Nietoperze też stosują dystans społeczny
Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Tel Awiwie pokazuje, że chore nietoperze żyją w samoizolacji. Czy zatem ludzie mogli zarazić się od nich koronawirusem?
Okazuje się, że nie tylko ludzie izolują się podczas choroby. Nowe badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Tel Awiwie wykazało, że chore nietoperze również stosują dystans społeczny, prawdopodobnie po to, by zapobiec rozprzestrzenianiu się masowych zakażeń w ich koloniach.
Chore nietoperze trzymają się z dala od swoich kolonii
Badanie, które zostało opublikowane w „Annals of New York Academy of Science”, wykazało, że nietoperze, gdy zachorują, trzymają się z dala od swoich społeczności. Prawdopodobnie robią to, żeby ochronić przed zarażeniem innych członków swojej kolonii.
Aby obserwować ich zachowanie, naukowcy monitorowali dwie kolonie egipskich nietoperzy owocożernych: jedną mieszkająca w niewoli i drugą żyjącą w swoim naturalnym środowisku.
„Widzieliśmy to samo zachowanie w obu grupach. Kiedy nietoperz poczuł się źle, wycofywał się z gromady. A należy pamiętać, że nietoperze, zwłaszcza nietoperze owocożerne, są zwierzętami niezwykle towarzyskimi” – powiedziała „The Media Line” uczestnicząca w badaniu Maya Weinberg, lekarz weterynarii od 12 lat zajmująca się nietoperzami.
Jak przeprowadzono badanie
Aby nie wyrządzić badanym zwierzętom rzeczywistej krzywdy, naukowcy wstrzyknęli kilku nietoperzom w każdej kolonii białko podobne do wirusa. Wywoływało ono odpowiedź immunologiczną, która symulowała jedynie objawy choroby, takie jak wysoka gorączka i zmęczenie. „Chore” nietoperze były następnie bacznie obserwowane, a ich zachowanie śledzone za pomocą GPS.
Naukowcy odkryli, że nietoperze wiedziały, że muszą trzymać się z dala od reszty kolonii w obliczu potencjalnie zakaźnej choroby. „Chore” nietoperze w kolonii w niewoli zdecydowały się opuścić skupisko z własnej woli i zachować dystans. Podobnie zachowywały się „chore” osobniki z drugiej grupy, czyli żyjące w swoim naturalnym środowisku. Oddalały się od innych, a także pozostawały w swojej jaskini przez dwie kolejne noce, nie opuszczając jej nawet, by poszukiwać pożywienie czy wodę.
Według dr Weinberg odkrycie to zaskoczyło badaczy, ponieważ samoizolacja jest czymś niezwykłym dla z natury tak bardzo społecznych zwierząt. Przedstawiciele innych gatunków żyjących na wolności starają się przede wszystkim ukrywać chorobę, aby nie paść ofiarą drapieżników lub zostać porzuconym przez stado.
Naukowcy zwrócili uwagę, że nawet ludzie nie zawsze tak chętnie utrzymują dystans społeczny podczas choroby.
„Podczas pandemii COVID-19 ludzie, którzy podejrzewali, że mogą być nosicielami wirusa, byli proszeni o zachowanie dystansu społecznego. Jednak często trzeba było stosować kary finansowe, aby zmusić ich do kwarantanny lub izolacji, podczas gdy nietoperze same zachowują dystans, gdy źle się czują” – powiedziała dr Weinberg.
Nietoperze nie były źródłem pandemii?
Od czasu wybuchu pandemii nietoperze są powszechnie uważane za prawdopodobne źródło śmiertelnego koronawirusa, który pochłonął miliony istnień ludzkich, a także za rezerwuar wielu niebezpiecznych dla ludzi chorób.
Według naukowców, którzy przeprowadzili badanie, założenia te są błędne.
„Nietoperze bardzo rzadko chorują na choroby zakaźne. Wirus, który można znaleźć u nietoperzy, nie jest tym samym, który sparaliżował połowę planety. COVID-19 po prostu nie pochodzi od nietoperzy” – twierdzi dr Weinberg.
Jak dotąd naukowcom nie udało się wykryć SARS-CoV-2 u żadnych nietoperzy żyjących na wolności. Dr Weinberg nie wierzy wprawdzie, że COVID-19 został stworzony w laboratorium, ale badanie, w którym uczestniczyła, pokazuje, że przypadkowy kontakt człowieka z chorym nietoperzem, a zatem i bezpośrednie przeniesienie koronawirusa jest bardzo mało prawdopodobne.
Przeczytaj też: