Znana aktorka ma dość przemocy w sieci: "To wymyka się spod kontroli"
Karolina Gruszka po raz kolejny wybiera role, które pod pozorem lekkiej formy dotykają spraw ważnych i aktualnych. W trzeciej części "Za duży na bajki" aktorka mierzy się z tematem, który wykracza daleko poza ekran i coraz mocniej odciska się na codzienności nie tylko młodych ludzi.
- Karolina Gruszka była gościnią Tamary Pawlik-Lipskiej w audycji "Aleja Sław" Radia Pogoda.
- Aktorka odwiedziła studio Radia Pogoda przy okazji niedawnej premiery filmu "Za duży na bajki 3".
- Podkreśla, że siłą serii jest łączenie humoru z trudnymi tematami, które dojrzewają wraz z kolejnymi częściami.
W świecie, w którym granica między sztuką a show-biznesem bywa coraz bardziej płynna, ona od lat idzie własną drogą. Karolina Gruszka nie tylko konsekwentnie buduje swoją pozycję w kinie i teatrze, ale też zaskakuje wyborami, które rzadko wpisują się w oczywiste schematy. W najnowszym filmie "Za duży na bajki 3" ponownie mierzy się z tematami, które – choć opakowane w lekką formę – mają wyjątkowo poważny wydźwięk.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: 12 wielkich szlagierów. Znała je cała Polska. Pamiętasz?
Aktorka w rozmowie z Tamarą Pawlik-Lipską nie ukrywała, że projekt przyciągnął ją właśnie dzięki tej nieoczywistości. Produkcja, która dla wielu widzów może być familijną rozrywką, w rzeczywistości dotyka problemów, z którymi mierzy się dziś niemal całe młode pokolenie.
Ja myślę, że w ogóle cała ta seria spodobała mi się tym, że oprócz tego, że jest dowcipnie i zabawnie, raz bardziej, raz mniej, ale jednak jakaś taka ciepła atmosfera tym filmom towarzyszy. Reżyser Christopher Rus i scenarzystka Agnieszka Dąbrowska nie bali się poruszać też trudniejszych tematów już od pierwszej części - zdradziła w audycji "Aleja Sław" Radia Pogoda.
Karolina Gruszka: "To temat, którym wszyscy żyjemy"
Między kolejnymi odsłonami serii twórcy konsekwentnie pogłębiali emocjonalny ciężar historii. W pierwszym filmie pojawił się wątek choroby matki, w drugim – skomplikowana relacja z ojcem, a teraz – temat, który dla wielu rodziców i nauczycieli stał się codziennością. I Karolina Gruszka doskonale zdaje sobie sprawę z powagi tego problemu.
W tej części rzeczywiście tematem przewodnim jest przemoc w sieci, ale nie tylko – to się później przenosi na real. Myślę, że to jest taki temat, którym my wszyscy żyjemy. Na pewno dzieci i młodzież, na pewno rodzice. To się dzieje właściwie w każdej szkole i z rozwojem mediów społecznościowych trochę nam się to wszystko wymyka spod kontroli - przyznała.
Gościni Radia Pogoda zwraca też uwagę na coś, co rzadko wybrzmiewa w rozmowach – rozdźwięk między teorią a praktyką. Choć o hejcie mówi się coraz więcej, młodzi ludzie często zostają z nim sami, bez realnego wsparcia dorosłych. Zresztą, co tu dużo mówić - dorośli też mają problem z radzeniem sobie z emocjami i wylewają swoje frustracje w sieci.
Od "Bożej podszewki" do wielkiego kina
Droga Karoliny Gruszki do zawodowego spełnienia nie była przypadkiem – choć, jak sama przyznaje, wiele zawdzięcza szczęśliwym zbiegom okoliczności i spotkaniom z wybitnymi twórcami. Już na początku kariery trafiła pod skrzydła takich nazwisk jak Krzysztof Zanussi czy Izabela Cywińska.
Prawda jest taka, że ja trafiłam na wybitnych reżyserów na początku. Pierwszy to był Krzysztof Zanussi – taka maleńka przygoda, ale prawdziwa współpraca to później z panią Izabelą Cywińską i wśród naprawdę najwybitniejszych polskich aktorów. Patrzyłam na to, jak można uprawiać ten zawód z najpiękniejszej strony i dlatego się tak zaraziłam - wpominała.
Jednym z ważnych etapów była także rola w serialu "Boża podszewka", który – dzięki kostiumowej formule – pozwolił młodej aktorce dosłownie przenieść się w czasie. "To była jedna wielka przygoda. Ja się czułam, jakbym była w jakimś innym świecie, przeniesiona w czasie i otoczona ludźmi, którzy bardzo mnie wspierali i pokazywali rzeczy, do których na co dzień nie ma się dostępu".
Świadome "nie" i ucieczka od szufladek
Choć wielu aktorów na początku kariery chwyta się każdej propozycji, Karolina Gruszka postawiła na selekcję – i to bardzo rygorystyczną. Jak zdradziła, ogromny wpływ miały na to słowa Cywińskiej, która ostrzegała ją przed łatwym zaszufladkowaniem.
Ona mówiła, że mam takie warunki bardzo "amantkowe", delikatne i że to jest niezwykle istotne, żebym nie dała się władować w jakąś szufladkę. Ja bardzo pilnowałam na początku swojej drogi, żeby tego nie robić i odrzuciłam wszystkie propozycje komedii romantycznych. To też nie był rodzaj filmów, który ja sama jako widz lubiłam, więc to wszystko się zgadzało - przyznała szczerze.
To była decyzja, która mogła kosztować popularność – zwłaszcza w czasach, gdy tego typu produkcje gwarantowały rozpoznawalność. Jednak Gruszka zaufała intuicji i własnym gustom. Z biegiem lat ta konsekwencja zaczęła przynosić efekty. Aktorka podkreśla, że dziś środowisko dobrze wyczuwa, jakie propozycje mogą ją zainteresować – choć ona sama wciąż lubi wychodzić poza utarte schematy.
Posłuchaj rozmowy:
Źródło: RadioPogoda.pl