Ikona PRL zachwyciła francuskiego reżysera. "Muszę rozwiać złudzenia"
Swego czasu Beata Tyszkiewicz nie mogła narzekać na brak propozycji zawodowych. W latach 80., kiedy w naszym kraju uchodziła za jedną z największych gwiazd, a jej kariera kwitła w najlepsze, przyciągnęła uwagę zagranicznego reżysera z Oscarem na koncie. W poniższym artykule prezentujemy, w jakich okolicznościach ikona PRL wystąpiła we francuskiej produkcji.
- Beata Tyszkiewicz występowała przed kamerą przez sześć dekad.
- Ikona PRL przyciągnęła uwagę francuskiego reżysera.
- Kilka lat temu aktorka wycofała się z przestrzeni publicznej.
Beata Tyszkiewicz, okrzyknięta pierwszą damą polskiego kina, brylowała na wielkim ekranie od drugiej połowy lat 50. Na przestrzeni ponad sześćdziesięcioletniej kariery aktorskiej zagrała w wielu kultowych produkcjach, m.in. w "Lalce", "Wielkiej miłości Balzaka", "Nocach i dniach" czy też w "Seksmisji". Okazuje się, że nazwisko ikony PRL było doskonale znane nie tylko w Polsce, ale również poza granicami naszego kraju.
Rozwiąż quiz o największych pięknościach polskiego kina. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe piękności polskiego kina. Mistrz odgadnie 16/20!
Tak brzmi przepis na sukces Beaty Tyszkiewicz?
Beata Tyszkiewicz zagrała w ponad 100 produkcjach, w tym projektach filmowych, jak i telewizyjnych. Nic zatem dziwnego, że urodziwa aktorka z Wilanowa została zauważona przez europejskich filmowców. W archiwalnym wywiadzie dla magazynu "Film" skromnie tłumaczyła: "Załóżmy, że jestem fotogeniczna. Gram w filmach od wielu lat z właściwą częstotliwością, choć ani specjalnie o nie nie zabiegam, ani moja współpraca z filmem nie jest zorganizowana".
Gram często w kraju i za granicą. Przy okazji muszę jednak rozwiać złudzenia. Udział w kilku filmach francuskich nie oznacza, że jestem znana w Europie Zachodniej — wspominała w cytowanej rozmowie z 1985 roku, czego dowiadujemy się za pośrednictwem serwisu Zlota Scena.
Ikona PRL brylowała także za granicą
Beata Tyszkiewicz znalazła się w obsadzie filmów, kręconych we Francji, Belgii, NRD czy też w Bułgarii. Niemniej największą popularnością cieszyła się w ZSRR. Głównie za sprawą filmu propagandowego w reżyserii Igora Gostjewa, zatytułowanego "Europejska historia". Zagrała wówczas piękną Annę Losser.
W Związku Radzieckim zdobyłam sobie sporą popularność. Mój ostatni film radziecki pt. "Europejska historia" miał premierę w dwóch tysiącach kin, więc obejrzało go 17 milionów ludzi – mówiła w wywiadzie dla "Filmu".
Co więcej, Beata Tyszkiewicz zawojowała również francuską branżę filmową. W latach 80. ubiegłego stulecia zagościła na planie produkcji pod nazwą "Edith i Marcel" w reżyserii Claude’a Leloucha. Aktorka, która brylowała również w "Bernadette", "Les Cinq Dernieres Minutes", wcieliła się w postać madame de Villedieu.
Lelouch wierzy w przyjaźń z aktorem, potrzebuje jego oddania do filmu. Sądzę, że bardzo ceni aktorów. Szalenie przejęty był dramatem Patryka Dewaere, którego obsadził w roli Marcela, a który na dwa dni przed rozpoczęciem zdjęć zastrzelił się — wspomniała Beata Tyszkiewicz w rozmowie z "Filmem" (za: Zlota Scena).
Kilka lat temu Beata Tyszkiewicz wycofała się z życia publicznego ze względu na problemy zdrowotne. Ikona kina PRL przeszła na zasłużoną emeryturę.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!