Szczepionka na koronawirusa: jak Anglicy tego dokonali?

4 min. czytania
09.12.2020 11:05
Zareaguj Reakcja
Jak brytyjskim naukowcom udało się tak szybko wyprodukować szczepionkę na koronawirusa? Rozwiewamy wątpliwości.
|
fot. Szczepionka na koronawirusa Daniel Schludi/Unsplash

Jak brytyjskim naukowcom udało się tak szybko wyprodukować szczepionkę na koronawirusa? Rozwiewamy wątpliwości.

Pilna potrzeba wynalezienia szczepionki na Covid-19 sprawiła, że prace nad jej powstaniem trwały praktycznie od momentu wybuchu pandemii. Jednak fakt, że udało się ją uzyskać tak szybko, wciąż budzi wątpliwości u wielu ludzi. Sprawdźmy więc, jak to możliwe, że dokonano tego tak szybko. Całą historię szybkiego wyprodukowania szczepionki w Wielkiej Brytanii opisał tamtejszy „Guardian”.

Jak długo trwa zwykle stworzenie szczepionki od zera?

Zazwyczaj jest to powolny i długi proces. Przed Izbą Lordów sir Patrick Vallance, główny doradca rządowy, powiedział, że przed pandemią koronawirusa wynalezienie całkowicie nowej szczepionki zajmowało około 10 lat, a nigdy nie udało się tego zrobić krócej niż w ciągu 5 lat.

Jak więc możliwe, że opracowanie szczepionki na koronawirusa zajęło mniej niż rok?

Kluczowe okazało się finansowanie badań – publiczne i prywatne środki popłynęły do laboratoriów tylko w tym jednym celu. Nie było też społecznego oporu przed dawaniem koncernom farmaceutycznym dużych sum pieniędzy. Firmy skupiły się więc praktycznie na tym jednym zadaniu.

Jak wyjaśnia epidemiolog prof. Stephen Evans z London School of Hygiene&Tropical Medicine: „Fakt, że rządy zapłaciły wcześniej za wynalezienie szczepionki oznaczał, że podczas jej opracowania można było podjąć większe ryzyko w początkowej fazie projektu, bez potrzeby posuwania się krok za krokiem”.

Zwykle szczepionki opracowuje się poprzez osłabienie lub zabijanie wirusa lub wyprodukowanie jego części w laboratorium. Jednak te metody wymagają czasu. Zamiast tego szczepionki wynalezione przez Uniwersytet Oksfordzki i AstraZeneca oraz Pfizer i BioNTech zostały wynalezione przy użyciu innych „platform technologicznych”. Część genetycznego materiału wirusa „wsunięto” do już przetestowanego i wypróbowanego „zestawu”, jakim jest matrycowy RNA, czyli mRNA. Zawiera on informację o kolejności aminokwasów w białkach wirusa i instrukcje genetyczne do tworzenia jego białek w komórkach.

Szczepionka tego typu zawiera jedynie odcinek mRNA wirusa kodujący białko, przeciw któremu organizm człowieka wytwarza odpowiedź immunologiczną. Zmusza zatem organizm do produkcji przeciwciał, mimo że nie został on zakażony wirusem.

Pomocne w opracowaniu tej metody okazało się szybkie zidentyfikowanie genetycznej sekwencji koronawirusa, którego dokonali naukowcy w Chinach i swoim odkryciem podzielili się z badaczami na Zachodzie.

Przeczytaj też: Szczepionka firmy Moderna skuteczna w 94,5%

Testowanie

Ponieważ szczepionki opracowano w nowy sposób, nie znaczy to jednak, że nie zostały one przetestowane. Jak wyjaśnia dr Zoltán Kis z Imperial College London:

„Szczepionka wykorzystująca technologię mRNA jest rozwijana już od ponad dwóch dekad”.

Użycie tej technologii nie tylko oznacza, że szczepionka może być szybko opracowana, ale też, że więcej wiemy już o jej bezpiecznym użyciu. Równocześnie produkcja jest szybsza i tańsza, bo może wykorzystywać istniejące już procesy produkcyjne.

Kolejną kontrowersją jest to, że podczas gdy tradycyjne szczepionki podczas fazy testów klinicznych są badane sekwencyjnie, to w przypadku tej na koronawirusa część procesu skrócono.

Jak tłumaczy dr Kis, dla zaoszczędzenia czasu „wytwarzanie szczepionki było prowadzone równocześnie z próbami klinicznymi, z nadzieją, że te się powiodą”. Prof. Evans dodaje, że duże próby badawcze pozwalały kontrolować bezpieczeństwo.

Szybsze zbieranie danych

Również zaawansowanie technologiczne usprawniło zbieranie danych a za pomocą mediów społecznościowych było łatwiej rekrutować ochotników do prób. W tym pomogła również powszechna chęć pomocy ze strony zwykłych ludzi, zgłaszających się na ochotnika.

„Zwykle, żeby zrekrutować odpowiednią liczbę ochotników do badań, potrzeba tygodni lub miesięcy. W tym przypadku mieliśmy gotową listę praktycznie w ciągu jednej nocy” - wspomina prof. Adam Finn – ekspert ds. szczepionek z Uniwersytetu w Bristolu i badacz podczas prób dla Oxford/AstraZeneca.

A co z zezwoleniami?

Dr Penny Ward, prof. wizytująca w King’s College London, powiedziała, że zazwyczaj na zaakceptowanie nowego leku trzeba czekać około sześciu do dziewięciu miesięcy. Częściowo dlatego, że potrzebne dane są dostarczone regulatorowi naraz, w jednym pakiecie. W przypadku szczepionki na Covid-19 proces akceptowania przyspieszono m.in. dzięki „ciągłemu przeglądaniu” - dane dostarczano władzom na bieżąco, jak tylko były zdobywane.

Jak tłumaczy prof. Evans, „ciągłe przeglądanie” to nowinka podczas tego rodzaju produkcji. Firmy farmaceutyczne zwykle czekają na komplet danych i dopiero wtedy wysyłają je do władz, ponieważ proces zatwierdzania leku jest drogi ryzykowny dla producentów, więc się w ten sposób starają zabezpieczyć.

Jak Brytyjczycy zatwierdzili szczepionkę wcześniej niż Europa i USA?

Po brexicie Brytyjczycy nie musieli już wnioskować o autoryzację Europejskiej gencji Medycznej (EMA). Dr Ward wskazuje też na inny czynnik: „Aby produkt został zaaprobowany przez EMA państwa członkowskie Unii Europejskiej muszą uzgodnić warunki jego użycia”. W sytuacji, gdy zajmuje się tym tylko jedno państwo, nie ma potrzeby przedłużającej wszystko dyskusji i negocjacji. Analogiczną sytuację dr Ward dostrzega w przypadku regulatora w USA:

„Amerykańska FDA [Food and Drug Administration – Agencja ds. Żywności i Leków – red.] zwykle nie akceptuje produktu, który nawet w wyjątkowych sytuacjach, nie przeszedł pełnego procesu badawczego. […] Inną kwestią jest to, że USA jakiś czas temu zdecydowały, że nie zaaprobują szczepionki bez spotkania komitetu doradczego ws. produktów biologicznych, a to spotkanie dla producentów szczepionki BioNTech/Pfizer jest zaplanowane na 10 grudnia a Moderny – na 17 grudnia”.