Ikony lat 60. "przerosły" PRL. Pionierzy polskiego folk rocka
W programie telewizyjnym „Po szóstej” Polska po raz pierwszy usłyszała grupę No To Co. Mieli wełniane kubraki, ludowe przyśpiewki i... gitary elektryczne. Choć dziś kojarzymy ich głównie z żartobliwym "Pożarem w Kwaśniewicach", w latach 60. byli prawdziwą sensacją, która łączyła wiejską tradycję z miejskim bigbitem.
- Grupa No To Co połączyła wiejską tradycję z miejskim bigbitem.
- Styl zespołu wyróżniał się ludowymi strojami i gitarami elektrycznymi.
- Utwór "Pożar w Kwaśniewicach" do dziś rozpoznawany jest przez słuchaczy.
Za sukcesem No To Co stał Piotr Janczerski, były wokalista Niebiesko-Czarnych, który miał na zespół nietypowy pomysł. Zamiast kopiować The Beatles czy The Rolling Stones, postanowił sięgnąć do korzeni – dosłownie. No To Co stało się pierwszą polską grupą skifflową, czerpiącą garściami z polskiego folkloru, ale podającą go w nowoczesnej, rytmicznej formie.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz. Słynne melodie lat 60. Dla prawdziwego entuzjasty 100 proc. to pikuś!
Styl wyprzedził epokę. Publiczność ich pokochała
Wizerunek No To Co był śmiały. Wykorzystywali stroje ludowe i elementy kojarzone dziś z etnodesignem. Na scenie pojawiały się harmonijki ustne, banjo i skrzypce, które brzmiały obok mocnych gitar i perkusji. Mimo że część recenzentów określała ich muzykę jako zbyt folkową, widzowie reagowali na nią entuzjastycznie. Wiele ich piosenek szybko zdobywało popularność i pozostawało w pamięci słuchaczy.
Jednym z największych przebojów pozostaje utwór "Pożar w Kwaśniewicach", który rozpoznają nawet młodsi słuchacze. Piosenka wyróżnia się szybkim tempem i zabawnym tekstem. Była idealna na imprezy. Utwór pokazywał dystans artystów do siebie i scenicznego wizerunku.
No To Co zdobywał nagrody na najważniejszych polskich festiwalach i regularnie pojawiał się na dużych scenach. W Opolu należeli do stałych uczestników, a w Sopocie reprezentowali Polskę przed międzynarodową publicznością.
Nawet podczas Festiwalu Piosenki Żołnierskiej potrafili porwać słuchaczy dzięki lekkiemu i melodyjnemu repertuarowi. W 1970 roku otrzymali Złotą Płytę, co było dużym osiągnięciem jak na realia tamtej epoki. Koncertowali także poza krajem, gdzie polonijna publiczność przyjmowała ich wyjątkowo ciepło.
No To Co stworzyło nowy gatunek. Wpłynęli na kolejne pokolenia
Zespół w klasycznym składzie działał do 1970 roku, kiedy odszedł z niego Jerzy Grunwald. Rok później grupa pożegnała się z Piotrem Janczerskim. W kolejnych latach zmienili brzmienie na bardziej rockowe, co wpłynęło na spadek popularności. Po licznych zmianach w grupie ostatecznie zakończyli działalność w 1980 roku.
W 1993 roku doszło do reaktywacji No To Co. Z oryginalnego składu zabrakło jedynie Jerzego Grunwalda. Grupa po raz kolejny wyruszyła w trasę koncertową. Występowała także za granicą. Z zespołem gościnnie występował Piotr Janczerski.
W 2007 i 2010 roku zmarli Bogdan Borkowski i Jerzy Krzemiński. Mimo to, formacja nadal występowała. W 2017 roku, na festiwalu w Opolu, odbył się koncert z okazji 50. lecia No To Co.
No To Co można uznać za prekursorów polskiego folk‑rocka, zanim gatunek ten na dobre wszedł do kultury popularnej. Zespoły, które pojawiły się w latach 90., często wykorzystują podobne połączenia instrumentów i melodii. W twórczości m.in. Golec uOrkiestra oraz Brathanki widać inspiracje ludowością, którą No To Co wprowadziło na scenę znacznie wcześniej.