Hit lat 70. miał być pastiszem. Stał się "hymnem nieszczęsnych chłopaków"
Ten hit lat 70. stworzony przez Janusza Kondratowicza miał luźno nawiązywać do dansingowego klimatu. Pastisz stylizowany na przedwojenne tango został jednak odebrany niespodziewanie poważnie. Odpowiednio zaaranżowany utwór trafił na wielką scenę.
- Ten hit lat 70. miał być niewinnym pastiszem.
- Utwór potraktowano jednak niezwykle poważnie.
- Stał się "hymnem nieszczęsnych chłopaków na dorobku".
Ten hit lat 70. zasilił solowy repertuar byłego wokalisty bigbitowej legendy, czyli zespołu Czerwono-Czarni. Jacek Lech umieścił utwór "Dwadzieścia lat, a może mniej" na swoim drugim samodzielnym krążku. Specjalnie dla niego tekst do piosenki napisał Janusz Kondratowicz, a muzykę skomponował Piotr Figiel.
Rozwiąż quiz o muzyce lat 70. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tak brzmiały lata 70. Pamiętasz te przeboje? 15/20 to wyczyn!
Hit lat 70. natchniony przedwojennym kinem
Jacek Lech już wcześniej miał okazję współpracować z Kondratowiczem. Tekściarz był bowiem odpowiedzialny za wcześniejsze przeboje byłego członka Czerwono-Czarnych. Jego słowa zawarto w takich dziełach jak "Gdzie szumiące topole", "Do widzenia, mamo" czy "Bądź dziewczyną z moich marzeń".
"Dwadzieścia lat, a może mniej" zaś powstało w czasach, gdy Janusz Kondratowicz był pod mocnym wpływem kina przedwojennego. Sam tekściarz zdradził później, skąd czerpał wówczas inspirację.
To był czas kiedy byłem zafascynowany przedwojennym filmem. Co tydzień chodziłem do kina "Iluzjon", oglądałem te produkcje sprzed kilkudziesięciu lat, nasiąkałem klimatem, nastrojem. [...] I pomyślałem wtedy, żeby zrobić pastisz takiego starego tanga - czytamy na stronie bibliotekapiosenki.pl.
Stylizowany żart odebrano śmiertelnie poważnie
Muzyką do przyszłego hitu lat 70. zajął się z kolei Piotr Figiel. Kondratowicz zgłosił się do niego z konkretnym zamiarem. Jednak coś, co miało być lekką kompozycją, zostało odebrane niezwykle poważnie. Słuchacze zrobili z piosenki prawdziwy "hymn nieszczęsnych chłopaków na dorobku".
"To ma być pastisz" – powiedziałem, żart stylizowany na przedwojenne tango, taki troszkę z myszką, nawiązujący do dansingowego klimatu. [...] Nagraliśmy to w Studio Rytm i... żarty się skończyły. Słuchacze potraktowali tę piosenkę niezwykle serio. Stała się hymnem nieszczęsnych chłopaków na dorobku, biedaków, którzy nie mieli czym zaimponować materialistycznie nastawionym dziewczynom. I nie dało się wytłumaczyć, że to taka konwencja - czytamy dalej.
Tak czy inaczej, gotowa kompozycja trafiła w końcu do Jacka Lecha. Ten zaprezentował go między innymi na sopockim festiwalu. Piosenkę umieścił także na drugiej solowej płycie pt. "Bądź szczęśliwa". W ten sposób wylansował kolejny pamiętny hit lat 70.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!