Jej każdy występ był małym spektaklem. W PRL zaczarowała pół kraju
Lucyna Arska była artystką o głosie, który potrafił zatrzymać czas. W dniu rocznicy jej urodzin wspominamy kobietę, która potrafiła połączyć estradową elegancję z cygańskim temperamentem, a w swoich piosenkach niosła emocje prawdziwsze niż słowa.
- Lucyna Arska trafiła pod skrzydła Ludwika Sempolińskiego.
- Największą sławę przyniosły jej "Romanse cygańskie".
- Po latach scenicznego blasku wybrała spokojne życie z dala od reflektorów.
Dziś mija kolejna rocznica urodzin Lucyny Arskiej, artystki, której głos poruszał serca słuchaczy w czasach PRL, a styl sceniczny do dziś pozostaje niepowtarzalny. Miała w sobie coś, co trudno opisać – zmysłowość, melancholię i elegancję w jednym. Gdy pojawiała się na scenie, widownia milkła, a potem długo nie mogła o niej zapomnieć.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tak brzmiały lata 70. Pamiętasz te przeboje? 15/20 to wyczyn!
Lucyna Arska naprawdę nazywała się Lucyna Regina Adrjańska. Pseudonim sceniczny był jej pomysłem na stworzenie bardziej melodyjnego i tajemniczego wizerunku. I trzeba przyznać, że działał perfekcyjnie. W czasach, gdy estradowe gwiazdy walczyły o uwagę publiczności, Arska wyróżniała się klasą, subtelnością i, co najważniejsze, niepowtarzalnym głosem.
Urodziła się 7 listopada 1933 roku w Warszawie. Od najmłodszych lat ciągnęło ją do sztuki. Najpierw skończyła Liceum Sztuk Plastycznych, potem Państwową Średnią Szkołę Muzyczną, a na koniec uzyskała dyplom artystki estradowej. Na scenie zaczynała skromnie – w Radiowych Giełdach Piosenki, które w tamtym czasie były przepustką do kariery. I właśnie tam zaczęła się jej historia.
Lucyna Arska. Cygańskie romanse i barwne suknie
Lucyna Arska była ucieleśnieniem pojęcia "gwiazda z duszą". Jej znakiem rozpoznawczym stały się romanse cygańskie – pełne emocji piosenki o miłości, tęsknocie i wolności. Pomógł jej w tym nie kto inny, jak profesor Ludwik Sempoliński, legenda polskiej sceny. To on utwierdził ją w przekonaniu, że w cygańskich melodiach drzemie jej prawdziwa siła.
Nie śpiewała – opowiadała historie. Każdy występ był małym spektaklem: kolorowe stroje, orientalne brzmienia, ekspresja i tajemniczość. W wywiadzie wspominała zresztą, że "nie nadaje się na wielkie festiwale, bo najlepiej czuje się w kameralnym stylu i nastroju". I taka właśnie była – bliska ludziom, prawdziwa, nieudawana.
Jej płyty "Romanse cygańskie" (1972) i "Na cygańską nutę" (1978) przeszły do historii. Lucyna Arska nie goniła za przebojami radiowymi, a mimo to jej głos znali wszyscy. Publiczność kochała ją za autentyczność i elegancję. Występowała nawet za granicą – w Kanadzie, Francji, USA, Luksemburgu i Czechosłowacji.
Miłość i sztuka szły w duecie
Prywatnie Lucyna Arska była żoną Zbigniewa Adrjańskiego, znanego publicysty muzycznego i autora tekstów. Tworzyli duet idealny. On pisał dla niej teksty, ona nadawała im emocjonalną głębię. Łączyła ich nie tylko miłość, ale też wspólna pasja. Dziś ich historia brzmi niemal jak gotowy scenariusz na film o miłości i sztuce w czasach PRL.
Choć Lucyna Arska mogła błyszczeć jeszcze przez lata, wybrała spokój. Z dala od mediów i reflektorów zajęła się zupełnie innymi rzeczami – rolnictwem, kartografią, a nawet pielęgniarstwem. Żyła skromnie, ale szczęśliwie. Znajomi wspominali ją jako osobę ciepłą, serdeczną i bardzo uczciwą.
Zmarła 27 marca 2021 roku w wieku 87 lat. Jej odejście przeszło niemal niezauważone przez media, choć dla tych, którzy ją pamiętają, była to ogromna strata.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!