advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

"Kogel-mogel" nas oszukał? Obalamy mit z kultowej komedii PRL

4 min. czytania
06.09.2025 09:34
Zareaguj Reakcja

"Galimatias, czyli kogel-mogel II" to ciepło przyjęta przez widzów kontynuacja kultowej komedii, w której Katarzyna (już) Zawada zamieszkuje z mężem Pawłem. Jednym z głównych wątków tej części staje się konflikt... o barany. Zarówno stary Solski, jak i sąsiedzi Zawadów są przeciwni hodowli tych zwierząt. Swoje zdanie argumentują m.in. zniszczeniem ziemi czy nadmiernym hałasem. Lecz czy ich obawy są faktycznie uzasadnione? 

Czy problem faktycznie tkwił w baranach?
fot. Kadry z filmu "Galimatias, czyli kogel-mogel II"
  • Jeden z głównych wątków w drugiej części "Kogla-mogla" stanowi hodowla baranów Pawła Zawady. 
  • Według przeciwników pomysłu hodowla baranów jest zbyt inwazyjna. 
  • Jak się jednak okazuje, hodowla robaka (panie naczelniku) nie jest w niczym lepsza od hodowli baranów. 

Paweł Zawada, jako przedsiębiorca myślący nieszablonowo, chciał zerwać z tradycyjnym modelem rolnictwa. W związku z tym, zamiast obrabiać kawałek pola i chować trzodę chlewną, postanowił zainwestować w barany. W sprawnym rozwoju hodowli miała mu pomóc ziemia przepisana przez teścia Zenona Solskiego (człowieka spokojnego, aż ktoś go nie zdenerwuje). I tutaj zaczęły się piętrzyć problemy. 

Kinowy hit PRL to antybarania propaganda? 

Przepisanie ziemi okazało się bardziej skomplikowane, niźli mogło się wydawać Pawłowi. Zenon Solski owszem, był skłonny oddać grunt, lecz tylko wtedy, gdy para doczeka się potomka. Kaśce, marzącej o ukończeniu studiów, nie w głowie było jednak macierzyństwo. Zdeterminowany Zawada zaczął więc naciskać na żonę, co rodziło kolejne kłopoty, tym razem małżeńskie.  

Licząc na to, że wszystko jakoś się ułoży, Paweł inwestuje w żywy inwentarz. Barany przyjeżdżają do wsi Brzózki i czekają z nowym właścicielem na przepisanie ziemi. Wcale niewyrywny Solski mógł w tamtym momencie powiedzieć tylko jedno: "Trzymaj mnie matka, bo mnie krew zaleje".  

Zdaniem doświadczonego gospodarza barany zadeptałyby ziemię, na której nic więcej by nie wyrosło. Był to jeden z najważniejszych dla Zenona argumentów, jakie wciąż powstrzymywały go przed przepisaniem gruntu.  

Jednakże czy jego obawy w tej kwestii były uzasadnione? Czy barany faktycznie są meczącymi destruktorami na czterech nogach? O to zapytaliśmy Adama, rolnika ze wsi, nomen omen, Zawady na Mazowszu, który również trudni się między innymi hodowlą baranów

Jeśli duża liczba baranów będzie hodowana na bardzo małej powierzchni, to tak, jest taka obawa. Ale jeśli będą miały odpowiednią powierzchnię do dyspozycji, nie będzie takiej sytuacji. Jeżeli trzymane są na działce, należy jedynie zabezpieczyć drzewa, bo barany potrafią je zniszczyć, np. zjadając korę z drzew, gdy są bardzo głodne - powiedział dla ZlotePrzeboje.pl rolnik Adam. 
Zenon Solski wcale nie był wyrywny. Fot. Kadr z filmu "Galimatias, czyli kogel-mogel II"
fot. Zenon Solski wcale nie był wyrywny. Kadr z filmu "Galimatias, czyli kogel-mogel II"

"Galimatias", czyli do tanga trzeba dwojga, a nawet trojga 

Drugim frontem przeciw baranom byli sąsiedzi Zawadów. Im jednak wcale nie przeszkadzało ewentualne zadeptanie ziemi. W jednej ze scen małżeństwo ma ewidentne trudności z zaśnięciem, a jego źródłem miały być "rozwrzeszczane" zwierzęta. Ich donośne beczenie było słyszalne nawet przez zamknięte okna oraz poduszkę na głowie.  

