Polacy pokochali ją za rolę w "Trędowatej". Była "arystokratką" kina PRL
Hrabina Ćwilecka z "Trędowatej", szefowa "Genetix" Tekla z "Seksmisji" i księżna Janetta Roztocka z "Kariery Nikodema Dyzmy". Co łączy powyższe role? Hanna Stankówna. Aktorka była niezwykle utalentowana, a dzięki swojej urodzie zapadała w pamięć. Z okazji przypadającej na 4 maja rocznicy urodzin artystki przypominamy jej historię.
- Hanna Stankówna przyszła na świat 4 maja 1938 roku.
- Kobieta była wybitną polską aktorką.
- Tak potoczyły się gwiazdy kina PRL.
Po raz pierwszy na ekranie Hanna Stankówna pojawiła się w wieku 19 lat. Wówczas zagrała małą rolę w filmie Jerzego Kawalerowicza "Prawdziwy koniec wielkiej wojny" z 1957 roku. Rok później stanęła na deskach teatru, a po kolejnych dwóch została absolwentką PWST w Warszawie.
Rozwiąż quiz o największych pięknościach polskiego kina. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe piękności polskiego kina. Mistrz odgadnie 16/20!
Hanna Stankówna była wybitną aktorką
Hanna Stankówna zasłynęła nie tylko jako wielce utalentowana aktorka. Widzom zapadła w pamięć również dzięki swojej charakterystycznej, wręcz posągowej urody. Artystka grała głównie role silnych kobiet, które twardo stąpają po ziemi. Jedną z najbardziej zapamiętanych ról aktorki była ta w filmie "Trędowata". W słynnej produkcji z 1976 roku Hanna Stankówna wcielała się w hrabinę Ćwilecką.
Podobnych ról w karierze Stankówny jest znacznie więcej. W 1980 roku aktorka wcieliła się w postać księżnej Janetty Roztockiej w "Karierze Nikodema Dyzmy", a cztery lata później została nieposkromioną szefową "Genetix", Teklą w fantastycznej komedii Juliusza Machulskiego "Seksmisja".
Tekla był paskudna, ale gdy się zestawia blondynkę z brunetką, wiadomo, że ta ciemna musi grać tę złą — mówiła aktorka w jednym z cytowanych przez Onet wywiadów.
Hanna Stankówna zapadała w pamięć. Z relacji osób ze środowiska artystycznego wynika, że współpraca z nią była czystą przyjemnością. "Rzeczywiście była aktorką o wyglądzie bardzo arystokratycznym, wysmukłą, wysoką, zgrabną, o typie urody różniącym się od tego, który obowiązywał na naszych ekranach. Pracę z nią wspominam w samych superlatywach" - mówił przed laty Marek Piestrak. Reżyser miał okazję poznać aktorkę na planie swojego kultowego horroru psychologicznego "Wilczyca".
Ikona kina PRL była ceniona w środowisku
W sumie przez lata kariery Hanna Stankówna zagrała w 65 spektaklach teatralnych, 48 przedstawieniach Teatru Telewizji, 180 słuchowiskach Teatru Polskiego Radia i sporej ilości filmów oraz seriali. Widzowie zapamiętali ją jako wyniosłą arystokratkę. Bliscy i współpracownicy, jako niezwykle ciepłą i oddaną osobę.
Ostatnią rolą, dzięki której Hanna Stankówna przypomniała o sobie widzom, była ta w serialu "Na Wspólnej". W telenoweli TVN ikona kina PRL wcieliła się w postać Ludwiki Sobczak, wścibskiej i kontrolującej matki Rafała. Gwiazda grała w produkcji od 2008 do 2018 roku. Gdy jej serialowa postać zmarła, przeszła na aktorską emeryturę.
"To bardzo smutna wiadomość, kiedy umiera aktor, z którym się pracowało i ma się dobre wspomnienia. To jakby umarł ktoś z rodziny" – tymi słowami Juliusz Machulski pożegnał Hannę Stankównę, która zmarła 14 grudnia 2020 roku w wieku 82 lat.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!