Hit lat 60. był zakazany w PRL. Reżyser musiał opuścić Polskę
Jerzy Skolimowski to niezwykle uzdolniony artysta. Polacy zapamiętali go przede wszystkim jako reżysera. Stworzył wiele uznanych produkcji, które do dziś są cenione przez widzów. W latach 60. ukazał się film "Ręce do góry". Dzieło wprost krytykowało PRL, przez co podpadło cenzurze, która brutalnie je stłumiła. W wyniku działań władz autor opuścił kraj.
- Jerzy Skolimowski wyreżyserował film "Ręce do góry".
- Cenzura w PRL zakazała rozpowszechniania dzieła.
- Z tego powodu reżyser zdecydował się wyjechać z Polski.
Jerzy Skolimowski jest uznanym reżyserem. 5 maja świętuje 87. urodziny. Z tej okazji warto przyjrzeć się bliżej jego bogatej twórczości. Artysta jest bowiem odpowiedzialny za wiele wyśmienitych filmów. W latach 60. nakręcił tetralogię, w której eksperymentował z formą i ukazywał stan ówczesnej młodzieży. W ramach cyklu stworzył "Rysopis", "Walkowera", "Barierę" oraz "Ręce do góry". Ten ostatni najbardziej stanął w gardle władzy PRL.
W 1967 roku Jerzy Skolimowski zrealizował "Ręce do góry" na podstawie scenariusza, który współtworzył z Andrzejem Kostenką. Film inspirowany był prawdziwymi wydarzeniami. Produkcja opowiada o absolwentach Akademii Medycznej, którzy spotykają się po latach. Nocą w wagonie towarowym wspominają ponury okres stalinizmu w Polsce. Przez czternaście lat dzieło nie było dopuszczone do rozpowszechniania. Cenzura miała z nim poważny problem.
Jerzy Skolimowski musiał emigrować. Wszystko przez tę scenę
W filmie "Ręce do góry" zagrały wybitne osobistości polskiego kina. W Zastawę wcielił się sam Jerzy Skolimowski. Alfę zagrała Joanna Szczerbic, Romea – Adam Hanuszkiewicz, Wartburga – Bogumił Kobiela, a Opla Rekord – Tadeusz Łomnicki. Doborowa obsada nie miała jednak szans z cenzurą PRL. Produkcja otrzymała zakaz rozpowszechniania.
Oficjalnym powodem działania cenzorów miała być scena, w której podczas pierwszomajowego pochodu wizerunkowi Stalina naklejana jest dodatkowa para oczu. Początkowo "Ręce do góry" miały być wysłane na Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji. Tak się jednak nie stało. Jerzy Skolimowski stracił paszport, a dzieła nie dopuszczono do obiegu festiwalowego.
Jak czytamy w książce "Skolimowski. Przewodnik Krytyki Politycznej", reżyser starł się interweniować u Zenona Kliszki, wicemarszałka Sejmu i najbliższego współpracownika Władysława Gomułki. Stawiał ultimatum, że jeżeli "Ręce do góry" nie zostaną dopuszczone do obiegu, to już nigdy nie nakręci filmu w Polsce. Polityk miał tylko stwierdzić: "Szerokiej drogi". W efekcie Jerzy Skolimowski wyjechał z Polski.
Dopiero w 1981 roku reżyser odzyskał możliwość zarządzania filmem. Wtedy też pokazano go na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Obraz rozszerzono o prolog, w którym Jerzy Skolimowski opowiadał m.in. o doświadczeniach z cenzurą. "Ręce w górę" nie zagościły na ekranie na długo. Wprowadzono bowiem stan wojenny. W 1985 roku odbyła się już właściwa premiera, ale tym razem dzieło pokazywano bez wspomnianego prologu.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!