Zaskakujące wyznanie zwyciężczyni "The Voice". "Wysyłałam energię"
Zwycięstwo w siódmej edycji "The Voice Senior" przyniosło Violetcie Kapcewicz nie tylko statuetkę i 50 tys. zł, ale też lawinę emocji i wiadomości od fanów. Artystka wciąż przyznaje, że sukces z walentynkowego finału jest dla niej trochę nierealny. O swojej przygodzie w programie opowiedziała w "Alei sław" Radia Pogoda.
- Dla Violetty Kapcewicz samo znalezienie się w finale "The Voice" było ogromnym wyróżnieniem.
- Podczas Przesłuchań w ciemno zachwyciła jurorów interpretacją utworu "Dla ciebie jestem sobą".
- Mało kto wiedział, że przez ponad miesiąc nagrań zmagała się z problemami z głosem.
W telewizji takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale kiedy już do nich dochodzi, trudno oderwać od nich wzrok. W walentynkowy wieczór widzowie TVP2 wstrzymali oddech, gdy ogłaszano werdykt finału siódmej edycji "The Voice Senior". Decyzją publiczności statuetkę i nagrodę w wysokości 50 tysięcy złotych zdobyła Violetta Kapcewicz z drużyny Andrzeja Piasecznego.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Oni zaczęli karierę dzięki talent show! Tylko nieliczni zdobędą 18/20
Po tygodniach przesłuchań, pojedynków i półfinałów właśnie jej głos zdobył największą sympatię widzów. Dla samej artystki zwycięstwo wciąż pozostaje czymś trochę nierealnym. O swoich emocjach opowiedziała w "Alei Sław" Radia Pogoda w rozmowie z Tamarą Pawlik-Lipską.
Chwila już minęła, ale te wszystkie wiadomości i wyrazy sympatii trwają do tej pory. Także to mnie buduje i jeszcze jestem w tych emocjach po programowych. Także miło, miło. Buduje mnie to i dodaje skrzydeł – mówiła z uśmiechem.
"The Voice Senior". 4000 uczestników
Droga do triumfu nie była oczywista. Do programu "The Voice Senior" zgłosiły się tysiące osób, marzących o tym, by choć przez chwilę stanąć na tej samej scenie, na której śpiewali uczestnicy poprzednich edycji. Samo znalezienie się wśród finalistów było więc ogromnym osiągnięciem.
Dla mnie nobilitacją było samo dostanie się do finału, ponieważ z wiadomości, przekazanych przez organizatorów, tych uczestników, którzy chcieli wystąpić w "The Voice Senior", było cztery tysiące. Więc być w tej czwórce finalistów... Ja już się w ogóle cieszyłam, że się dostałam do programu, a zdobycie tej statuetki to jest coś pięknego. To takie uhonorowanie chyba mojego zamiłowania do muzyki - opowiadała Violetta Kapcewicz.
Dziś symbol tego zwycięstwa stoi w jej domu – choć, jak sama przyznaje, na razie jeszcze w dość spontanicznym miejscu. "Jest na stole wśród kwiatów, które też dostałam od fanów i wielbicieli. Ale będzie w honorowym miejscu" - podkreślała.
Przesłuchania w ciemno – chwila, która wszystko zmienia
Najbardziej charakterystycznym momentem programu "The Voice Senior" są oczywiście Przesłuchania w ciemno. To wtedy jurorzy siedzą tyłem do sceny i decydują wyłącznie na podstawie głosu. Violetta Kapcewicz weszła na scenę z ogromnym stresem, ale też z przekonaniem, że ktoś jednak naciśnie przycisk.
Szłam z takim przeświadczeniem, że ktoś się odwróci. Myślę, że to była taka energia wysyłana do świata. Nawet mówiłam, że obrócą się cztery fotele – ale to była raczej taka chęć i przywołanie tego. Ale nie patrzyłam w stronę foteli, żeby mnie nie rozpraszały. Dopiero jak skończył się utwór, zobaczyłam, ile z nich się odwróciło i kto nacisnął przycisk - przyznała.
Jej interpretacja piosenki "Dla ciebie jestem sobą" z repertuaru Kaliny Jędrusik zachwyciła jurorów i szybko zaczęła krążyć w sieci, zbierając mnóstwo entuzjastycznych komentarzy.
Sukces mimo problemów z głosem
Mało kto wie, że znaczną część programu "The Voice Senior" artystka śpiewała z niedyspozycją głosową. Problemy trwały ponad miesiąc. Dlatego, kiedy dziś wraca do nagrań z programu, potrafi być wobec siebie bardzo krytyczna.
Czasami jak słucham tych nagrań, to przysłaniam ucho i mrużę oczy, bo wiem, że mogłabym to zaśpiewać lepiej - krzywiła się.
Wygrana w programie to nie tylko statuetka i prestiż, ale też konkretna nagroda – 50 tysięcy złotych. Artystka przyznała już, że część pieniędzy chce przeznaczyć na bardziej praktyczne cele – m.in. wymianę wysłużonego samochodu i krótki urlop po intensywnych tygodniach programu. Na razie jednak przede wszystkim oswaja się z nową rzeczywistością.
Myślę, że koncerty będą. Muszę jeszcze porozumieć się z produkcją, bo są różne punkty w umowie. Ale mam nadzieję, że będziemy się jeszcze spotykać z publicznością - zapewniła.
Bo jeśli finał programu czegoś dowiódł, to jednego: czasem wystarczy jeden głos, jedna piosenka i jedna scena, żeby spełnić marzenie, które dojrzewało przez całe życie.
Posłuchaj rozmowy:
Źródło: RadioPogoda.pl, voicesenior.tvp.pl