advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Wielki hit lat 40. wywoływał ciarki. "Płacz szalony był"

4 min. czytania
02.09.2025 14:30
Zareaguj Reakcja

113 lat temu urodził się Gwidon Borucki - artysta, którego głos i charyzma pozwalały łączyć lekkość rewii z ciężarem wojennej historii. Jego sceniczne losy prowadziły z Krakowa przez fronty i emigrację aż na antypody. Zapisał się w historii m.in. za sprawą hitu lat 40. pt. "Czerwone maki na Monte Cassino".

113 lat temu urodził się Gwidon Borucki
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
  • Gwidon Borucki to pierwszy wykonawca "Czerwonych maków na Monte Cassino".
  • Wszechstronny aktor i śpiewak po wojnie podbił australijskie sceny.
  • Całe swoje życie określił jako "kolorowe" – pełne podróży, spotkań i występów z piosenką na ustach.

2 września mija 113. rocznica urodzin Gwidona Boruckiego - artysty, który potrafił łączyć swobodę sceny rewiowej z powagą pieśni wojennej. Urodził się w Krakowie 2 września 1912 roku jako Gwidon Alfred Gottlieb, choć publiczności pokazywał różne swoje sceniczne maski - znany był jako Gwidon Borucki, Guy Borucki, a później także Guido Lorraine. Jego biografia to typowy dla XX wieku zapis losów artysty - przerwane studia, praca w przedwojennych teatrzykach rewiowych, wojenna tułaczka i wreszcie życie na emigracji.

Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kartkówka z polskich bardów. Pamiętasz ich wszystkich? Ekspert zdobędzie 17/20!

1/20 Kto jest autorem piosenki "Knajpa morderców"?

Gwidon Borucki, absolwent warszawskiego gimnazjum "Askola", po maturze zdobytej w Berlinie kształcił się we Lwowie, dorabiając jako śpiewak w lokalnych restauracjach i orkiestrach. Nie ukończywszy studiów, w 1937 roku przeniósł się do Warszawy i dołączył do Cyrulika Warszawskiego, gdzie występował u boku Ireny Kwiatkowskiej, Eugeniusza Bodo czy Stefanii Grodzieńskiej.

Podczas wojny działał w grupie Henryka Warsa oraz teatrzyku rewiowym Feliksa Konarskiego i objeżdżał fronty z grupą artystyczną, dostarczając rozrywki i podnosząc na duchu zmęczonych walką żołnierzy. Tak też poznał swoją pierwszą żonę, Irenę Anders, znaną jako Renata Bogdańska. Po rozpadzie związku poślubiła ona generała Władysława Andersa. 

Gwidon Borucki nie żałował niczego

Gwidon Borucki natomiast po wojnie osiadł w Londynie, gdzie regularnie pojawiał się w radiu i telewizji, by następnie w 1959 roku przenieść się do Melbourne i kontynuować karierę już jako Guido Lorraine – aktor filmowy, teatralny, telewizyjny, organizator rewii, kabaretów i wydarzeń dla Polonii, twórca agencji artystycznej oraz australijskiej filii Związku Artystów Scen Polskich.

Czy czegoś żałuję? Nie. Miałem kolorowe życie. Zwiedziłem dosłownie cały świat. Z piosenką na ustach i w sercu. I jeszcze mi za to płacili — powiedział Annie Mieszkowskiej.

Scena była dla niego jednocześnie miejscem pracy i schronieniem — wystąpił w dwudziestu ośmiu zagranicznych filmach, a także w wielu serialach i produkcjach teatralnych, a w repertuarze Gwidona Boruckiego pojawiały się zarówno lekkie szlagiery i liczne hity lat 40., jak i utwory wymagające dużej wrażliwości. To dlatego pamięć o nim skupiła się wokół jednego momentu, który przeszedł do historii.

Redakcja poleca

Tak powstawał największy hit lat 40.

"Czerwone maki na Monte Cassino" — utwór, który stał się nie tylko hitem lat 40., lecz symbolem — według legendy powstał w nocy z 17 na 18 maja 1944 roku, a już dzień po zwycięstwie żołnierzy 2. Korpusu zabrzmiał przy frontowych ogniskach. Opowieści jednak nieco mijają się z prawdą.

W późniejszych wspomnieniach i rozmowach Gwidon Borucki podkreślał, że tekst Feliksa Konarskiego i muzyka Alfreda Schütza powstały w atmosferze długiego oczekiwania i napięcia, a sam debiut był doświadczeniem, które — mimo scenicznej rutyny — na długo zapadło mu w pamięć.

W nocy Ref-Ren [Konarski - przyp. red.] obudził najpierw Fredka [Alfreda Schütza], a następnie mnie. Zdenerwowałem się, że o trzeciej nad ranem każą mi się uczyć nowego tekstu. Ostatnie noce miałem bezsenne. Ta była pierwsza, kiedy spokojnie zasnąłem. A oni mnie brutalnie obudzili. Coś tam nawet mruczałem pod nosem, że występujemy na wojnie od kilku lat, ale nikt jeszcze nie urządzał próby o takiej porze. Ale po przeczytaniu pierwszych słów wiedziałem, że to będzie sukces — powiedział Borucki we wspomnieniach opowiedzianych Annie Mieszkowskiej.

Oglądaj

Trudne losy polskiego symbolu

To właśnie Gwidon Borucki został zapamiętany jako pierwszy wykonawca tej pieśni, gdy 19 maja 1944 roku zaśpiewał ją przed żołnierzami. Ten sceniczny debiut — prosty, bezpretensjonalny i nacechowany silnym ładunkiem emocjonalnym — sprawił, że pieśń szybko rozeszła się wśród żołnierzy i stała hitem lat 40. oraz jednocześnie jednym z polskich symboli.

Sam tytuł wielkiego hitu lat 40. nawiązywał do czerwonych kwiatów, kwitnących wśród ruin. Ciekawostką jest to, że przez wiele lat prawa autorskie do pieśni znajdowały się... w Niemczech. Po śmierci Schütza odziedziczyła je jego żona, a po jej odejściu – bawarski rząd, zgodnie z tamtejszym prawem spadkowym. Dopiero w 2015 roku, dzięki staraniom Biblioteki Polskiej Piosenki, prawa do melodii wróciły do Polski. 

Pogodne lata [PODCAST]
Tak podrywały dziewczyny w PRL. Pogodne lata #11
play play
replay
forward
volume volume
0:00

Dziś "Czerwone maki..." żyją dalej - w nagraniach, na koncertach jubileuszowych i w przekazie historycznym - a pamięć o Gwidonie Boruckim jako jej pierwszym wykonawcy, przypomina o tym, jak wielką rolę pełnią artyści, gdy jedna pieśń, zaśpiewana tego jednego, konkretnego popołudnia, potrafi napisać niezapomnianą historię.

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!