Ten hit lat 60. uwielbiali politycy. Czasem wychodziło niezręcznie
8 stycznia to data-symbol dla muzyki i popkultury. Tego dnia urodził się Elvis Presley - artysta, który zaczynał jako chłopak z prowincji, a stał się ikoną sceny, zmieniającą zasady gry. Jego życie to historia wielkiej sławy, kontrowersji i nieoczywistych hitów, które zyskały drugie życie po latach.
- Elvis Presley urodził się 8 stycznia 1935 roku.
- Rozpalił emocje młodego pokolenia i szokował konserwatywną Amerykę.
- Za blaskiem fleszy kryły się choroby, uzależnienia i presja show-biznesu.
8 stycznia to data, która od dekad wywołuje poruszenie wśród fanów muzyki i popkultury. Tego dnia w 1935 roku w Tupelo w stanie Missisipi urodził się Elvis Presley - chłopak z prowincji, który nie tylko zrobił światową karierę, ale na zawsze zmienił sposób, w jaki scena patrzy na gwiazdy.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. The Beatles czy Elvis Presley? Za 50 proc. rejs żółtą łodzią podwodną
Syn skromnej rodziny, wychowany w cieniu kościoła, szybko zwrócił na siebie uwagę niepokornym stylem, głosem pełnym emocji i sceniczną charyzmą, która działała jak magnes. Gdy w latach 50. Elvis Presley pojawił się w telewizji, Ameryka oszalała. Nastolatki piszczały, a rodzice domagali się, by "to coś" natychmiast zniknęło z ekranów.
Elvis Presley odszedł zupełnie wyniszczony
Choć Elvis Presley sprzedał miliony płyt i stał się ikoną swoich czasów, jego kariera nie była bajką. Służba wojskowa, kontrakty filmowe i coraz większa presja sprawiły, że z buntownika stopniowo przeobrażał się w produkt wielkiej machiny rozrywkowej. W latach 60. częściej oglądaliśmy go na planach filmowych niż na koncertach, a jego muzyczne wybory bywały zaskakujące.
Liczne choroby sprawiły, że zażywał ogromne ilości leków i był uzależniony m.in. od środków przeciwbólowych, nasennych, barbituranów i amfetaminy. Przy bezsenności łączył leki uspokajające z pobudzającą deksedryną. Elvis Presley zmarł 16 sierpnia 1977 roku w wieku zaledwie 42 lat. W jego organizmie wykryto 14 różnych substancji - zarówno leki na receptę, jak i narkotyki - z czego dawki 10 z nich znacznie przekraczały normy.
Dziś wielki hit, kiedyś żenada
Jednym z utworów, które idealnie pokazują mniej oczywiste oblicze Elvisa Presleya, jest "A Little Less Conversation" z 1968 roku. Piosenka powstała na potrzeby filmu "Live A Little, Love A Little" - jednego z ostatnich obrazów w jego aktorskiej karierze. Co ciekawe, jej autor, Mac Davis, wcale nie pisał jej z myślą o artyście.
Jak sam wspominał: "Przeczytałem scenariusz i miejsce, w którym potrzebowali piosenki, było w scenie, gdzie on uwodzi dziewczynę przy basenie. Ona za dużo mówi, a on próbuje ją namówić, żeby z nim poszła". Utwór, pierwotnie szkicowany dla Arethy Franklin, został więc przerobiony tak, by pasował do filmowej sceny - dość odważnej jak na wizerunek Elvisa Presleya z tamtego okresu.
Na ekranie wyglądało to tak: swingująca impreza przy basenie, piękna blondynka (grana przez Celeste Yarnall) i Elvis, który... śpiewa, zamiast rozmawiać. Co ciekawe, bohaterka, którą Elvis "ucisza", nie wypowiada ani jednego słowa. Sama piosenka w 1968 roku przeszła niemal bez echa - w USA dotarła jedynie do 69. miejsca listy przebojów, co jak na Króla było wynikiem wręcz żenującym. Dopiero wiele lat później miała przeżyć drugie życie.
Ulubiona piosenka polityków
W 2002 roku utwór doczekał się remiksu autorstwa holenderskiego DJ-a Toma Holkenborga. Był to pierwszy w historii oficjalnie dopuszczony remix piosenki Elvisa Presleya, a efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Nowa wersja trafiła na 1. miejsce brytyjskiej listy przebojów, dając Presleyowi rekordowy 18. numer jeden w Wielkiej Brytanii i dystansując The Beatles.
W Stanach Zjednoczonych remix dotarł "zaledwie" do 50. miejsca, ale i tak skutecznie wprowadził Elvisa Presleya do playlist młodszej publiczności. Utwór stał się hymnem "człowieka czynu" - wykorzystywano go w reklamach, serialach, a nawet kampaniach politycznych kandydatów na prezydenta. Mitt Romney sięgał po niego w 2008 roku, tłumacząc, że "podkreśla obietnicę wprowadzenia zmian i potrzebę większego działania, a mniejszego gadania".
A przecież piosenka (z wieloma seksualnymi podtekstami) jest o lekkości, niechęci do zmian, życiu tu i teraz oraz oddawaniu się cielesnym rozkoszom. Paradoks? Być może.
Źródła: Radio Pogoda, Wikipedia, Songfacts,com