"Krzyżacy" ukrywali... nogę w gipsie. Polacy nie mieli pojęcia
Mieczysław Kalenik, odtwórca roli Zbyszka z Bogdańca, złamał nogę w trakcie zdjęć do "Krzyżaków" – największej, najdroższej i najbardziej wymagającej produkcji PRL. Filmowcy zastosowali sprytny trik, dzięki któremu kontuzja nie przerwała zdjęć i pozostała ukryta przed milionami widzów. Ten filmowy "wytrych" to dziś prawdziwy majstersztyk improwizacji.
- "Krzyżacy" to gigantyczna produkcja, łącząca nowatorskie techniki i propagandowe oczekiwania PRL.
- Kontuzja Kalenika ukryta została dzięki sprytnej pracy kamery i kostiumów.
- Plan zdjęciowy obfitował w niebezpieczne sytuacje, w tym starcie z niedźwiedziem.
Gdy Aleksander Ford w 1960 roku przenosił na ekran "Krzyżaków" Henryka Sienkiewicza, mierzył się z jednym z największych przedsięwzięć w historii polskiego kina. Monumentalna ekranizacja narodowej epopei wymagała nie tylko tysięcy statystów i setek koni, lecz także zaawansowanych, jak na tamte czasy, technik zdjęciowych.
Zobacz naszą galerię: "Błędy w filmie "Krzyżacy". To zobaczyły miliony Polaków". Dalszą część artykułu znajdziesz pod galerią...
Błędy w filmie "Krzyżacy". To zobaczyły miliony Polaków
Ekranowa wizja krzyżackiej opresji i triumfu grunwaldzkiego musiała sprostać oczekiwaniom zarówno władz PRL, jak i społeczeństwa wychowanego na sienkiewiczowskim micie. Adaptacja książki, która doczekała się przeszło 270 wydań i tłumaczeń na kilkadziesiąt języków, miała stać się nie tylko filmem, ale symbolem siły i jedności narodowej. I dokładnie tak się stało – z liczbą ponad 32 milionów widzów "Krzyżacy" pobili wszystkie rekordy frekwencji w historii polskiej kinematografii.
Spore problemy na planie "Krzyżaków"
Tym większym wyzwaniem okazała się poważna kontuzja jednego z głównych aktorów "Krzyżaków". Mieczysław Kalenik, debiutujący w roli Zbyszka z Bogdańca, podczas kręcenia scen konnych doznał tragicznego w skutkach wypadku.
Miałem poważne perypetie z koniem, który dwukrotnie się pode mną poślizgnął. Za pierwszym razem złamał mi nogę, więc pracowałem w gipsie. Jakiś czas później poślizgnął się drugi raz, przygniótł mi złamaną nogę i skruszył gips – wspominał po latach w rozmowie z Krzysztofem Lubczyńskim dla serwisu Pisarze.pl.
Gdyby kontuzja miała miejsce na planie zachodniej produkcji, możliwe, że prace by wstrzymano. W PRL nie było takiej opcji – zwłaszcza przy filmie, którego realizację podporządkowano obchodom 550-lecia bitwy pod Grunwaldem. Zdjęcia musiały trwać.
Ekipa filmowa "Krzyżaków" wykazała się ogromnym sprytem i dyscypliną. Jak opowiadał drugi reżyser Tadeusz Czarnecki, Kalenika po prostu "fotografowano tylko z jednej, zdrowej strony". W praktyce oznaczało to całkowitą reorganizację planu: sceny ustawiano tak, by chorej nogi nie było widać, a jeśli już – maskowano ją kostiumem. Długie tuniki, peleryny, wysokie buty, tarcze, a nawet końskie siodło – wszystko pracowało na rzecz ukrycia gipsu.
Kamera unikała pełnych planów i skupiała się na twarzy lub ruchach miecza. W żadnym ujęciu nie widać, że główny bohater gra z nogą w opatrunku – choć przez znaczną część zdjęć faktycznie tak właśnie było.
Niedźwiedź przyłożył mu łapą
Na tym niebezpiecznym incydencie się jednak nie skończyło. Mieczysław Kalenik wspominał bowiem także, że konkretnymi siniakami przypłacił starcie z niedźwiedziem podczas kręcenia sceny polowania. Inną sprawą były okropne, topiące się na ciele w słońcu zbroje, które zrobiono z PCV.
Przeżyłem też emocjonujący moment z niedźwiedziem, w czasie kręcenia sceny polowania. Miałem do wyboru niedźwiedzicę Sabę i samca Muniego. Wybrałem tego ostatniego. W pewnym momencie tak silnie przyłożył mi łapą, że przeleciałem w powietrzu, jak obliczył dokładnie mój kolega Mieczysław Stoor — czytamy na Pisarze.pl.
To, że widzowie niczego się nie domyślili, to nie tylko dowód na kunszt operatorski Jerzego Wójcika, ale też na dyscyplinę produkcyjną epoki. Ford nie mógł sobie pozwolić na opóźnienia, a aktor – na zejście z planu. Z punktu widzenia dzisiejszego kina takie działanie może wydawać się ryzykowne, ale wtedy było normą.
W efekcie kontuzja pozostała filmową tajemnicą przez lata, a "Krzyżacy" stali się najchętniej oglądanym polskim filmem wszech czasów. Mieczysław Kaletnik z kolei zyskał tak dużą popularność, że spokojnie można go było porównywać z hollywoodzkimi gwiazdorami.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!