Zapomniana powieść Adama Mickiewicza. To mogło zmienić świat
Adama Mickiewicza raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. W szkole każdy czytał "Dziady" i "Pana Tadeusza". A jak nie, to przynajmniej oglądał ekranizacje. Wiadomo, że wielkim poetą był oraz dał nam wiele, naprawdę wiele. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że mógł dać jeszcze więcej. Mógł być pierwszym na świecie i zrewolucjonizować literaturę. Dzieło, nad którym pracował, miało szansę dać mu sławę na cały świat. Tak się jednak nie stało.
- Adam Mickiewicz jest znany z poezji i dramatów.
- Kiedyś pracował bardzo oryginalną powieścią.
- "Historia przyszłości" miała szansę zrobić z niego pioniera.
"Dziady", "Pan Tadeusz", "Konrad Wallenrod", "Ballady i romanse", liczne sonety, wiersze i mnóstwo innych rzeczy - Adam Mickiewicz był płodnym artystą. Poza licznymi utworami spopularyzował także mesjanizm polski, czego skutki odczuwamy do dziś.
Polska Chrystusem narodów raczej nie jest, tak samo jak nasz wieszcz narodowy nie stał się znanym na cały świat prekursorem fantastyki naukowej. Dziś mógłby mieć status istnej ikony, boga wśród miłośników snucia opowieści o dalekiej przyszłości. Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej.
Przyszłość oczami wieszcza narodowego
Adam Mickiewicz był człowiekiem o sporej wyobraźni, tego nie da mu się odmówić. Niewielu byłoby w stanie wpaść na pomysł, że chłop z romantyka staje się bojownikiem o niepodległość poprzez zmianę imienia. No... Dziś może ktoś mógłby wymyślić coś podobnego, ale w romantyzmie z pewnością nie. Równać mógł się z nim tylko Słowacki. Obecnie wymieniamy też Norwida, ale wtedy nikt go nie rozumiał i nie chciał czytać.
Adam nie tylko sporo pisał, ale też lubił podróżować. W 1829 roku zawitał do Petersburga, gdzie - oprócz hulanek i swawoli - oddawał się tworzeniu. Napisał wówczas pierwszą wersję dzieła, jak na tamte czasy, nietuzinkowego. "Historia przyszłości" ukazywała bowiem dalsze losy ludzkości - niebywały rozwój technologiczny, moralny upadek Europy i kobiety ratujące ją przed najazdem Chin.
Mickiewicz roztaczał wizję świata, gdzie człowiek przezwyciężył czas i przestrzeń. Ludzie byli w stanie nawiązać kontakt z innymi planetami. Niestety, nie zachowały się żadne opisy ich mieszkańców. Poeta zapewne miał interesujący pomysł na ich ukazanie.
W "Historii przyszłości" wspominał również o Europie pokrytej gęstą siecią kolei, handlu międzynarodowym oraz wiszących na niebie teleskopach, przez które widać całą Ziemię.
Poeta w powieści pisał też o balonach, które mogły docierać do odległych planet. Przedstawiony przez niego świat był rozwinięty technicznie. Istniały w nim lustra Archimedesa pozwalające w okamgnieniu przekazywać wiadomości z jednego końca globu na drugi. Mickiewicz wspomina także o bardzo ważnej roli kobiet, które są wojowniczkami jutra.
Brzmi to bardzo interesująco, prawda? Adam Mickiewicz jawi się jako wizjoner i prekursor fantastyki naukowej. Tak zapewne byśmy go dziś odbierali, gdyby nie to, że rękopis tej wersji "Historii przyszłości" zaginął.
Wszystko, co obecnie wiadomo, to tylko przekazy Antoniego Odyńca, przyjaciela poety. Jemu zawdzięczamy też znajomość tytułu utworu. Ale na tym nie kończą się dzieje największej powieści Mickiewicza, która nigdy nie powstała. Autor pracował bowiem nad kolejnymi wersjami.
Mniej science, więcej fiction. Polska niszczy Rosję
W latach 1831-1833 Mickiewicz pracował nad drugą wersją "Historii przyszłości". Przebywał wtedy w Paryżu oraz Dreźnie. Nie, że w dwóch miejscach naraz, na takim poziomie zaawansowania nie był. W każdym razie - nasz wspaniały wieszcz pisał, pisał i pisał. No i napisał. Tym razem powieść dotyczyła losów Francji po obaleniu rządów Ludwika Filipa.
