advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all

Tu nostalgia ma się dobrze. Wystarczyły dwa dni, aby przenieść się w czasie

Artykuł promocyjny
7 min. czytania
24.07.2025 15:19
Zareaguj Reakcja

W poszukiwaniu antidotum na codzienną, nieco szarą i zabieganą rzeczywistość, kartkowałam mapę Polski z nadzieją, że zdołam odnaleźć idealne miejsce na lipcową wycieczkę. Ostatecznie, jak się okazało, wymarzona destynacja znajdowała się znacznie bliżej, niż przypuszczałam. Postanowiłam, że wybiorę się do miejscowości, którą od Warszawy dzieli jedynie półtorej godziny drogi, a mianowicie — do samego serca Nałęczowa.  

Hotel Arche Nałęczów
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

Czy była to słuszna decyzja? W okolicznościach natury, z dala od miejskiego zgiełku spędziłam dwa dni, piątek i sobotę. Weekend, który miał być tylko szybkim resetem, prędko przeobraził się w małą przygodę, pełną relaksu i... szlagierów z początku ubiegłego stulecia. Odpowiedź na powyższe pytanie wydaje się zatem jasna, a ja już w tym momencie wnioskuję o konieczność zastąpienia modnego powiedzenia. Z "rzuć wszystko i jedź w Bieszczady" na "rzuć wszystko i jedź do Nałęczowa". 

Lubelszczyzna ma wiele do zaoferowania

Wygląda na to, że miejscowość położona zaledwie dwadzieścia siedem kilometrów od Lublina i sto trzydzieści pięć kilometrów od Warszawy potrafi zaskoczyć. Nie bez powodu pokochali ją jedni z najwybitniejszych prozaików w dziejach naszego kraju, w tym kontekście mowa o Henryku Sienkiewiczu, Stefanie Żeromskim czy też Bolesławie Prusie. Nałęczów zapierał dech w piersiach nie tylko pod koniec XIX wieku, ale również zachwyca w czasach nam współczesnych.

Które z punktów turystycznych należy koniecznie zobaczyć? Na samym szczycie pozycji obowiązkowych widnieją między innymi Park Zdrojowy, Pałac Małachowskich, Sanatorium Stare Łazienki, a także Wąwóz Głowackiego. Natomiast podczas wypadu warto zatrzymać się w największym obiekcie eventowo-noclegowym na Lubelszczyźnie. Tak też zrobiłam. Spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego mój wybór padł właśnie na hotel Arche Nałęczów.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

Arche Nałęczów, czyli okienko do przeszłości

Otóż mam słabość do miejsc z historią, a Arche Nałęczów z pewnością do takich należy. Wspomnę tylko, że budowę tego obiektu rozpoczęto we wczesnych latach 80. XX w. Inwestycję nadzorowała Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej w Lublinie. Jednak — po transformacji ustrojowej — prace nad sanatorium milicyjnym zostały wstrzymane ze względu na brak środków finansowych. O mały włos resort nie został wyburzony. Na szczęście, w listopadzie 2020 roku, ten ogromny zabytek ocalił Władysław Grochowski, prezes Grupy Arche.

W 2024 roku resort odrodził się jak feniks z popiołów. Przestrzeń stała się namacalnym świadectwem przeszłości. Nawiązania do dawnego Sanatorium Milicyjnego można dostrzec nawet w restauracyjnym menu. Karty z napisem Akta osobowe przypominają nic innego jak kartotekę. Moim zdaniem, to właśnie design jest jednym z największych atutów Arche Nałęczów. W każdym, nawet najmniejszym, zakątku tego miejsca PRL romansuje ze współczesnością.

Natomiast retro "stylówka" sprawia, że mam coraz większą ochotę na gruntowny remont we własnym mieszkaniu. Idealnym przykładem są ikoniczne fotele zaprojektowane przez Józefa Chierowskiego. Oczywiście mowa o kultowym "Typie 366", odrestaurowanym, a przede wszystkim... niesamowicie wygodnym. Muszę uprzedzić, wystrój nałęczowskiej oazy to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl
Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

