Największy przebój Hulewicza. Publiczność kochała, ale on nie znosił. "Ileż można"
Gdyby Edward Hulewicz był jeszcze z nami, dzisiaj kończyłby 88 lat. W PRL wyrobił sobie renomę i status wielkiej gwiazdy estrady, która czarowała swoim głosem miliony Polaków. Znany z klasyków "Za zdrowie pań" czy "Za to wszystko, co przed nami" artysta nie krył, że żałował do końca tylko jednego.
- Edward Hulewicz przyszedł na świat 22 listopada 1937 r.
- Tak więc dziś przypada 88. rocznica urodzin sławnego piosenkarza.
- To dobra okazja, by przypomnieć jego sylwetkę i muzyczne osiągnięcia.
Bujna czupryna i duże przyciemniane okulary od zawsze były jego znakiem rozpoznawczym. Z czasem stał się nim też wąs. Ten charakterystyczny styl, a także mocny głos o szerokiej skali były tym, co sprawiło, że Edward Hulewicz wyróżniał się w tłumie i zdobył w PRL serca mnóstwa kobiet w Polsce, a także w sąsiednich komunistycznych krajach.
Rozwiąż quiz o Jerzym Połomskim i Edwardzie Hulewiczu. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Jerzy Połomski czy Edward Hulewicz? 15/20 punktów to wyczyn!
Edward Hulewicz był legendą polskiej estrady. Tej piosenki miał dość
Edward Hulewicz miał lekkie pióro, a także talent malarski, ale jego domeną stała się muzyka. Wokalista, kompozytor i autor tekstów szedł w tym kierunku już od wieku nastoletniego. Jednak przełom nastąpił dopiero w połowie lat 60., kiedy wraz ze swoją grupą Tarpany wylansował przeboje "Siała baba mak" i "Gdy już odeszłaś".
Z kolei ze swoją kolejną formacją Heliosi, pokazał się w przebojach "Obietnice", "Dwa złote warkocze", "Zaczekaj, aż opadnie mgła" i "Nie pytaj już". Przełom lat 60. i 70. to już rozpoczęcie solowego rozdziału działalności, który przyniósł kultowe przeboje "Nie pytaj już", "Za zdrowie pań", "Za to wszystko, co przed nami" czy "Klucze szczęścia".
Edward Hulewicz odnajdywał się w różnych stylach: rock, pop, jazz, a nawet opera. Pokazywał to na polskiej estradzie do połowy lat 80. Później wyjechał do USA, gdzie mieszkał i koncertował dla Polonii do końca lat 90.
Kiedy wrócił do ojczyzny, nadal był aktywny muzycznie i chętnie prezentował się przed publicznością. Jego klasyk "Bo życie jedno mam" został motywem przewodnim programu "Sanatorium miłości". W 2021 r. miał go okazję wykonać go podczas festiwalu w Opolu. W rozmowie z Polskim Radiem wyznał z ulgą:
Bardzo się cieszę, że wreszcie zaśpiewam coś innego niż "Za zdrowie pań". Lubię tę piosenkę, ale ileż można.
Legendarny wokalista do końca zarażał energią i wigorem
Edward Hulewicz do końca pozostawał wierny swojemu stylowi i wyglądał tak, jakby czas się go nie imał. Zmienił się bardzo niewiele. Także wokalnie prezentował się dobrze i nie w głowie mu była emerytura.
Koncertował i nagrywał nową muzykę. Co więcej, jak mówił Onetowi, "szedł z duchem czasu" i "nie zasklepiał się w stylistyce obowiązującej w czasach jego największej popularności". Zamiast tego "bawił się sztuką wokalną, eksperymentując w różnych obszarach muzyki".
O swojej dobrej formie fizycznej i wokalnej, jak również świetnym wyglądzie utrzymywanym od dekad Edward Hulewicz opowiadał Plejadzie. Zdradził, że nie pije alkoholu, nie pali, codziennie ćwiczy fizycznie i trenuje głos, bo ten w starszym wieku "ma tendencje do siadania". Następnie zastrzegł:
Od dawna nie mam kompleksu wieku, a komentarzy na temat kondycji się nie boję, bo praca nad sobą, a także geny powodują, że jest całkiem nieźle. Co robię, by zachować młody wygląd? Niewiele, prócz codziennej porannej gimnastyki dwa razy w tygodniu siłownia i basen. I jeszcze to, co najważniejsze, nie jem mięsa.
Jednak wybuch pandemii źle wpłynął na Edwarda Hulewicza. Na łamach "Retro" podkreślał, że "dla artysty brak bezpośredniego kontaktu z odbiorcą jego sztuki to osierocenie", a jedyną "jednostronną namiastką kontaktu z fanami" były dla niego udzielane mediom wywiady.
Niestety niebawem Edward Hulewicz podupadł na zdrowiu. Chorował na nowotwór. Zmarł 4 września 2022 r. w wieku 84 lat. Ostatnie chwile spędził w hospicjum, gdzie do końca byli przy nim najbliżsi i przyjaciele. Pochowano go na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Legendarny muzyk tylko raz był żonaty, z aktorką Danuta Bester. Jednak ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Nie mieli też dzieci. To właśnie brak potomstwa był tą jedną rzeczą, której Edward Hulewicz żałował przed śmiercią.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!