Hit lat 60. wyrzucony z konkursu. Decyzja władz wywołała skandal
Jego nazwisko nie zawsze jest na pierwszym planie, ale to właśnie on potrafi nadać piosenkom emocjonalną głębię, która potrafi przetrwać dekady. Krzysztof Dzikowski należy do tych autorów, którzy z codziennych słów układają historie zapadające w pamięć – niezależnie od epoki i wykonawcy. Jedną z takich opowieści jest utwór "Nie wiem czy to warto".
- Krzysztof Dzikowski łączy literacką wrażliwość z estradową komunikatywnością.
- Jego twórczość swobodnie przekracza granice gatunków i pokoleń.
- Wielokrotnie udowadniał, że ten sam tekst może żyć na nowo w kolejnych interpretacjach.
25 stycznia 1938 roku urodził się Krzysztof Dzikowski – autor tekstów, które na trwałe wpisały się w historię polskiej piosenki rozrywkowej. Jest twórcą obdarzonym niezwykłym wyczuciem języka i emocji, a jego słowa potrafią brzmieć równie sugestywnie w wykonaniach estradowych gwiazd, jak i w kameralnych interpretacjach aktorskich.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Słynne melodie lat 60. Dla prawdziwego entuzjasty 100 proc. to pikuś!
Współpracował dotąd z czołówką polskich kompozytorów, m.in. z Ryszardem Poznakowskim, Sewerynem Krajewskim czy Wojciechem Młynarskim, a jego teksty śpiewali artyści reprezentujący bardzo różne style i pokolenia: od Katarzyny Sobczyk i Ireny Jarockiej, przez Czesława Niemena i Marylę Rodowicz, po Annę Marię Jopek i Katarzynę Groniec.
Krzysztof Dzikowski - od nieświadomego studenta do profesjonalisty
Droga Krzysztofa Dzikowskiego do zawodowego pisania piosenek zaczęła się skromnie. Na początku lat sześćdziesiątych był studentem polonistyki, pisał teksty dla studenckich kabaretów i nie traktował tej działalności jako przyszłego zawodu. Przełom nastąpił w chwili, gdy po raz pierwszy usłyszał swoje słowa w radiu.
Była to piosenka "Nie rzucajcie kelnerki", nagrana z inicjatywy Władysława Szpilmana, z muzyką Tadeusza Prejznera i w wykonaniu Bogdana Czyżewskiego. Od tego momentu młody autor coraz częściej bywał w radiowych redakcjach, nawiązując znajomości, które otworzyły mu drzwi do świata profesjonalnej estrady.
Jedna z nich – z Mateuszem Święcickim, dziennikarzem i kompozytorem – okazała się kluczowa. To właśnie wtedy powstał przebój "Był taki ktoś", napisany dla Katarzyny Sobczyk i zespołu Czerwono-Czarni. Sukces piosenki sprawił, że Krzysztof Dzikowski w 1964 roku został zaproszony przez zespół na obóz artystyczno-kondycyjny w Kudowie-Zdroju. Tam narodził się utwór, który do dziś pozostaje jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych tekstów.
"Nie wiem czy to warto". Burzliwe losy piosenki
Autorem słów piosenki jest oczywiście Krzysztof Dzikowski, a muzykę skomponował Zbigniew Bizoń. Okoliczności powstania utworu przeszły już do anegdoty polskiej piosenki. Sam autor po latach wspominał pierwsze chwile pracy nad tekstem w Kudowie-Zdroju: "Nie zdążyłem się jeszcze dobrze rozpakować, kiedy zaczepił mnie Zbyszek Bizoń".
"Dobrze, że już jesteś" – powiada. "Mam tu taki utwór dla Kasi Sobczyk. Genialny, dzieje się w nim, kotłuje, eksploduje. W dodatku wymyśliłem świetną solówkę, gram ją (na saksofonie, bowiem był saksofonistą - przyp. Adam Halber) unisono z gitarą. No bomba. Bierz się do roboty. I, żeby to było dramatyczne" - wspominał tekściarz.
Zadanie okazało się trudniejsze, niż się wydawało. Walczykowy rytm nie sprzyjał dramatyzmowi, a kiepskie samopoczucie autora (zatruł się stołówkowym jedzeniem) dodatkowo utrudniało pracę. Gdy pojawiły się myśli o rezygnacji i powrocie do Warszawy, do akcji wkroczył kierownik zespołu: "Krzysiu, musisz to zrobić. Masz tu butelkę gruzińskiego koniaku, na górce jest Altanka Szopena. Idź tam, stwórz sobie odpowiedni nastrój i nie wracaj bez tekstu" - miał powiedzieć.
Tak przyszła inspiracja i "narodził się przebój"
Noc spędzona w altance nie przyniosła jednak natychmiastowego olśnienia. Dopiero przypadkowe spotkanie z życzliwą kelnerką, która udzieliła Krzysztofowi Dzikowskiemu schronienia i pomocy, odmieniło bieg wydarzeń. Jak wspominał Dzikowski:
Poszedłem po kolacji, nadeszła noc [...]. W każdym razie przysnąłem. Obudziło mnie zimno, więc mimo zastrzeżeń Kosińskiego ("Nie wracaj bez tekstu") postanowiłem wrócić do naszego ośrodka. Po drodze dostrzegłem oświetlone okna w jakimś domu wczasowym. Była czwarta, a tam właśnie kończył się wieczorek zapoznawczy. Wszedłem, żeby się trochę ogrzać i może coś zjeść, a tu bardzo miła kelnerka postanowiła zatroszczyć się o zbłąkanego wędrowca. Nakarmiła, napoiła, a także… przenocowała w swoim służbowym pokoiku na poddaszu.
To zupełnie nieplanowane spotkanie znacznie poprawiło artyście nastrój i wzmogło inwencję twórczą. Jeszcze tego samego dnia przyszła inspiracja i udało się ukończyć tekst. "Po południu Zbyszek przećwiczył to z Kasią, wieczorem próba z zespołem i tak narodził się, jak się miało okazać, przebój" - czytamy na BibliotekaPiosenki.pl.
Skandal w Sopocie i nowe życie
Piosenka szybko trafiła do repertuaru Katarzyny Sobczyk i stała się wielkim przebojem. W 1965 roku zdobyła pierwszą nagrodę w kategorii "piosenka rozrywkowa" na Festiwalu w Opolu. Sukces ten nie przełożył się jednak na występ w Sopocie – decyzją urzędników utwór został odsunięty, co wywołało środowiskowy skandal i protesty dziennikarzy. Próby dopuszczenia piosenki do konkursu zakończyły się niepowodzeniem.
Nowe życie "Nie wiem czy to warto" rozpoczęło się dzięki Czesławowi Niemenowi, który nagrał utwór z zespołem Akwarele, zmieniając perspektywę tekstu z żeńskiej na męską. "Nie zrobiliśmy z tego afery, bo bardzo dobrze nagrał i zupełnie inaczej to zabrzmiało" - wspominał autor.
Kolejna, wyjątkowo mocna interpretacja pojawiła się w 1996 roku w filmie "Matka swojej matki", gdzie piosenkę wykonała Krystyna Janda. Dopiero wtedy – po latach – w pełni wybrzmiał dramat ukryty w słowach Dzikowskiego, będących skargą porzuconej kobiety i dowodem na to, jak wielowymiarowe potrafią być jego teksty.
Źródła: Wikipedia.org. BibliotekaPiosenki.pl