advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Ten hit to istne arcydzieło PRL. "Telefony rozgrzały się do czerwoności"

3 min. czytania
27.02.2026 05:35
Zareaguj Reakcja

W historii muzyki istnieją utwory, których nie da się zapomnieć. Również polscy artyści dali wyraz twórczym uniesieniom i wspólnymi siłami stworzyli hity takie jak "Czas ołowiu" czy "Jolka, Jolka pamiętasz". O drugim z przebojów w Alei Sław Radia Pogoda opowiedział Marek Dutkiewicz, autor tekstu. "Ludzie nam zaufali i pomogli" - wspomniał w rozmowie.

Mężczyzna z mikrofonem
fot. You Tube / TVP Historia / Opole 1979
  • Marek Dutkiewicz opowiedział o kulisach powstawania hitu lat 80.
  • Zdradził, jak "Jolka, Jolka pamiętasz" wdarła się na szczyt list przebojów.
  • Sprawdź utwór, który jest perełą z PRL, a wymagał wyjątkowego testu.

Autor tekstów najsłynniejszych polskich piosenek był gościem Alei Sław Radia Pogoda. Marek Dutkiewicz opowiedział Tamarze Pawlik-Lipskiej o przyjaźni z Romualdem Lipko, współpracy z Budką Suflera, czy kulisach powstawania kultowego utworu "Jolka, Jolka pamiętasz". Jak to się stało, że hit lat 80. zyskał miano legendarnego?

Tekst i muzyka powodują, że piosenka ma siłę i popularność. Spójność tych dwóch elementów, tak sądzę. Wsparte interpretacją i aranżacją, no parę elementów się musi na to złożyć - wyznał gość Radia Pogoda.

W rozmowie zwrócił też uwagę, że interpretacja nawet dla legend polskiej piosenki nie zawsze jest prosta:

Nie zawsze o dziwo wykonawcy utożsamiają się z tekstem. Ja pamiętam sesję z Felicjanem Andrzejczakiem, kiedy nagrywaliśmy w Poznaniu piosenkę "Jolka, Jolka pamiętasz". To już sama ta sesja nagraniowa była historyczna, bo była jedyna na dobrą sprawę, którą Budka zawdzięczała Felicjanowi i on Budce Suflera tę sesje. Powstały takie piosenki jak "Noc komety", "Czas ołowiu" i właśnie "Jolka, Jolka pamiętasz". Ja do końca nie byłem przekonany, czy on wie o czym śpiewa, jeśli chodzi o "Jolkę...", ale to zbytnio nie przeszkadzało. Nagrał po prostu dwie wersje tym swoim takim dosyć charakterystycznym dziadowskim zaśpiewem. Obie były świetne, właściwie każda mogła od razu pojawić się na antenie. My mieliśmy chyba świadomość z Romualdem Lipko, że to może być rzecz dosyć mocna.
Redakcja poleca

Romuald Lipko miał wątpliwości. "Nie obyło się bez testu"

Marek Dutkiewicz wyznał też, że początkowo Romuald Lipko miał spore wątpliwości co do tekstu "Jolki...": - On się wahał oczywiście przy tym tekście. Do tej pory nie jest chyba taki oczywisty, jednak dosyć osobisty i osobliwy. Ale myślę, że sukces naszego pierwszego singla, naszej pierwszej piosenki "Za ostatni grosz" zaowocował jego zaufaniem do mnie. I dał mi po prostu kredyt tego zaufania. Oczywiście nie obyło się bez drobnego testu - zaczął historię tekściarz.

To taka jest scena, jak moi przyjaciele, reżyserzy mówią, stricte filmowa, kiedy Romek Lipko dumał nad tą kartką papieru, a ja mówię: "Słuchaj, zróbmy taki drobny test". To było w hotelu Polones w Poznaniu. Dajmy to komuś po prostu do przeczytania. I pierwszą osobą, która nam się napatoczyła, to była taka dziewczyna pracująca w recepcji hotelowej. I ona to przeczytała, rzęsy zatrzepotały, oko zaszło mgłą. Romek uwierzył, że to może wzruszać, ruszać, że może być skuteczne. No i nagraliśmy - mówił w Radiu Pogoda gość Tamary Pawlik-Lipskiej.
Redakcja poleca

"Telefony rozgrzały się do czerwoności"

Dalej o sukcesie hitu PRL zadecydować miało szczęście i pomoc innych ludzi, w tym dziennikarza radiowego: - Co więcej mieliśmy masę szczęścia. Po pierwsze, ten utwór nigdy by się w tej chwili nie przyjął na żadnej dużej antenie radiowej, ponieważ są niestety stricte limity czasowe dosyć mojego zdania idiotyczne, ale numer, który trwa dłużej niż 3 minuty, to już ma mniejsze szanse powodzenia, niż ten krótszy. "Jolka..." w oryginalnej wersji trwa ponad 6 minut. [...] A poza tym od razu ludzie zaufali nam i pomogli. Piotrek Kaczkowski pamiętam, że wziął tę taśmę pod pachę... - opowiadał w Alei Sław Dutkiewicz.

Miał taki swój stały program poranny w Trójce i przez cały tydzień od poniedziałku do soboty puszczał ten utwór bez żadnej zapowiedzi. I to wywołało naprawdę kolosalny odzew, ponieważ nikt nie kojarzył wokalu Felicjana z Budką Suflera. Nikt nie wiedział, że taka sesja miała miejsce. Sam numer w sobie był dosyć, jak wiemy, osobliwy. I naprawdę te telefony rozgrzały się do do czerwoności, a Kaczkowski wytrzymał do soboty i dopiero w sobotę zdziwił się z lekka. Mówi: - Państwo nie wiecie, co to za piosenka? Przecież to nagranie Budki Suflera "Jolka, Jolka, pamiętasz". No a jak mówią, reszta to jest historią...

Więcej o kulisach powstawania kultowych przebojów w podcaście Aleja Sław Radia Pogoda.  Posłuchaj też archiwalnych odcinków klikając TUTAJ.

Źródło: RadioPogoda.pl