Ta rola była dla niego przekleństwem. "Prosili o autografy, a ja nie miałem na chleb"

2 min. czytania
12.06.2024 19:10
Zareaguj Reakcja
"Och, Karol" był filmem, dzięki któremu Jan Piechociński zyskał ogromną sławę. Niestety za popularnością nie podążyły kolejne propozycje filmowe. Aktor wyznał, że z jednej strony proszony był o autografy, a z drugiej, nie miał za co żyć.
|
fot. Jan Piechociński miał szalone życie fot: wikimedia: Sławek/CC-BY-SA-2.0

W 1976 roku Jan Piechociński ukończył Szkołę Filmową w Łodzi i świat stanął przed nim otworem. Debiutem na ekranie było "Gniazdo", a później zaczął coraz częściej pojawiać się w różnych filmowych produkcjach. Choć początkowo były to role epizodyczne, to wkrótce los się do niego uśmiechnął.

Jan Piechociński zasłynął w latach 80. dzięki roli w filmie "Och, Karol". Od początku wiedział, że kreacja głównego bohatera będzie wymagała od niego nieco odważniejszych scen. W końcu przyjął rolę mężczyzny, za którym szaleją wszystkie kobiety. Odegrał ją znakomicie i wkrótce zyskał niesamowitą popularność. Niestety równie szybko okazało się to jego przekleństwem.

Jan Piechociński o życiowej roli

"Och, Karol" zdobył miano "najbardziej niegrzecznej komedii PRL-u" i zyskał wiele znaczących filmowych nagród. Co ciekawe, nim film trafił na ekrany, przez kilka miesięcy czekał w zawieszeniu na zatwierdzenie. Ówczesne władze miały do niego spore zastrzeżenia, jednak nie odnośnie do scen erotycznych, a do PRL-owskiej rzeczywistości.

Zobacz także: Film „Sami swoi” nie był dla niego przepustką do kariery. Za pracą wyjechał z kraju

Gdy produkcja wreszcie trafiła do dystrybucji, Jan Piechociński nie mógł się opędzić od wszechobecnych spojrzeń. Kobiety za nim szalały, a mężczyźni patrzyli z zazdrością. Niestety, gdy emocje po premierze filmu opadły, artysta nie był zapraszany na kolejne castingi. Fani prosili go autografy, a on ledwo wiązał koniec końcem.

To był złoty gwóźdź do mojej trumny. Po występie w tym filmie nie otrzymałem bowiem żadnej propozycji zagrania głównej roli! - mówił Onetowi.Przez cztery lata nie dostawałem żadnej roli. Ludzie prosili o autografy, a ja nie miałem na chleb. Jednak dzięki tej komedyjce zagrałem u Kieślowskiego — wyjawił aktor na łamach Show.

Sytuacja aktorska Jana Piechocińskiego na dobre ustabilizowała się dopiero w latach 90. W 1997 roku aktor otrzymał rolę Feliksa Nowaka w serialu "Klan". To właśnie ta produkcja zapewniła mu pewny dochód. Aktor do dziś gra w "Klanie", a na wielkim ekranie ostatni raz mieliśmy okazję podziwiać go w 2011 roku, gdy zagrał księdza w "Och, Karol 2".

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!