advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Nalot z ministerstwa miał pogromić "Akademię pana Kleksa". Film uratowała muzyka

4 min. czytania
30.01.2026 13:03
Zareaguj Reakcja

Zanim świat usłyszał o "Harrym Potterze", polskie dzieci poznały inną szkołę magii, w której zamiast różdżek używano wyobraźni i pompki do powiększania przedmiotów. Kultowa ekranizacja "Akademii pana Kleksa", nakręcona 43 lata temu, ciągle cieszy się wśród widzów sympatią. Nieliczni z nich wiedzą, kto miał zagrać tytułowego bohatera filmowej baśni.

fot. Kadry z filmu / "Akademia pana Kleksa" (1983), reż. K. Gradowski
  • "Akademia pana Kleksa" trafiła na ekrany 30 stycznia 1984 roku. Przez 12 miesięcy obejrzało ją aż 10 milionów widzów.
  • Reżyserem filmu został Krzysztof Gradowski. Na planie nie obyło się bez trudności.
  • Wielką gwiazdą ekranizacji był Piotr Fronczewski. Początkowo to nie on miał zagrać rolę tytułowego profesora.

"Akademia pana Kleksa" to z pewnością jedno z najbardziej znakomitych dzieł, jakie Krzysztof Gradowski nakręcił w przeciągu całej swojej reżyserskiej kariery. Adaptacja słynnej książki Jana Brzechwy, której przeniesienia na ekran się podjął, okazała się wśród widzów prawdziwym hitem. Tylko w 1984 roku obejrzało ją ponad 10,8 miliona widzów. Co ciekawe, filmowiec nigdy wcześniej nie pracował przy produkcjach dla dzieci.

Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Pamiętasz "Akademię pana Kleksa"? Miłośnik serii zdobędzie 18/20 punktów!

1/20 Która artystka śpiewała w "Podróżach Pana Kleksa" piosenkę "Meluzyna, czyli historia podwodnej miłości"?

Skąd wobec tego wziął się pomysł zrealizowania "Akademii pana Kleksa"? W wywiadzie, udzielonym Radiu Wolna Europa, Krzysztof Gradowski przyznał, że wyzwania podjął się ze względu na swoją córkę. – To bez wątpienia moja Ala, która zawsze próbowała egzekwować przed snem taką bajkę, w której byłoby jeszcze pięć innych bajek, była jak gdyby inspiratorem narodzenia się filmowej wersji "Akademii…". Bo to właśnie taka opowieść, która jak szkatułka w szkatułce zawierała inne jeszcze bajki – tłumaczył reżyser.

Tak powstawała "Akademia pana Kleksa". Na plan wpadła kontrola

Zanim plan Krzysztofa Gradowskiego udało się zrealizować, minęło aż osiem lat. – Przeszkodą był brak zaufania do młodego człowieka, który miał na koncie tylko krótkometrażówki – mówił reżyser w rozmowie z serwisem WP Film. Problemem okazało się także wynegocjowanie odpowiednio wysokiego budżetu, pozwalającego zrealizować zamysł filmowca. – Zawsze były ważniejsze tematy, a dotacje "konsumowali" bardziej doświadczeni koledzy. Poza tym nikt wtedy poważnie nie traktował młodego widza – tłumaczył Gradowski w tym samym wywiadzie.

Zobacz także

Nawet gdy ekipa wkroczyła w końcu na plan "Akademii…", zdarzały się jeszcze próby pokrzyżowania planów reżysera. – Szczęśliwie, cenzorzy nie pałętali się po planie, choć raz odwiedziła nas pewna poważna komisja. Poszła plotka, że za dużo środków idzie na nagrania muzyczne – wspominał twórca filmu w rozmowie z Dagmarą Romanowską dla serwisu Onet Film.

Towarzystwo przyjechało z Warszawy – z ministerstwa i z rozpowszechniania. Zażądali pokazania zrealizowanego do tej pory materiału. Praca wyglądała wówczas inaczej niż teraz, nie było komputera, cyfrowej kamery. Pokaz trzeba było przygotować. Kierownik produkcji wpadł na pomysł, żeby oczekiwanie umilić delegatom prezentacją piosenek. Proszę wyobrazić sobie nasze zdumienie, gdy zobaczyliśmy, jak nasi goście cieszą się jak dzieci, klaszczą, nucą, tupią nóżką. Krytyczne nastawienie rozpłynęło się w okamgnieniu, a poważna komisja zaczęła nas pytać, czy nie potrzeba nam przez przypadek większych środków – zdradził Krzysztof Gradowski.

To nie on miał zagrać pana Kleksa

Niewątpliwą gwiazdą "Akademii pana Kleksa" był odtwórca roli tytułowego profesora Ambrożego, czyli Piotr Fronczewski. Co ciekawe, to wcale nie on miał początkowo wcielić się w tę postać. Krzysztof Gradowski chciał najpierw obadzić w filmie Jana Kobuszewskiego. Ponieważ aktor zmagał się jednak z problemami zdrowotnymi, na planie zastąpił go ostatecznie młodszy kolega po fachu.

Zgodził się od razu. Ale potem przeklinał, że ten film to kara za grzechy. Nie zgadzał się, aby ktoś go dotykał. Dlatego codziennie ślęczał przed lustrem, nakładał te słynne piegi i trzy peruki, które doprowadzały go do pasji – wspominał ze śmiechem reżyser "Akademii Pana Kleksa" w wywiadzie dla WP Film.
Zobacz także

Młodzi widzowie pokochali także odtwórcę roli ucznia Ambrożego Kleksa, czyli Adasia Niezgódki. W dwunastoletniego chłopca wcielił się przed kamerą o rok młodszy wówczas Sławomir Wronka. Był to dla niego jedyny występ w filmie.

Wronka nie obrał później ścieżki aktorskiej – zdecydował się zamiast tego studia na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Dziś może pochwalić się tytułem profesora. Warto dodać, że w 2010 roku kierowany przez niego zespół stworzył pierwszy na polskim rynku detektor do prześwietlania obiektów przemysłowych.

Pogodne lata [PODCAST]
Polski James Dean. Pogodne lata #18
play play
replay
forward
volume volume
0:00

W 1985 i 1988 roku "Akademia Pana Kleksa" doczekała się dwóch filmowych kontynuacji. Pierwsza nosiła tytuł "Podróże pana Kleksa", zaś drugą nazwano "Pan Kleks w kosmosie". Podobnie jak pierwszą część historii, widownia przyjęła kolejne z dużym entuzjazjem. Nie spodobały się one natomiast wdowie po Janu Brzchwie.

Jak przyznała, pierwsza produkcja Gradowskiego "jeszcze jako tako zgadzała się z tym, co napisał jej mąż". Następne filmy uznała z kolei za wytwór fantazji reżysera całkowicie niegodny kunsztu Jana Brzechwy.

W 2025 roku "Akademia pana Kleksa" jako "wywierająca wpływ na polską kulturę, wyobraźnię i pamięć" została jednym z pierwszych filmów, wprowadzonych na Listę Polskiego Dziedzictwa Filmowego.

Oglądaj

Źródło: RadioPogoda.pl, Radio Wolna Europa, WP Film, Onet Film