To był "morski" hit lat 70. Niewielu wiedziało o pasji autora
Krzysztof Klenczon na przełomie lat 60. i 70. w dość burzliwej atmosferze opuścił Czerwone Gitary. Ten rozdział kariery przypieczętował piosenką, którą skomponował, będąc już "na wylocie" z zespołu. Ułożoną melodię połączył z tekstem Janusza Kondratowicza, tworząc niezapomniany szlagier.
- Krzysztof Klenczon na przełomie lat 60. i 70. opuścił szeregi Czerwonych Gitar.
- Artysta natchniony między innymi poczynaniami Jimiego Hendrixa skomponował nowy, zadziorny utwór.
- Tekst dostarczył mu Janusz Kondratowicz, który nawiązał w nim do wielkiej pasji Klenczona.
Krzysztof Klenczon pod koniec swojej działalności w ramach Czerwonych Gitar był mocno skonfliktowany szczególnie z Sewerynem Krajewskim. Obu panów poróżniły odmienne wizje artystyczne dotyczące przyszłego repertuaru zespołu. Klenczon był bowiem zwolennikiem muzycznych eksperymentów. Dodatkowo natchniony nowościami zza oceanu chciał przełożyć tamtejsze mody na polskie realia. Jego pomysły nie przypadły jednak do gustu pozostałym członkom zespołu.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Klenczon czy Niemen? Jeśli pamiętasz te hity, musisz mieć 19/20!
Krzysztof Klenczon miał swoją skrytą pasję
Muzyk niedługo przed oficjalnym odejściem z grupy skomponował nową piosenkę, która w przyszłości będzie się nazywać "10 w skali Beauforta". Ta jednak odbiegała od "utartego stylu muzycznego" Czerwonych Gitar i została odrzucona przez resztę grupy. Dlatego też Klenczon postanowił nagrać go z muzykami sesyjnymi w styczniu 1970 roku. Pierwsza wersja piosenki zawierała charakterystyczne gitarowe intro inspirowane Jimim Hendrixem.
Za słowa do utworu odpowiedzialny jest Janusz Kondratowicz, który znał Krzysztofa Klenczona dość dobrze. Dlatego też tekściarz dobrze wiedział, że drugą największą pasją przyjaciela są sporty wodne.
Krzysztof wiele razy opowiadał mi o swoich żeglarskich wyczynach. O tym jak zbudował swoją pierwszą łódkę, jak żeglował po jeziorach w okolicach Szczytna, że w ogóle jest pasjonatem sportów wodnych. Przyjaźniliśmy się, więc chciałem sprawić mu przyjemność i napisać taką "morską" piosenkę - mówił Kondratowicz cytowany przez Cyfrową Bibliotekę Polskiej Piosenki.
Kondratowicz postanowił więc napisać dla niego specjalną piosenkę, która by o tym opowiadała.
W dodatku kiedyś podczas rozmowy na moje pytanie, czy nie przestraszyłby się sztormowej "dziesiątki", odpowiedział dosyć chełpliwie, że nie. No to taki troszkę prześmiewczy tekst przyszedł mi do głowy. O bosmanie, któremu, na szczęście ta "dziesiątka" się przyśniła. Dałem mu tekst, a on, chyba, już następnego dnia zagrał mi go z muzyką – dodał tekściarz.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!