Polska aktorka o telefonie od Davida Lyncha. "Rozłączyłam się"
W "Alei Sław" w Radiu Pogoda Karolina Gruszka opowiedziała o telefonie, który zmienił jej życie. Niespodziewane połączenie od samego Davida Lyncha przerodziło się w międzynarodową przygodę aktorki, pokazując, że czasem codzienność może być bardziej niezwykła niż fikcja.
- Karolina Gruszka odebrała telefon od Davida Lyncha i... od razu się rozłączyła.
- Początkowo planowane warsztaty z Lynchem przerodziły się w dalszą współpracę w USA.
- Znajomość z Markiem Żydowiczem okazała się kluczem do niezwykłego spotkania.
W audycji "Aleja Sław" w Radiu Pogoda Tamarę Pawlik-Lipską odwiedziła wyjątkowa rozmówczyni – Karolina Gruszka, aktorka znana z wyrazistych ról filmowych i teatralnych, występująca także serii "Za duży na bajki". W trakcie rozmowy pojawił się temat, który również brzmi jak historia z filmu, ale wydarzył się naprawdę.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Widziałeś te kultowe filmy? Tylko mistrz zgarnie 18/20!
Niecodzienny telefon, który odebrała aktorka, miał być jedynie jednorazowym przerywnikiem, a okazał się początkiem międzynarodowej przygody. Karolina Gruszka, będąca fanką Lyncha od czasów liceum, początkowo nie mogła uwierzyć w prawdziwość całej sytuacji. To spotkanie stało się jednak jednym z najbardziej niezwykłych momentów w jej karierze, pokazując, że czasem przypadki – albo karmiczne zbiegi okoliczności – naprawdę potrafią odmienić życie.
Karolina Gruszka. Telefon, który brzmiał jak żart
Jedna z najbardziej niezwykłych historii w jej karierze brzmi jak scenariusz filmu. Bo trudno uwierzyć, że pewnego dnia zadzwonił do niej sam David Lynch. I że Karolina Gruszka szybko odłożyła słuchawkę.
Zadzwonił David Lynch do mnie. Brzmi to absurdalnie. Ja oczywiście nie uwierzyłam w ogóle na początku, zwłaszcza że trafiło na fankę Davida Lyncha – znałam wszystkie jego filmy. I nagle dzwoni David Lynch i mówi: "Hello, czy chciałabyś przyjechać do Łodzi się ze mną spotkać?". A ja się rozłączyłam - wspominała z uśmiechem.
Za tym niespodziewanym telefonem stała znajomość z reżyserem z dyrektorem festiwalu Camerimage Markiem Żydowiczem. To właśnie on najpierw polecił aktorkę Lynchowi, a później przekonał ją, że telefon nie był żartem.
Potem Marek Żydowicz zadzwonił i mówi: "Nie, to jest prawda, dam ci jeszcze raz Davida". Jak jechałam, to też nie byłam pewna, czy to nie jest bujda, ale sprawdziłam, że on rzeczywiście jest w Łodzi, więc to był jakiś argument - dodała.
Co by było, gdyby...?
Spotkanie z mistrzem przerodziło się w coś więcej niż jednorazową przygodę. Choć początkowo miały to być jedynie warsztaty, ostatecznie materiał trafił do filmu, a Karolina Gruszka została zaproszona także do dalszej współpracy z reżyserem w Stanach Zjednoczonych.
To wszystko było na szalonych papierach. Pamiętam, że była taka sytuacja, że kiedy on zadzwonił i powiedział, że jeszcze chciałby coś dokręcić, ja miałam spektakle w Teatrze Narodowym i nie mogłam przyjechać... I kto wie, co by było, gdyby jednak nie było tych spektakli - zastanawiała się.
Choć jej kariera mogła potoczyć się zupełnie inaczej, jedno pozostaje niezmienne: Karolina Gruszka wciąż wybiera projekty, które mają dla niej sens – nawet jeśli oznacza to rezygnację z oczywistych szans. I być może właśnie dlatego jej historia wciąż brzmi jak opowieść z pogranicza kina artystycznego i najlepszych scenariuszy życia.
Posłuchaj rozmowy:
Źródło: RadioPogoda.pl