Cenzura PRL przeszła samą siebie. Tego dopatrzyła się w hicie lat 70.
Skaldowie zdobyli w PRL szacunek słuchaczy. Wszystko za sprawą licznych przebojów, które porywały do tańca, poruszały czy zachwycały tekstem. Do tej ostatniej grupy z pewnością należy piosenka wydana w 1969 roku. Za jej słowa odpowiadała Agnieszka Osiecka. I choć utwór potrafił wywołać emocje, powodował również niezrozumiałe działania cenzury. Niewiarygodne, z czym miała największy problem.
- Skaldowie wydali utwór, który pokochali słuchacze.
- Cenzura PRL miała problem z hitem lat 70.
- Nie do wiary, dlaczego przebój zdjęto z radia.
Skaldowie to ważny zespół dla muzyki PRL. Grupa założona w 1965 roku całkiem szybko zaczęła odnosić pierwsze sukcesy. Po dwóch latach miała na koncie występy na festiwalach, nagrody i debiutancki album. Niedługo później ukazała się druga płyta, a wiele piosenek z repertuaru formacji doczekało się statusu hitów. Tak powstawała legenda, która zajmuje specjalne miejsce w sercach słuchaczy do dziś.
Rozwiąż quiz o Skaldach i Trubadurach. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. Skaldowie czy Trubadurzy? Już 17/20 to wyzwanie!
Choć Skaldowie cieszyli się statusem gwiazd, nawet oni musieli zmagać się z rzeczywistością PRL. Zagraniczne koncerty, przeboje i uznanie publiki nie były żadnym argumentem przeciwko cenzurze. W 1969 roku zespół wydał trzeci album - "Cała jesteś w skowronkach".
Wydawnictwo wyróżniono złotą płytą, ale jeden z największych hitów spotkał się z niezrozumiałym działaniem cenzury. Aparatczycy dokonali karkołomnej analizy tekstu, a jej wynik był absurdalny. Dopatrzyli się bowiem czegoś, czego tam wcale nie było.
Hit lat 70. padł ofiarą cenzury PRL
"Króliczek", bo o tym utworze mowa, zyskał dużą sławę wśród słuchaczy. Wybrano go nawet Radiową Piosenką Lutego 1969. Zdecydowanie nie był to jednak przebój jednego sezonu. W latach 70. Polacy jeszcze chętniej do niego wracali. Do wszystkiego mogło przyczynić się kompletnie niezrozumiałe działanie cenzury PRL. Według partii, Skaldowie mieli śpiewać o niedozwolonych substancjach i deprawować młodzież.
Muzykę do "Króliczka" skomponował Andrzej Zieliński. Choć ta bez wątpienia była świetna, dużo większe emocje budził tekst. Ten napisała Agnieszka Osiecka. O co chodziło w tym hicie Skaldów? Idealnie oddają to dwa wersy, które słyszymy w piosence: "Nie chodzi o to, by złowić króliczka / Ale by gonić go". Przekaz jest oczywisty. Tak przynajmniej może się wydawać, bo cenzorzy byli kompletnie innego zdania.
Przebojowa piosenka Skaldów została zdjęta z Rozgłośni Harcerskiej. Cenzura PRL dopatrzyła się bowiem namawiania młodzieży do zażywania substancji psychoaktywnych. Władze nie mogły przecież pozwolić, aby w taki sposób demoralizować młodych obywateli.
W jaki sposób urzędnicy dopatrzyli się w "Króliczku" takiego przekazu? Gimnastyka logiczna, jaką uprawiali, zasługuje na uznanie. Idealnie pokazuje, czym były absurdy Polski Ludowej.
Najprawdopodobniej osobie, która zadecydowała o okresowym wycofaniu utworu z programu radiowego, kontrowersyjny wydał się sam fakt bezsensownego w jej mniemaniu gonienia tytułowego króliczka - na taką zabawę mógłby się zdecydować na przykład człowiek pod wpływem działania środków narkotyzujących - czytamy w opracowaniu "Wpływ cenzury PRL na teksty polskich piosenek rockowych" Piotra Łozowskiego.
Skaldowie mieli deprawować młodzież w PRL
Dopatrywanie się w hicie lat 70. namawiania młodych ludzi do sięgania po substancje odurzające bez wątpienia był czymś absurdalnym. Na tym jednak szalone interpretacje cenzorów się nie skończyły. Z cytowanego tekstu dowiadujemy się, że także trzecia i czwarta zwrotka piosenki budziły zastrzeżenia. Skaldowie również w nich mieli mieć zgubny wpływ na młodzież PRL.
Wspomniane zwrotki opisują kobietę w czerwonej spódniczce. To ona staje się na moment tytułowym króliczkiem. Jej garderoba "znika za rogiem", a my ponownie słyszymy tam słowa: "Nie o to chodzi, by złowić króliczka / ale by gonić go".
Cenzorzy mogli pomyśleć, że Skaldowie nawiązują do popularnego magazynu dla mężczyzn (powstał w latach 50.), w którego logo znajduje się królik. To z kolei może kojarzyć się jednoznacznie.
Takie zestawienie, nasuwające pewne skojarzenia (zwłaszcza dzisiejszemu czytelnikowi czy słuchaczowi), mogło być uznane przez cenzurę za demoralizujące. Wydaje się jednak, że prosty tekst piosenki, połączony z łagodnymi dźwiękami i śpiewany w charakterystyczny sposób przez członków zespołu Skaldowie, miał jedynie spełniać funkcje rozrywkowe, a fragment o „małej w czerwonym” powinien być traktowany jako niewinny żart - pisze Piotr Łozowski w opracowaniu "Wpływ cenzury PRL na teksty polskich piosenek rockowych".
Skaldowie i słuchacze stracili przez nadgorliwość cenzorów
Wyraźnie widać, że jeśli cenzorzy chcieli się do czegoś przyczepić, zawsze byli w stanie coś znaleźć. Choć trzeba docenić ich kreatywność i "wybitne" zdolności analityczne, ostatecznie wszyscy na tym stracili. Cenzura PRL ośmieszyła się absurdalną nadinterpretacją tekstu. Skaldowie natomiast stracili możliwość promowania "Króliczka" w radiu. Z kolei słuchacze nie mogli usłyszeć w rozgłośniach kolejnego przeboju ulubionego zespołu.
Ostatecznie cenzura nie przeszkodziła piosence w zdobyciu serc publiczności. "Króliczek" był słuchany nie tylko w roku premiery, lecz stał się także hitem lat 70. Co ciekawe, przez długi czas Skaldowie nie grali utworu na koncertach. Do repertuaru występów na żywo trafił dopiero w 1990 roku. Nie wiadomo, co było powodem, choć nie można wykluczyć obaw przed działaniem cenzorów.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!