Przebój lat 70. miał być pamiątką. Kompozytor się jej przestraszył
Stan Borys i Agnieszka Osiecka przez pewien czas mieszkali tuż obok siebie. To właśnie poetka zapoznała muzyka z Adamem Sławińskim. Ze znajomości panów narodził się tekst jednego z najbardziej znanych hitów Borysa. Przedstawiamy historię piosenki "Listów pożółkła biel".
- "Listów pożółkła biel" to jeden z najbardziej znanych polskich hitów lat 70.
- Piosenkę śpiewał Stan Borys. Był też współautorem tekstu.
- Kompozytor "Listów..." początkowo wystraszył się efektu swoich działań.
Stan Borys i Agnieszka Osiecka byli sąsiadami w okresie, gdy poetka pozostawała w związku z dziennikarzem Danielem Passentem. Wspólnie z córką Agatą mieszkali w Falenicy, a sam Borys często miał wpadać w odwiedziny – a to na kawę, a to pożyczyć cukru.
Rozwiąż quiz o muzyce lat 70. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. Tak brzmiały lata 70. Pamiętasz te przeboje? 15/20 to wyczyn!
"Listów pożółkła biel" – historia piosenki
Właśnie w domu Agnieszki Osieckiej Stan Borys poznał Adama Sławińskiego, znanego polskiego kompozytora. W pewnym momencie muzyk zaczął pracę nad pierwszą solową płytą, a do współpracy zaprosił właśnie Sławińskiego. Efekty z czasem zaczęły przerastać kompozytora, który czuł, że chcąc w pełni wykorzystać potencjał Borysa, trochę "przesadził".
Spotykaliśmy się ze Stanem i pracowaliśmy razem, żeby wyszło coś w rodzaju amerykańskiej, może trochę musicalowej muzyki. Znałem jego niezwykłe możliwości wokalne, toteż postanowiłem je wykorzystać. Dziś wiem, że się „rozhulałem” melodia ma aż dwie oktawy, co by uszło w arii operowej, a nie w lirycznej piosnce – wspominał Adam Sławiński po latach (Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki).
Gdy Stan Borys wpadł na pomysł napisania piosenki "Listów pożółkła biel", postanowił, że zaprosi do współautorstwa Kazimierza Szemiotha. Nie zrobił tego jednak ze względu na żadne ochłodzenie się relacji z samą Agnieszką Osiecką, ale z chęci pamiątki współpracy z tekściarzem.
Muzykę skomponował oczywiście Adam Sławiński, który jednak wystraszył się efektu końcowego. Obawiał się bowiem, że stworzył coś "banalnego".
Adam Sławiński na tyle wstydził się swojej muzyki do "Listów...", że zamierzał podpisać się pod kompozycją pseudonimem. Od złej decyzji odwiodły go jednak redaktor Helena Wilczkowa i jej córka Agata, dobre znajome, a przez pewien czas nawet współlokatorki, Sławińskiego.
Jak opisywał Adam Halber w "Angorze" (nr 46/2013), obie kobiety oglądały wspólne zmagania kompozytora i wykonawcy z przyszłym hitem lat 70. oraz zgodnie namówiły panów, żeby żaden nie ukrywał własnego wkładu w dzieło.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!