To on napisał "Walc Barbary". Twierdził, że "Noce i dnie" są przereklamowane
Choć jego nazwisko niewiele mówi przeciętnemu widzowi, Waldemar Kazanecki był jednym z najważniejszych twórców polskiej kinematografii. To jego muzyka nadawała ton kultowym filmom, serialom i bajkom, które do dziś wzruszają i bawią kolejne pokolenia.
- Waldemar Kazanecki urodził się 29 kwietnia 1926 roku.
- Jego "Walc Barbary" z "Nocy i dni" stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych tematów filmowych w Polsce
- Kompozycje artysty zna każde dziecko wychowane na "Reksiu", "Bolku i Lolku" czy "Zaczarowanym ołówku".
W polskim kinie byli reżyserzy, aktorzy i operatorzy, których nazwiska do dziś zna każdy. Ale są też tacy, bez których filmy nie brzmiałyby tak samo – choć rzadko się o nich mówi. Waldemar Kazanecki był jednym z nich. Niezwykle płodny kompozytor, autor muzyki do blisko 500 produkcji filmowych, seriali i bajek, którego twórczość zna cała Polska, choć sam pozostaje postacią niemal anonimową.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. "Noce i dnie" czy "Nad Niemnem"? Tylko eksperci zdobędą 20/20
Gdyby nie Waldemar Kazanecki, "Noce i dnie" mogłyby nigdy nie trafić na ekrany. Reżyser Jerzy Antczak od samego początku miał trudności z przekonaniem decydentów do ekranizacji powieści Marii Dąbrowskiej. Przełom nastąpił, dopiero gdy Kazanecki stworzył "Walc Barbary" – temat muzyczny, który nadał dziełu emocjonalny ton i przekonał Jerzego Kawalerowicza, szefa zespołu filmowego "Kadr", by dać projektowi zielone światło.
"Dajcie Antczakowi zrobić ten film, niech się wyłoży. Będziecie mieli z nim spokój do końca życia..." – miał ponoć ironicznie rzucić Kawalerowicz podczas obrad komisji scenariuszowej. Los chciał inaczej – "Noce i dnie" obejrzały ponad 22 miliony widzów.
Waldemar Kazanecki. Człowiek orkiestra bez parcia na sławę
Waldemar Kazanecki nie szukał blasku fleszy. Rzadko udzielał wywiadów, unikał życia publicznego. Przez dekady konsekwentnie budował swoje muzyczne imperium – od kina historycznego po produkcje dla dzieci. Choć "Walc Barbary" przyniósł mu największy rozgłos, sam kompozytor za tą melodią nie przepadał.
Jak twierdziła jego żona, Grażyna Kazanecka, uważał ją za zbyt oczywistą i podobną do "Fal Dunaju" Iona Ivanovicia. Nie cenił też za bardzo filmu Antczaka. W dużo większym poważaniu miał np. muzykę do "Hrabiny Cosel".
Mąż chyba nie doceniał tej kompozycji, a już cały film "Noce i dnie" uważał za przereklamowany. Twierdził, że ["Hrabina Cosel"] to jego najlepsza muzyka i najlepszy film, z czym ja się nie zgadzałam. Ja zdecydowanie bardziej wolałam "Czarne chmury", "Noce i dnie" i "Dom". Jak wstawał wcześniej przede mną, budząc mnie walcem z "Nocy i dni". To było niebywałe przeżycie – przyznała w rozmowie z portalem Sadyba24.pl.
Twórca dzieciństwa
Gdyby zapytać pokolenie dorastające w PRL, jaka muzyka towarzyszyła mu w dzieciństwie, z pewnością okazałoby się, że wiele z wymienionych melodii wyszło spod ręki Waldemara Kazaneckiego. "Bolek i Lolek", "Reksio", "Zaczarowany ołówek" czy "Proszę słonia" – to jego dźwięki budowały emocje tych bajek.
Tworzył również do seriali i filmów obyczajowych: "Dom", "Ballada o Januszku", "Brunet wieczorową porą", "Czarne chmury". Potrafił komponować zarówno subtelne liryczne tematy, jak i dynamiczne, niemal filmowo-hollywoodzkie sekwencje orkiestrowe.
Do tego Waldemar Kazanecki ma w dorobku na sporo piosenek, śpiewanych przez Janusza Gniatkowskiego ("Zimowa piosenka"), Annę Jantar ("Cygańska jesień"), Nataszę Zylską ("Ulubiony dixieland", "Karnawał w Rio", "Kakaowe mambo") czy Niebiesko-Czarnych ("Mogło być inaczej").
Prywatność i odosobnienie
Życie osobiste Waldemara Kazaneckiego było równie skromne, co jego publiczne występy. Trzykrotnie żonaty, ojciec dwojga dzieci, mieszkał z żoną w domu na warszawskiej Sadybie, otoczony wąskim gronem bliskich. Jak wspominała Grażyna Kazanecka, spotkania towarzyskie w ich domu były rzadkie, ale stanowiły dla niego cenną odskocznię od intensywnej pracy. W trakcie przerw w komponowaniu lubił też gotować. Jego specjalnością były podobno pasztet i ciasto drożdżowe.
Mieliśmy bardzo zamknięty krąg znajomych i przyjaciół. Często tak było, że jak pisał, to w przerwie od pisania zapraszaliśmy przyjaciół. Spotkania w wąskim gronie były dla niego psychiczną odskocznią od komponowania. To, czy w ogóle przystępował do pracy, zależało od tego, czy miał w danym momencie zamówienie na skomponowanie jakiejś muzyki. Najczęściej jednak te zamówienia były — mówiła wdowa po kompozytorze dla Sadyba24.pl.
Choć Waldemar Kazanecki zmarł 21 grudnia 1991 roku, jego muzyka pozostała żywa. Dziś można ją usłyszeć w powtórkach klasycznych seriali i filmów, a jego melodie nie tracą na aktualności. Są ponadczasowe, jakby wyrwane z innego, bardziej emocjonalnego wymiaru. Ale rzadko mówi się o nim samym. Może nadszedł czas, by to zmienić?
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!