Galeria sztuki w hotelu? To naprawdę możliwe

Szeroki uśmiech na mojej twarzy za każdym razem wywoływały... slogany i neony! Uwierzcie — ogromna, sześciopiętrowa kondygnacja z 308 dostępnymi pokojami może skrywać niejedną tajemnicę. Jeżeli szukacie czegoś więcej niż tylko noclegu, to raz jeszcze podkreślę, Arche Nałęczów będzie doskonałym wyborem. Im dłużej spacerowałam po korytarzach, tym więcej perełek udawało mi się odkrywać. Przykładowo w szatni na basenie zobaczyłam niebieską grafikę z dziarskim mottem: "i po sporcie, i po pracy, dziarsko myją się rodacy". Z kolei w jednej z łazienek zawieszono plakat z komunikatem: "myj ręce, bo wiemy, gdzie były". Czyżby humor rodem z komedii Barei? Jedno jest pewne, wielu gościom także "zrobiły dzień".

W podobnym stylu zaprojektowano wspomniane wcześniej neony, tak popularne w Polsce Ludowej. Oryginalne i pełne fantazji hasła nawiązywały do pomieszczenia, które akurat uatrakcyjniały. Mam wrażenie, że pomysłodawcy w ten sposób puszczali oczko w stronę odpoczywających "kuracjuszy". Kiedy weszłam do głównego lobby, mój wzrok natychmiast przyciągnęły światełka w kształcie tekstu "witamy optymistycznie". W okolicach bufetu wisiały banery "pan tu nie stał" i "towar pierwszej klasy", a przed Sky Barem — "czas na fajrant". Kreatywność? W swoim dzienniczku podróżniczym wystawiam ocenę celującą.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

A skoro mowa o kreatywności, dodatkach vintage i dekoracjach nie z tej ziemi, nie można byłoby nie wspomnieć o wernisażach oraz wystawach artystycznych, które raz po raz są organizowane w murach dawnego Sanatorium Milicyjnego. Ściany Arche Nałęczów zdobią obrazy autorstwa Laury Gutowskiej, lokalnej i cenionej w środowisku malarki. Równie istotną rolę w przestrzeni hotelowej odgrywają projekty uczniów, wykładowców i absolwentów pobliskiego Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Józefa Chełmońskiego.

Na jednym z korytarzy (w okolicach tarasu) można podziwiać pracę dyplomową Mikołaja Gola — znajdują się tam zarówno wiklinowe krzesła, wyroby, jak i plecione ozdoby. Z kolei za "największe dzieło sztuki" można uznać... mural autorstwa Natalii Wróbel, absolwentki PLSP w Nałęczowie. Malunek znajduje się na zachodniej ścianie Hotelu Arche Nałęczów i doskonale łączy styl retro z Bauhausem.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl
Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl
Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

Czas na fajrant

Chociaż pogoda w tym roku bywa kapryśna — bez obaw, Arche Nałęczów trzyma rękę na pulsie. Goście, którzy uwielbiają aktywność fizyczną, mogą albo popływać w basenach, albo wziąć udział w zajęciach organizowanych. Dlatego warto pamiętać o spakowaniu odpowiedniego stroju. Gdybym wcześniej wiedziała, sama chwyciłabym po wygodny strój i porozciągała się nieco na macie. Zaś dla spragnionych wypoczynku i (natychmiastowego!) relaksu idealnym pomysłem będą sauny (dostępne w kilku wariantach, takich jak sauna fińska, sauna infrared lub sauna sucha). Skorzystać można również z łaźni parowej bądź jacuzzi... pod gołym niebem.

Osobiście największe wrażenie wywarła na mnie grota solna. Należy dodać, że sesja w tym charakterystycznym pomieszczeniu, wypełnionym bryłami soli, pozytywnie wpływa na nasz organizm. Ma zarówno funkcję relaksujące, jak i lecznicze. Wygląda na to, że aby wdychać jod, wcale nie trzeba wybierać się w długą podróż nad morze. Poza tym Nałęczów nie bez powodu uchodzi za "stolicę" polskich uzdrowisk.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

Regionalne dania i kolacje z "twistem"

A restauracja hotelowa? To jeszcze osobna historia. Kucharze serwują dania regionalne, acz w nowoczesnym wydaniu. Śniadania są podawane w formie szwedzkiego stołu. Do wyboru, do koloru. Dlatego każdy na swoim talerzu może wyczarować, cokolwiek sobie wymarzy — świeże pieczywo, lokalne sery, warzywa, owoce, ciepłe dania i coś, co uwielbiam najbardziej, czyli pyszna, aromatyczna kawa. Wcześniej wspominałam, że Nałęczów jest położony pół godziny drogi samochodem od Lublina. Nic zatem dziwnego, że w tej szerokiej ofercie znalazł się także... cebularz. Koniecznie spróbujcie, szczególnie na ciepło i z odrobiną masełka.

