Był gwiazdą filmu "Znachor". Polacy go kochali, nie chciał tej roli
"Znachor" z 1982 roku to kultowy film Jerzego Hoffmana zrealizowany na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza o tym samym tytule. Jedną z największych gwiazd produkcji był Jerzy Bińczycki, który wcielił się w głównego bohatera. Chociaż rola profesora Wilczura była niewątpliwie jedną z najlepszych w karierze aktora, sam zainteresowany nie od razu był do niej przekonany.
- "Znachor" w reżyserii Jerzego Hoffmana była drugą ekranizacją powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.
- W tytułowego bohatera wcielił się wówczas Jerzy Bińczycki.
- Aktor początkowo nie był przekonany do wzięcia udziału w produkcji.
"Znachor" to tytuł powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, którą pisarz wydał w 1937 roku. Na podstawie tego dzieła powstało kilka ekranizacji. Najpopularniejszą z nich jest ta nakręcona w 1982 roku przez Jerzego Hoffmana. W tej wersji w tytułowego Znachora wcielił się Jerzy Bińczycki, dla którego była to jedna z najważniejszych ról w karierze. Jak się jednak okazuje, o mały włos aktor nie przyjąłby angażu.
Rozwiąż quiz o filmach "Znachor" i "Noce i dnie". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. "Znachor" czy "Noce i dnie"? Mistrz zdobędzie 19/20!
"Znachor" mógł przez niego nie powstać
Jerzy Bińczycki szczególnie ukochał sobie teatr, dlatego też role filmowe dobierał ze sporym dystansem. Jego podejścia nie poprawiła słynna rola Bogumiła Niechcica, z którym Bińczycki był potem utożsamiany przez wiele lat. Dlatego też początkowo nie chciał wziąć udziału w "Znachorze", obawiając się, że przylgnie do niego kolejna łatka.
Ojciec uciekał od stereotypów, chciał odskoczyć, robić inne rzeczy, grać zupełnie inne postacie - powiedział syn aktora Jan Bińczycki w rozmowie z WP.
Aktor przyjął rolę dopiero po długim namyśle oraz intensywnych namowach Jerzego Hoffmana. Reżyser napisał nawet specjalny list, w którym próbował przekonać Bińczyckiego do roli profesora Wilczura.
"Bez Ciebie tego filmu nie będzie. Ty się urodziłeś do tej roli" - To go przekonało - wyznał Hoffman w wywiadzie-rzece "Jerzy Hoffman: Po mnie choćby "Potop". Rozmawia Jacek Szczerba".
Dzieło Hoffmana wyszło mu na dobre
Decyzja okazała się jednak strzałem w dziesiątkę. Jerzy Bińczycki dzięki występowi w "Znachorze" nie tylko dopisał kolejną ważną produkcję do swojej filmografii, ale zebrał także pozytywne recenzje krytyków. Zależało mu szczególnie na zdaniu Zygmunta Kałużyńskiego, z którego zdaniem niezwykle się liczył.
Tato był bardzo zadowolony, że Kałużyński docenił jego rolę - powiedziała Magdalena Łaptaś, córka Bińczyckiego z pierwszego małżeństwa w podcaście "OFF Czarek".
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!