Opiekunka Violetty Villas przerwała milczenie. Ujawniła skrywane latami sekrety
Violetta Villas była jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd estrady. Niestety ostatnie lata spędziła w niemal całkowitym odosobnieniu. Opiekowała się ją jej dawna garderobiana Elżbieta Budzyńska. Kobieta wdała się jednak w konflikt z synem artystki. W jednym z wywiadów wyjawiła, jak potraktował ją oraz słynną diwę.
- Violetta Villas była wielką gwiazdą estrady.
- Po śmierci artystki jej syn i opiekunka wdali się w konflikt.
- Teraz Elżbieta Budzyńska, która była opiekunką gwiazdy, przerwała milczenie.
Violetta Villas przez wielu uważana była za jedną z najważniejszych artystek wokalnych w historii polskiej muzyki. W zagranicznej prasie opisywano ją nawet jako "białego kruka wokalistyki światowej". Niestety, mimo bogatego dorobku artystycznego i sławy, u schyłku życia Villas nie miała łatwo.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz PRL. Tego słuchało się w stanie wojennym. Mniej niż 15/20 to wstyd!
Violetta Villas żyła w odosobnieniu
W 1998 roku Violetta Villas wróciła do domu rodzinnego w Lewinie Kłodzkim. Wówczas słynną śpiewaczką opiekowała się Elżbieta Budzyńska, która od lat 80. była garderobianą artystki. Jedyny syn wokalistki, Krzysztof Gospodarek, miał się nią zupełnie nie interesować.
Gdy w 2011 roku do mediów dotarła informacja o śmierci Violetty Villas, cały artystyczny świat zamarł. Syn diwy miał dowiedzieć się o jej zgonie z mediów i niemal natychmiast rozpocząć długoletnią walkę o spadek. Ten został przepisany Elżbiecie Budzyńskiej. Jednak sąd uznał, że artystka nie miała świadomości, jakiego rodzaju dokumenty podpisuje u notariusza.
Dodatkowo Budzyńską skazano na 10 miesięcy więzienia za nieudzielenie odpowiedniej pomocy gwieździe i niebezpośrednie przyczynienie się do jej śmierci. Teraz opiekunka Violetty Villas przerwała milczenie.
Opiekowała się Violettą Villas. To wyznała po latach
Jakiś czas temu serwis ShowNews dotarł do Elżbiety Budzyńskiej. W obszernym wywiadzie wieloletnia opiekunka Violetty Villas opowiedziała o ostatnich chwilach życia słynnej śpiewaczki, a także o konflikcie z jej synem Krzysztofem Gospodarkiem.
On pojawiał się tylko jak mama była po koncertach i miała pieniądze. Ale kiedy go potrzebowała, to go nie było. Kiedy Violetta zmarła, to sąd początkowo mi przyznał prawo mieszkania w Lewinie i wszystko, co po niej zostało, jako nasz wspólny dorobek. Gospodarek miał mi wydać klucze, ale tego nie zrobił. Weszłam do tego domu dopiero z pomocą mediów. Zaczęłam sobie tam sprzątać i wtedy dostałam wiadomość o śmierci mojego męża. Pojechałam na pogrzeb z małą walizką, a gdy wróciłam, to syn Violetty wymienił zamki i już nie weszłam do tego domu — opowiedziała Elżbieta Budzyńska.
Mieszkała w namiocie
Dawna garderobiana Violetty Villas wyznała, że nie odzyskała żadnych rzeczy osobistych czy pamiątek z domu w Lewinie Kłodzkim. Ponadto kobieta, której zarzucano, że jest w posiadaniu ogromnych pieniędzy po zmarłej artystce, po wyjściu z więzienia mieszkała w namiocie.
Ja nie byłam przy pani Violetcie dla pieniędzy. Jej nie było stać, żeby mi płacić czy mnie ubezpieczać. Opiekowałam się nią tak, jak umiałam, przez 30 lat, i nie zakładałam w banku kont. Mam 800 złotych emerytury, którą sobie wypracowałam w innych miejscach i żyję teraz skromnie pod Warszawą — mówiła ShowNewsowi.
Wieloletnia opiekunka Violetty Villas w swoich wypowiedziach nie kryje, że ma żal do syna słynnej artystki. Jej dom w Lewinie Kłodzkim z każdym rokiem popada w ruinę.
"Kilka lat temu wielbiciele naszej artystki zorganizowali przecież w Chicago wielki koncert i były zbierane pieniądze na remont tego domu. Gospodarek tam sobie do USA poleciał, Polonia dała dolary, a on wrócił do kraju i nic nie zrobił" - wspominała Elżbieta Budzyńska.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!