Hit PRL tchnął w nie nowe życie. "Doznaliśmy olśnienia"
Alibabki powstały w pierwszej połowie lat 60. Jako jeden z nielicznych żeńskich zespołów wokalnych odnosiły spore sukcesy, szczególnie podczas kolejnych edycji festiwalu w Opolu. Jednak w pewnym momencie przyszedł czas na poważne zmiany w ich repertuarze. Hit PRL pomógł im w zmianach.
- Alibabki założono zimą 1963 roku z inicjatywy Zbigniewa Ciechana i Jana Rysińskiego.
- Hit PRL, który śpiewały, pomógł im w istotnych zmianach.
- Grupa musiała podrasować wizerunek, aby utrzymać się na fali.
Alibabki był sekstetem wokalnym, którego skład na przestrzeni lat wielokrotnie się zmieniał. Kierownik grupy Juliusz Loranc w pewnym momencie stwierdził, że pora na kolejne modyfikacje, tym razem artystyczne.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Te przeboje leciały na fajfach! Znasz hity lat 60.? Tylko mistrz zgarnie 20/20!
Alibabki musiały zmienić wizerunek
Ze względu na przynależność członkiń składu do Związku Harcerstwa Polskiego pierwotny repertuar Alibabek wypełniony był różnego rodzaju ogniskowymi przyśpiewkami. Z czasem jednak Loranc doszedł do wniosku, że ta formuła już się wypaliła. Dlatego też musiał znaleźć nowy pomysł na zespół.
Szukałem dla nich jakiegoś zdecydowanego, charakterystycznego brzmienia. [...] Wymyślałem jakieś układy harmoniczne, szukałem rejestrów, w których one brzmią najlepiej. Wszystko to sprawdzaliśmy na żywo. No i któregoś dnia przyniosłem na próbę taki fragmencik. Dziewczyny to zaśpiewały i doznaliśmy olśnienia. To jest to, o co chodziło - tłumaczył Loranc cytowany przez stronę Cyfrowej Biblioteki Polskiej Piosenki.
Tak powstał prototyp tego, co w przyszłości miało stać się "Kwiatem jednej nocy". Jednakże w tamtym czasie Juliusz Loranc otrzymał propozycję komponowania do nowego programu telewizyjnego "Wariacje na pięć kamer". Jego czas na pisanie dla Alibabek drastycznie się skurczył.
Hit PRL - autor był ambitny
Dlatego też postanowił poprosić kogoś o pomoc z napisaniem tekstu. Zwrócił się więc do Agnieszki Osieckiej. Ta z kolei, sama nie mając czasu na poboczne projekty, odesłała go do klubu "Hybrydy". Tam miał znaleźć kogoś odpowiedniego, czyli Jonasza Koftę.
Pierwotnie nosił tytuł "Królowa jednej nocy" i to było ok, ale to, co poeta sobie wymyślił… Otóż chyba dla nadania rangi swojej twórczości umieścił tam słowa "cereus grandiflorus", czyli łacińską nazwę, którą znają botanicy, ale to nie tylko dla nich miała być piosenka. Podobało mu się to i trzeba było sporej perswazji, żeby zmienił to na "Królowa jednej nocy" właśnie - dodał.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!