advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all

Pszczoły i inne zapylacze na indeksie gatunków zagrożonych

2 min. czytania
17.08.2021 07:30
Zareaguj Reakcja
Pszczoły, motyle, osy, żuki, nietoperze, muchy i kolibry – gatunki zapylające znalazły się na indeksie zwierząt zagrożonych.
|
fot. Pszczoła Myriams Fotos/Pixabay

Pszczoły, motyle, osy, żuki, nietoperze, muchy i kolibry – gatunki zapylające znalazły się na indeksie zwierząt zagrożonych. Dowiedz się, co nam grozi, jeśli ich ich zabraknie.

Naukowcy w poniedziałek opublikowali na łamach „Nature Ecology and Evolution” pierwszy światowy indeks zagrożonych gatunków zapylających. Podano w nim nie tylko, które gatunki są zagrożone i na jakich obszarach, lecz również zawarto tam prognozę, jak zmniejszenie liczby tych zwierząt może wpłynąć na całą ludzkość.

Dane zawarte w indeksie pochodzą od wielu rozmaitych badań i prac naukowych z sześciu rejonów geograficznych. Wynika z nich, że na całym świecie niepokojąco zmniejsza się liczba najważniejszych zapylaczy, takich jak pszczoły, motyle, osy, żuki, nietoperze, muchy i kolibry.

Pszczoły i motyle rządzą światem

Około 75% wszystkich zbiorów oraz kwiatów rozmnaża się dzięki gatunkom zapylającym. Spadek liczebności tych zwierząt może mieć ogromny wpływ nie tylko na produkcję żywności, ale też na stan zdrowia całego ekosystemu. W ocenie wykonanej w 2016 roku przez Międzyrządową Platformę Naukowo-Badawczą ds. Różnorodności i Służb Badania Ekosystemu, 40% bezkręgowych gatunków zapylających – np. pszczół i motyli – było zagrożonych na poziomie lokalnym. Wówczas, tak jak w raporcie opublikowanym w poniedziałek, jako winnego tej sytuacji wskazano człowieka i jego działalność rolniczą, sposób wykorzystywania ziemi, użytkowanie pestycydów oraz powodowane przez niego zmiany klimatu.

„To, co się dzieje z gatunkami zapylającymi, może mieć ogromny wpływ na całą ludzkość. Te małe stworzenia odgrywają kluczową rolę w światowych ekosystemach, w tym opartych na produkowaniu składników odżywczych. Jeśli ich zabraknie, możemy [ludzkość – red.] znaleźć się w poważnych tarapatach” - oświadczyła szefowa zespołu naukowców, którzy przeprowadzili badanie, zoolog Lynn Dicks z Uniwersytetu w Cambridge.

Dlaczego zmniejsza się liczba zapylaczy?

Z opublikowanej analizy wynika, że za spadek liczby zapylaczy najbardziej odpowiada niszczenie środowiska, w którym one żyją. Przyczyną tego jest ekspansja monokulturowego rolnictwa. Drugim najważniejszym czynnikiem jest używanie sztucznych nawozów. Najbardziej dotąd o to obwiniane wykorzystywanie pestycydów jest „dopiero” trzecie w kolejności pod względem szkodzenia zapylaczom. Czwartym najważniejszym czynnikiem według badaczy są zmiany klimatyczne.

Co nam grozi, jeśli pszczoły znikną?

Naukowcy ostrzegają, że jeśli liczba gatunków zapylających dalej będzie spadać, to spadnie również produkcja zboża:

„Zbiory są zależne od fluktuacji zapylaczy. […] Nasilające się zmiany klimatyczne, takie jak ekstremalne opady deszczu oraz temperatury już teraz wpływają na zbiory. Utrata gatunków zapylających jeszcze bardziej zmniejszy stabilność zbiorów – to ostatnie, czego potrzeba ludzkości” - przekonuje Lynn Dicks.

Choć spadek liczby zapylaczy wpływa na zbiory przemysłowe, to zjawisko to może też mieć również wpływ na te populacje, które bardziej polegają na naturalnych metodach zapylania, jak ma to miejsce w Afryce, rejonie Azji i Pacyfiku oraz w Ameryce Południowej. Produkcja zbóż z wykorzystaniem gatunków zapylających w ciągu ostatnich 50 lat wzrosła o 300%, co czyni system produkcji żywności szczególnie wrażliwym na spadek liczebności tych zwierząt.

Sprawdź też:

    Jak pomóc osobie ze wstrząsem anafilaktycznym?