Cała Polska pokochała hit lat 60. "Wyjechała do Paryża i nie wraca"
Andrzej Bianusz, utalentowany poeta i autor tekstów piosenek, obchodziłby dziś, 9 maja, 93. urodziny. Ikona PRL pozostawiła po sobie nieśmiertelne dzieła, wśród których znajduje się utwór "Trzy, może nawet cztery dni". Okazuje się, że nagranie hitu lat 60. zaproponowano... studentce. Wschodząca gwiazda niespodziewanie zastąpiła Krystynę Konarską. Oto historia piosenki "Trzy, może nawet cztery dni".
- Andrzej Bianusz zmarł 21 listopada 2018 roku.
- Dziś (9 maja) wypada 93. rocznica urodzin poety.
- Z tej okazji przypominamy historię piosenki "Trzy, może nawet cztery dni".
Andrzej Bianusz, a właściwie Janusz Bibik, przyszedł na świat 9 maja 1932 roku w Słonimie. Dziś przypada 93. rocznica urodzin poety, scenarzysty, satyryka i autora tekstów piosenek. Ceniony w środowisku artysta zapisał się złotymi zgłoskami w dziejach polskiej kultury.
Rozwiąż quiz o największych pięknościach polskiego kina. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Największe piękności polskiego kina. Mistrz odgadnie 16/20!
Pisywał m.in. dla magazynów "Nowa Kultura" bądź "Świat", współpracował z kabaretami Stodoła i Dudek, a przede wszystkim pozostawił po sobie około pół tysiąca piosenek dla gwiazd estradowych, piosenkarzy i piosenkarek. Za jedną ze sztandarowych kompozycji z repertuaru artysty uchodzi przebój pod nazwą "Trzy, może nawet cztery dni".
Historia piosenki "Trzy, może nawet cztery dni"
Piosenka "Trzy, może nawet cztery dni" powstała w późnych latach 60. XX w. Wszystko wskazuje na to, że historia szlagieru rozpoczęła się w murach Wytwórni Filmów Dokumentalnych.
Za pośrednictwem Cyfrowej Biblioteki Polskiej Piosenki, dowiadujemy się, że w 1968 roku Grzegorz Lasota, szef Redakcji Filmowej Telewizji Polskiej, złożył zamówienie na półgodzinny film muzyczny. I to nie z byle jakiej okazji, obraz miał być - jak czytamy - "ozdobą programu sylwestrowego".
Oczywiście mowa o krótkometrażowej komedii muzycznej zatytułowanej "Kulig". Pierwotnie w produkcji w reżyserii Stanisława Kokesza miały zaprezentować się gwiazdy młodego pokolenia.
Twórcy filmowi myśleli przede wszystkim o członkach zespołów Skaldowie, Niebiesko-Czarni, Alibabki, jak i Krystyna Konarska. Koniec końców wokalistka znana z przeboju "Boję się twojej miłości" nie mogła wziąć udziału w nagraniach. Telefon więc zadzwonił do... Maryli Rodowicz.
Studiowałam wtedy w Akademii Wychowania Fizycznego. Właśnie w kostiumie do ćwiczeń brałam udział w zajęciach z gimnastyki, kiedy nadeszła wiadomość telefoniczna, że „studentka Rodowicz proszona jest do dziekanatu”. Tak mnie to poruszyło, że w tym kostiumie od razu pobiegłam do drugiego budynku, a tam, jak w amerykańskim filmie, czeka mnie informacja, że nadeszła propozycja, żebym ja, nieznana szerzej studentka zagrała w filmie muzycznym "Kulig" gdyż piosenkarka Krystyna Konarska wyjechała do Paryża i nie wraca, a tu już są napisane dla niej piosenki i nawet nagrane podkłady. Więc padło na mnie - wspominała Maryla Rodowicz (za: BibliotekaPiosenki.pl).
Dlatego Maryla Rodowicz "śpiewała falsetem". Hit lat 60. zna dziś każdy
Muzykę do słów Andrzeja Bianusza skomponował Adam Sławiński, lecz tonacja była dobrana do Krystyny Konarskiej. Według relacji "królowej polskiej piosenki", zaśpiewanie piosenki "Trzy, może nawet cztery dni" wcale nie należał do prostych zadań.
Jak opowiadała: "tu już nie można było nic zmieniać. No więc szczęśliwa, że taka propozycja w ogóle mnie spotkała, nie dyskutowałam, tylko nagrałam to tak jak umiałam, i wyszło na to, że »Zakopane« śpiewam falsetem".
Co ciekawe, piosenka początkowo miała nosić tytuł "Zakopane". Ze względu na odmowę ówczesnego ZAiKSu trzeba było przeformułować ją na "Trzy, może nawet cztery dni".
Poniżej możecie posłuchać piosenki "Trzy, może nawet cztery dni":
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!