W Europie wybuchła wielka rewolucja, republikanie znajdują się między armią monarchistyczną a wojsk sfederowanych. Tymi drugimi przewodzą niejacy Didko, Wizat i Oprawca. Domagają się oni zniesienia prawa do dziedziczenia, a także zastąpienia nazwisk liczbami. Szczególnie ta ostatnia rzecz brzmi znajomo. Obecnie przecież mamy numery PESEL, choć nie zastępują one imion i nazwisk, trzeba przyznać, że Adam nieźle to przewidział.
W tej wersji powieści Mickiewicz prognozował zmiany społeczno-polityczne, które miałyby wyzwolić Polskę. Nawet w powieści będącej w założeniach science finction, mimo że wówczas taki termin nie był znany, autor nie odpuścił sobie wątku narodowowyzwoleńczego.
Nie ma się jednak co dziwić, ta kwestia zaprzątała mu głowę, co zresztą widać przecież w jego innych dziełach z "Dziadami" na czele. A co właściwie stało się z drugą wersją "Historii przyszłości"? Ponoć została spalona w 1833 roku.
Nie ma jednak tego złego, bo Adam Mickiewicz nie poddawał się. Dwie wersje nie wyszły - trzeba próbować dalej. Kiedy pisał "Pana Tadeusza", poświęcał też czas na "Historię przyszłości". O istnieniu tej wersji wiemy dzięki listowi do redaktora "Pielgrzyma Polskiego" z 1833 roku. Tym razem poeta przedstawił historię powstania listopadowego zakończonego zwycięstwem Polaków.
Następnie wojsko kieruje się na wschód i niszczy carską Rosję. Powstaje Rzeczpospolita Syberyjska. Kraj się rozwija, ma własną monetę - nazywaną kościuszkiem - oraz powstają nowe słowa, które pomagają określać stosunki społeczne oraz odpowiadają na potrzeby nowego świata.
Historia rozmyta. Kolejne wersje zniszczone
Czwarta wersja "Historii przyszłości" powstała już po tym, jak Mickiewicz napisał "Pana Tadeusza". Niewiele jednak o niej wiadomo. Treść miała dotyczyć zwycięstwa bonapartyzmu i tego, jakie wywarło to konsekwencje na przyszłość. Autor podobno spalił rękopis. Natomiast piata wersja to w zasadzie kopia fragmentów z wersji drugiej i trzeciej. Tworzą jednak inne, samoistne dzieło. Co ciekawe, rękopis znajduje się w zbiorach Muzeum Mickiewicza w Paryżu.
Szósta wersja "Historii przyszłości" również została spalona. Wiadomo o niej z relacji Jana Scovazziego, którą przekazał Władysławowi Mickiewiczowi - najstarszemu synowi poety. Wiadomo także, że tym razem Adam nie próbował tworzyć historii alternatywnej.
Nieco więcej wiadomo - ponownie dzięki Władysławowi Mickiewiczowi - natomiast o siódmej, ostatniej wersji. W tym wydaniu "Historia przyszłości" był improwizacją na temat przyszłości. Poeta w tamtym okresie bał się tego, co mogą przynieść kolejne lata czy dekady. Zapoznany był wtedy z saintsimonizmem, czyli doktryną społeczno-filozoficzną postulującą społeczeństwo równe, bez prawa do dziedziczenia, wyznające zasadę "każdemu według zdolności". Nie był do jednak jedyny przyczynek do tej wersji.
Innym powodem było zapoznanie się przez Mickiewicza z koncepcją miasta – falansteru autorstwa Karola Fouriera. Był to projekt wspólnoty, którą zarządzali wolni i równi ludzie. Owy falanster miało zamieszkiwać 1620 osób.
Połowę stanowiły kobiety, połowę mężczyźni. W każdej grupie znajdowało się też po jednym przedstawicielu czy jednej przedstawicielce każdego z 810 typów charakterów wyróżnionych przez Charlesa Fouriera.
Te wizje przeraziły (czy może zwyczajnie się nie spodobały) Mickiewicza. Widział w nich przyszłość, w której człowiek jest zagubiony, a społeczeństwo urządzone niezwykle pedantycznie. W tej wersji "Historii przyszłości" dokonał karykatury przyszłego społeczeństwa. Miasto było przykryte dachem i miało parkiet niczym w domu czy mieszkaniu. Było dobrze ogrzane i oświetlone, ale odcięte od przyrody.
