Wielki hit PRL o Warszawie powstał... w górach. Zaczęło się przypadkiem
"Na prawo most, na lewo most" to jeden z największych przebojów, poświęconych Warszawie. Gdyby jednak nie przypadkowe spotkanie pewnej tekściarki i kompozytora w polskich górach, utwór nigdy by nie powstał. Jak doszło do współpracy artystów?
- "Na prawo most, na lewo most" to słynny przebój poświęcony stolicy.
- Piosenka powstała dzięki spotkaniu Heleny Kołaczkowskiej z tajemniczym Panem Śmiercią.
- Na przestrzeni lat swoje wersje utworu nagrywali różni znani polscy wykonawcy.
Warszawa już od dekad stanowi dla muzyków inspirację do tworzenia. O stolicy naszego kraju napisano do tej pory setki piosenek. Jedna z nich nosi tytuł "Na prawo most, na lewo most" i historią swojego powstania sięga jeszcze późnych lat 40. minionego stulecia. O tym, że w ogóle ją skomponowano, zadecydował przypadek.
Rozwiąż quiz i dopasuj miasto do piosenki. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Dopasuj miasto do piosenki. Już nawet 60 procent to niezły wyczyn!
Tak powstał słynny przebój o Warszawie
"Na prawo most, na lewo most" to piosenka, będąca wspólnym dziełem Heleny Kołaczkowskiej i Alfreda Gradsteina. Tekściarka i kompozytor poznali się w roku 1948 podczas pobytu w Zakopanem. Mężczyzna, nazywany początkowo przez artystkę Panem Śmierć, zwrócił jej uwagę na Krupówach. Jego wygląd rzeczywiście mógł budzić przerażenie – w czasie wojny Gradstein przebywał bowiem w obozie, gdzie bardzo podupadł na zdrowiu.
To był bardzo wykształcony człowiek. Pochodził z Częstochowy, ukończył warszawskie konserwatorium, przed wojną ożenił się z Francuzką i wyjechał do Paryża. To w pewnym sensie uratowało mu życie. Jako Żyd ożeniony z Francuzką nie trafił do Oświęcimia, a do jakiegoś miejscowego obozu, gdzie żona nawet mogła go odwiedzać. Mimo to, kiedyśmy się poznali, był bardzo schorowany i musiał brać insulinę – wspominała później cytowana przez Cyfrową Bibliotekę Polskiej Piosenki Kołaczkowska.
Między artystami szybko nawiązała się nić porozumienia. Alfred Gradstein zapropnował Kołaczkowskiej, że nauczy ją aranżowania swoich utworów, dlatego oboje spotkali się wkrótce ponownie już w stolicy. To wtedy kompozytor wpadł na pomysł, by stworzyć razem z artystką piosenkę. Kilkanaście godzin pracy zaowocowało utworem, który dziś znamy pod tytułem "Na prawo most, na lewo most".
Tę piosenkę pokochali nie tylko mieszkańcy stolicy
Wspólne dzieło Gradsteina i Kołaczkowskiej szybko zyskało sympatię nie tylko wśród warszawiaków, ale i mieszkańców innych zakątków kraju. Wykonanie piosenki powierzono na początku lat 50. młodziutkiej Alinie Janowskiej, jednak na przestrzeni lat utwór doczekał się także wielu innych udanych wersji.
Jedną z nich zawdzięczamy Chórowi Czejanda. Kolejne nagrywali natomiast później między innymi Bogdan Czyżewski i Danuta Rinn oraz Irena Santor.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!