W restauracji "Retro" w Arche Nałęczów, która ma specjalnie miejsce w moim serduszku, można nie tylko smacznie zjeść. Uważam, że do lokalu zdecydowanie warto zajrzeć, nawet jeśli nie planujemy dłuższego pobytu — dojazd z Warszawy zajmuje tylko półtorej godziny. Podczas mojej wizyty, w piątkowy wieczór, odbył się tam nostalgiczny koncert pod nazwą "Zapomniane piosenki. Dwudziestolecie". Przed publicznością wystąpili wokalistka Renata Widelska i pianista Tadeusz Tuszowski.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl
Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl
Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

Duet zabrał nas w sentymentalną podróż do początku XX wieku. Czas uświetniały nam piosenki z repertuaru dawnych gwiazd estrady — Ireny Santor, Aliny Janowskiej, Ewy Demarczyk, Wiery Gran, Ludwika Sempolińskiego i wielu innych uznanych artystów ówczesnego okresu. Artystka ubrana w białą koszulę, czarną muszkę, błyszczące pantofle i słomiany kapelusz, niczym bohaterka Kabaretu Starszych Panów, swoim delikatnym głosem wyśpiewywała wielkie przeboje sprzed lat.

Melodie — jak wynika z moich obserwacji — nie były wcale "kuracjuszom" tak nieznane. W ten oto sposób restauracja "Retro" po brzegi wypełniła się piosenkami, takimi jak "Rafałek jeszcze kawałek", "Trzy listy", "Nikt mnie nie rozumie tak jak ty", "Rebeka", "Ja nie mam co na siebie włożyć", "Wino, walc i ty" czy też "Ta mała piła dziś".

Co jeszcze można zobaczyć w Hotelu Arche Nałęczów? Polecam udać się do "Bazarche". We wspomnianym markecie można zaopatrzyć się w wyjątkowe pamiątki, książki i ceramiczne kubki.

Za to pokochałam Arche Nałęczów

Wielu z was pewnie zastanawia się, jakie były moje wrażenia, kiedy pierwszy raz weszłam do pokoju hotelowego. Dwuosobowe pokoje są przestronne, czyste i dobrze wyposażone. Tradycyjnie, jak w pozostałych resortach tego typu, mowa o wygodnym łóżku, telewizorze, klimatyzacji, szybkim Internecie, zestawie do parzenia kawy i herbaty, a także nowoczesnej łazience z prysznicem i zestawem kosmetyków. Z jednym sporym wyjątkiem, Arche Nałęczów został wzniesiony na górce, więc widok z okna jest oszałamiający, rozciąga się bowiem na zielone tereny wokół hotelu. Zatem samo beztroskie spędzanie czasu na balkonie, rozmowy z przyjaciółmi i rodziną, w takich okolicznościach będzie już świetną rozrywką. Co nie zmienia faktu, że ta przestrzeń ma o wiele więcej do zaoferowania.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

Magię miejsca tworzą przede wszystkim ludzie — przyjazny ton i gotowość do pomocy pań z recepcji, uprzejma obsługa hotelowa i klienci z szerokim uśmiechem od ucha do ucha — a to według mnie, odpowiada w dużej mierze za fenomen hotelu Arche Nałęczów, dawnego Sanatorium Milicyjnego. Kiedy wybieram się na wakacje, nieważne, czy byłoby to trzydzieści kilometrów od domu, czy trzysta, zależy mi przede wszystkim na tym, aby po prostu spędzić miło czas. Kiedy atmosfera jest gęsta, mam ochotę pożegnać się i podziękować, wtedy nawet najpiękniejsze, najbardziej nowoczesne i bogate przestrzenie tracą swój cały czar.

Amelia Majek / RadioPogoda.pl
fot. Amelia Majek / RadioPogoda.pl

W Nałęczowie nostalgia ma się dobrze, dlatego z ręką na sercu mogę obiecać, że odnajdą się tam osoby, które cenią sobie jakościowy czas. Co więcej, Arche Nałęczów łączy w sobie wszystko, za co najbardziej kochamy dzieciństwo i minioną epokę.