Mieszkańcy byli więc jednocześnie - według Adama - pozbawieni okazji do zachwytów, wzruszeń. Poza granicami miasta była jednak szczęśliwa wyspa, gdzie nie było dobroci technologii i postępu cywilizacyjnego, ale mogli dostać się do niej tylko nieliczni ludzie.
"Historia przyszłości" mogła być bardzo ważnym dziełem
Każda z wersji brzmi intrygująco. Nie jest to przecież coś, z czego znamy Mickiewicza. Tym bardziej, jeśli całą wiedzę o jego twórczości zaczerpnęliśmy z lekcji języka polskiego. Niestety, "Historia przyszłości" zachowała się jedynie we wzmiankach, niewielkich fragmentach i relacjach z drugiej ręki.
Dziś co najwyżej możemy sobie poteoretyzować, co by było, gdyby powieść się ukazała. Najpierw jednak warto jeszcze na chwilkę pozostać przy tym, co naszemu słynnemu poecie udało się trafnie przewidzieć.
W "Historii przyszłości" Adam Mickiewicz opisywał różnorakie wynalazki, które dziś dobrze znamy. Mowa o kinie, telewizji, samolotach, systemach ewidencji ludności czy telefonie. Wieszcz wykazał się naprawdę dobrym zmysłem profetycznym.
Telefon wynaleziono dopiero w 1875 roku, czyli dwadzieścia lat po jego śmierci. Przewidywał też, że postęp, choć ułatwi życie, będzie miał też swoje ciemne strony. Podchodził więc do wizji przyszłości w dość realistyczny sposób, bez idealizowania jej.
Za jednego z najważniejszych prekursorów fantastyki naukowej uznaje się Juliusza Verne’a. Francuski pisarz wydał pierwszą powieść w tym nurcie w 1863 roku. Mickiewicz był więc w pewnym sensie pierwszy, ale z powodu, że swojego dzieła nie ukończył, dziś nie mówimy o nim w kontekście science-fiction. Polski poeta mógł zrewolucjonizować literaturę i dać podwaliny nowemu gatunkowi, z którego zapewne do dziś czerpaliby kolejni twórcy.
Warto również dodać, że niektóre wersje "Historii przyszłości" Mickiewicz napisał właśnie jako historię. Snuł w nich opowieść o czasach minionych, z perspektywy dużo odleglejszej niż opisywane zdarzenia. Pierwsza wersja miała znamiona utopii, ostatnia - antyutopii. Wizja przyszłości polskiego artysty była poważna. Jedocześnie nie wiadomo, jak zareagowaliby na nią ówcześni czytelnicy.
Monumentalna powieść, która nigdy nie powstała
Mickiewicz sukcesywnie pozbywał się kolejnych rękopisów "Historii przyszłości" z równie dużym zapałem, co je pisał. Podobno namawiali go tego znajomi. On sam zaś miał obawiać się, że powieść może zaszkodzić Polsce, która dążyła wówczas do odzyskania niepodległości. Poeta kreślił wizję przyszłości, która odbiegała znacząco od ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej.
Dziś niewiele zostało z monumentalnego dzieła Adama Mickiewicza. "Historia przyszłości" mogłaby być dziełem absolutnie rewolucyjnym, zmieniającym to, jak wyglądała XIX-wieczna literatura. Niestety, nic z tego nie wyszło. Ostały się - jak wspominałem - jedynie relacje i pojedyncze fragmenty.
Gdyby powieść ostatecznie się ukazała, dziś polski wieszcz prawdopodobnie byłby znany na całym świecie. Miłośnicy sci-fi, pisarze, reżyserzy czy wszelkiej maści artyści korzystaliby z jego dorobku. Kto wie, może doczekalibyśmy się też jakiejś ekranizacji?
Niestety, już się tego nie dowiemy, bo "Historia przyszłości", choć w założeniach brzmi zjawiskowo, intrygująco i rewolucyjnie, w zasadzie nigdy nie powstała. Pozostaje jedynie cicho uronić łzę. Moglibyśmy przerabiać na polskim prekursorską powieść, która zmieniła świat, a zamiast tego od dziesiątek lat pochylamy się nad mesjanizmem. Aż do bólu.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!