Hit lat 70. zdobył w Opolu kość i paterę. Żart krąży wśród Polaków do dziś
Bogusław Mec należał do muzycznych ikon PRL. Jedną z najbardziej zaskakujących, ale i najsłynniejszych pozycji w jego repertuarze był hit lat 70. "Mały, biały pies", który wyśpiewał z Ewą Dębicką. Z okazji przypadającej dzisiaj 78. rocznicy śmierci artysty przypominamy historię piosenki.
- Bogusław Mec 21 stycznia obchodziłby swoje 78. urodziny.
- Choć wokalisty i kompozytora nie ma z nami od blisko 14 lat, pozostawił po sobie bogatą spuściznę.
- Należy do niej choćby utwór "Mały, biały pies". Poniżej historia piosenki.
Bogusław Mec przyszedł na świat w 1947 r. w Tomaszowie Mazowieckim. Do świata muzyki wkroczył u progu lat 70., a przełom nastąpił w 1972 r., kiedy "Jej portret" przyniósł mu na festiwalu w Opolu Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. Następnie pojawiły się kolejne przeboje, aż w końcu w 1977 r. Polacy po raz pierwszy usłyszeli piosenkę "Mały, biały pies".
Rozwiąż quiz o hitach PRL. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Te hity nucił cały PRL. Pamiętasz te teksty? Dziś nie trafisz nawet 5/15
Tak Bogusław Mec zyskał nowy hit i... przydomek
"Mały, biały pies" również zyskał sławę podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Bogusław Mec zaśpiewał ten utwór w duecie ze znaną z Alibabek Ewą Dębicką. Razem sięgnęli wówczas po nagrodę. Otrzymali po paterze z wygrawerowaną inskrypcją.
Nagrodę, acz w postaci kości, dostał też biały pudel, który pojawił się z nimi na scenie opolskiego amfiteatru i – nie zważając na nikogo – postanowił usiąść tyłem do publiczności. Nikomu to jednak nie przeszkadzało: wykonanie Meca i Dębickiej spotkało się z burzą braw. Co więcej, stworzyli tak zgrany duet, że niektórzy zaczęli ich posądzać niesłusznie o romans.
Z powodu "Małego białego psa" Bogusław Mec, poza kolejnym wielkim przebojem w kolekcji, otrzymał coś jeszcze. Chodziło o żartobliwy przydomek "Mały, biały Mec", jakiego zaczęli w stosunku do niego używać koledzy z branży.
Historia piosenki "Mały, biały pies"
Za muzykę do omawianego hitu lat 70. Bogusława Meca odpowiadał Jacek Mikuła. Wówczas młody kompozytor miał za sobą pierwsze sukcesy dzięki hitom "Sing sing" i "Damą być", wylansowanym przez Marylę Rodowicz.
Jego talent dostrzegła też Agnieszka Osiecka, która skontaktowała go z samym Jeremim Przyborą. A ten napisał potem tekst do "Małego, białego psa".
Jak wspominał cytowany przez Cyfrową Bibliotekę Polskiej Piosenki Jacek Mikuła, pierwsze spotkanie z ikoną Kabaretu Starszych Panów przebiegło następująco:
We dwóch udaliśmy się na poddasze do pracowni poety, żeby porozmawiać o wspólnym przedsięwzięciu. Miałem pomysł, żeby to był duet. Wymarzyłem sobie Alibabkę Ewę Dębicką - nie dość, że była śliczna, to po partii solowej w "Kwiecie jednej nocy" poraziła mnie urodą swojego głosu. Zasugerowałem więc duet, zostawiłem kasetę z nagraniem i tak zwaną "rybkę", czyli zamarkowany tekst, żeby autor wiedział, jak rozłożyć sylaby, gdzie robić pauzy itp.
Sęk w tym, że "rybki" kompozytora – podobnie jak u Katarzyny Gaertner – nie były zbitkami przypadkowych sylab, byle do rytmu, tylko ciągiem trzech wyrazów. W tym konkretnym przypadku były to właśnie słowa: "mały, biały pies". Jeremi Przybora postanowił jednak – przewrotnie – wokół tych słów obudować cały tekst.
Śpiewał "same smutne piosenki"
Pozostaje jeszcze pytanie, dlaczego omawiany utwór wykonywał z Ewą Dębicką akurat Bogusław Mec? Okazuje się, że nie był to wcale przypadkowy wybór, gdyż Jacek Mikuła od dawna chciał pod niego coś stworzyć. Artysta, jak można przeczytać na stronie Cyfrowej Biblioteki Polskiej Piosenki, wspominał, że wszystko zaczęło się od tego, kiedy został "przygarnięty pod skrzydła Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego".
Tłumaczył: "Jeździłem w trasy z Niemenem, potem z Marylą Rodowicz, miałem tam swoje »okienka«. Główną postacią w zespole był wtedy Jacek Mikuła. Po występach, przy jakiejś wódeczce, często mówił: »Muszę ci coś, Boguś, napisać«. Aż wreszcie dojrzał do realizacji swojego pomysłu".
Byłem już po nagrodzie za "Jej portret", żelazną pozycję mojego repertuaru stanowił napisany jeszcze w czasach studenckich "Obłąkany kataryniarz" [...], ambitny repertuar. A tu przychodzi Jacek i mówi: "Co ty Boguś takie smutne piosenki śpiewasz? Nie mógłbyś tak raz nagrać czegoś wesołego? Po prostu przyjechać na festiwal i nie ścigać się, tylko się zabawić?". Znałem lekkość jego pisania, poczucie humoru, więc powiedziałem mu: "To napisz". No i po jakimś czasie zagrał mi tę melodię, powiedział, że tekst napisze Przybora i żeby się szykować na Opole.
Źródła: Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki, wikipedia.org, RadioPogoda.pl