubi za to epatować swoim życiem publicznie. Podchodziła do bliźnich z empatią, uważając, że również spotyka ich wiele złego, nie chce więc "obciążać" ich własnymi tragediami.
Nikt ci tak nie może pomóc, jak sam sobie nie pomożesz. Moja mama uczyła mnie, że jeśli mam jakieś kłopoty i zmartwienia, to dzielę się nimi z najbliższymi, szukam rady, pomocy. Natomiast nie wynoszę tego na zewnątrz, bo ludzie mają własne problemy i własne zmartwienia, i nie należy jeszcze obciążać ich cudzymi - podsumowała w wywiadzie dla PAP.
Źródło: PAP, Onet