Film dnia PRL - "Potop". Polacy nie wiedzą o "wojnie" na planie
20 marca przypomina o urodzinach Krzysztofa Kowalewskiego i jego roli w "Potopie" – filmie, który do dziś uchodzi za jedno z największych widowisk w historii PRL i nie traci swojej siły oddziaływania. Sprawdź film dnia PRL - sprawdź ciekawostki, informacje, fakty.
- Film dnia PRL. "Potop" przyciągnął miliony widzów i stał się symbolem epickiego rozmachu polskiego kina.
- Choć Kowalewski grał rolę drugoplanową, jego Roch Kowalski na trwałe zapisał się w pamięci widzów.
- Za kulisami produkcji dochodziło do napięć twórczych, które nie przeszkodziły filmowi osiągnąć statusu legendy.
Film dnia PRL. 20 marca to data szczególna dla fanów polskiego kina – właśnie wtedy w 1937 roku w Warszawie urodził się Krzysztof Kowalewski. Choć wielu pamięta go głównie z komediowych ról, nie można zapominać, że pojawił się również w jednym z największych widowisk filmowych w historii PRL - kultowym "Potopie", gdzie wcielił się w niezapomnianego Rocha Kowalskiego.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. „Potop” czy „Krzyżacy”? Jeśli masz 100 proc., musisz kochać Sienkiewicza!
"Potop" w reżyserii Jerzego Hoffmana to film, który dla całych pokoleń Polaków stał się synonimem kinowego rozmachu. Adaptacja powieści Henryka Sienkiewicza przyciągnęła do kin ponad 27 milionów widzów i do dziś uchodzi za jedno z największych osiągnięć rodzimej kinematografii - nie bez powodu jest więc filmem dnia PRL w Radiu Pogoda.
Na ekranie błyszczeli najwięksi: Daniel Olbrychski, Małgorzata Braunek czy Tadeusz Łomnicki. W tym gronie swoje miejsce miał także Krzysztof Kowalewski – jego postać, choć drugoplanowa, zapisała się w pamięci widzów na dobre.
Film dnia PRL. Bez niego "Potop" nie byłby taki sam
Mało kto wie, że za wizualny rozmach dzisiejszego filmu dnia PRL odpowiadał Jerzy Wójcik – jeden z najwybitniejszych operatorów w historii polskiego kina. To on nadał "Potopowi" malarskiego charakteru, inspirując się choćby twórczością batalisty Józefa Brandta. Wójcik miał jednak ambicje sięgające dalej niż tylko praca z kamerą. Zależało mu, by film był dziełem, które zostanie z widzami na długie lata. By stał się monumentalny. I trzeba przyznać – cel osiągnął.
Za kulisami tej wybitnej produkcji nie zawsze było jednak tak harmonijnie, jak mogłoby się wydawać. Między Hoffmanem a Wójcikiem zaczęło iskrzyć – różnice w podejściu artystycznym stopniowo przeradzały się w coraz poważniejsze napięcia.
W pewnym momencie sytuacja zaszła tak daleko, że operator… po prostu opuścił plan. Efekt? Jedna z widowiskowych scen "Potopu" – atak górali na szwedzką kolumnę – została nakręcona bez jego udziału. Trudno w to uwierzyć, patrząc dziś na spójność całego filmu.
Rocznica, która przypomina więcej niż jedną historię
Dziś, w rocznicę urodzin Krzysztofa Kowalewskiego, warto spojrzeć na "Potop" nie tylko jak na pomnik PRL-owskiego kina, ale też jako na zbiór ludzkich historii – ambicji, sporów i artystycznych starć.
Bo choć na ekranie filmu dnia PRL widzimy epicką walkę ze Szwedami, to za kulisami również toczyła się swoista "bitwa" – o wizję, o detale, o to, jak zapamięta ją historia. I chyba właśnie dlatego "Potop" do dziś robi takie wrażenie. A gdzie go oglądać?
Choć produkcja powstała w latach 70., wciąż jest łatwo dostępna dla współczesnych widzów. "Potop" regularnie pojawia się w ramówkach telewizji publicznej, zwłaszcza na antenach Telewizji Polskiej. Film można też znaleźć online – bywa dostępny w bibliotekach platform streamingowych, takich jak TVP VOD czy Player.
Dla purystów dobrą wiadomością będzie także istnienie odrestaurowanej wersji "Potopu", która co jakiś czas wraca do kin studyjnych i na specjalne pokazy.
Źródło: RadioPogoda.pl, "Gazeta Wyborcza", Culture.pl