Nasz rozmówca rozprawia się także z tym zarzutem niczym rasowy "pogromca mitów". 

Nie, barany nie są głośne. Jedynie jak są głodne lub stęsknione za człowiekiem, wtedy beczą. Niektórym osobom może to przeszkadzać, zwłaszcza tym, które obecnie żyją jak "miastowi" i nie są związane z gospodarstwem. [...] Zapach jest intensywny w miejscu, gdzie zwierzęta nocują, ale jak sobie spacerują w ciągu dnia, przykładowo po działce, to raczej nie przeszkadza – dodaje rolnik. 

Skoro nie hałas, to może chociaż intensywny zapach mógłby okazać się nazbyt uciążliwy? W przeciwnym razie życzliwi sąsiedzi nie powinni mieć żalu do dorabiającego się młodego gospodarza zza płotu, prawda? ("Sami swoi" to przecież idealny przykład filmowej fikcji). Otóż pudło. 

Jeśli się odpowiednio o nie dba, to też nie ma problemu z zapachem. Wiadomo, że jeśli byłoby ich dużo na małej powierzchni, a obornik nie byłby wymieniany, to by śmierdziało. Natomiast jeśli się odpowiednio o to dba i zapewnia odpowiednio dużą powierzchnię, nie powinny przeszkadzać sąsiadom - mówi dalej. 
Barany nie przypadły do gustu sąsiadom Zawadów. Fot. Kadr z filmu "Galimatias, czyli kogel-mogel II"
fot. Barany nie przypadły do gustu sąsiadom Zawadów. Kadr z filmu "Galimatias, czyli kogel-mogel II"

Jak oni hodują barany w tym kraju? 

Chcąc wierzyć, że Paweł jest, mimo wszystko, lepszym gospodarzem niż mężem (bo wiadomo, że Stasiu Kolasa byłby lepszy), załóżmy, iż nie głodzi baranów. Co więcej, dodatkowa ziemia otrzymana od teścia rozwiązałaby kwestię odpowiedniego metrażu. Zatem wszystkie wcześniejsze przeszkody, tak jak zrodziły się samoistnie, zniknęłyby same.  

W takim układzie nawet felerny wywiad dla "Nowej Wsi", okraszony sesją zdjęciową w garniturze wśród baranów, nie stanęłaby mu na drodze. Wiadomo jednak, że scenarzyści "Galimatiasu" potrzebowali takiego sztucznego konfliktu, aby na jego zagmatwaniu oprzeć większość humoru. 

Zatem gdyby Paweł nie napotkał na swojej drodze wydumanych przeszkód, już wtedy prawdopodobnie zostałby jednym z najmożniejszych gospodarzy w okolicy. Wówczas Staszek Kolasa nie przebiłby go ani "holzwagenem", ani nawet motorem "emzetą". 

Teściowi nie spodobała się sesja w garniturze. Fot. Kadr z filmu "Galimatias, czyli kogel-mogel II"
fot. Teściowi nie spodobała się sesja w garniturze. Kadr z filmu "Galimatias, czyli kogel-mogel II"

Ten sam dom, ale bez baranów 

Miejsca, w których kręcono filmowe hity, od zawsze przyciągały uwagę widzów. Nie inaczej jest w przypadku domu Kasi i Pawła. Jednakże posiadłość Zawadów wcale nie znajduje się ani we wsi Brzózki, ani w Grabowie. Ten w rzeczywistości wybudowany został w miejscowości Nowe Ręczaje w powiecie wołomińskim, w gminie Poświętne.  

Dom co jakiś czas wzbudza na nowo sensację, mimo że od lat pozostaje w niemalże niezmienionym stanie. W 2025 roku wygląda tak samo, jak dekadę lub dwie temu. Jedyne czego tam zdecydowanie brakuje, to rancza pełnego baranów.  

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!