Dramatyczne wyznanie Frąckowiak. Z tymi słowami trudno dyskutować
Choć urodziny Haliny Frąckowiak już za nami, ich echo wciąż wybrzmiewa na antenie Radio Pogoda. W programie "Najpiękniejsze melodie" artystka wróciła do szczególnego utworu i ważnych momentów swojej kariery. To wtedy po raz pierwszy przyznała przed sobą i innymi, że "nie da rady".
- W audycji prowadzonej przez Monikę Tarkę słuchacze licznie składali życzenia wokalistce.
- Utwór "Uścisk miłosny" stał się jednym z najbardziej osobistych w repertuarze Frąckowiak.
- Wspomnienia związane z piosenką prowadzą do trudnego okresu powrotu na scenę.
Choć od urodzin Haliny Frąckowiak minęło już kilkanaście dni (artystka świętowała 10 kwietnia), temat tego wyjątkowego czasu wciąż wybrzmiewa w Radiu Pogoda. Za sprawą jednego z wydań programu "Najpiękniejsze melodie" prowadzonego przez Monikę Tarkę wracamy do atmosfery tamtych chwil - pełnych telefonów od słuchaczy, serdecznych życzeń i muzycznych wspomnień.
Posłuchaj audycji:
Jak podkreślano na antenie, to już niemal tradycja, że przy okazji urodzin wokalistki odbiorcy licznie się odzywają, dając wyraz swojej sympatii i przywiązania. Sama artystka nie kryła wdzięczności, a rozmowa szybko zeszła na temat jednego z najważniejszych dla niej utworów – "Uścisku miłosnego", który wybrała jako szczególnie bliski jej sercu.
To jest kompozycja Włodka Korcza do wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Bardzo piękny wiersz. Włodek zaproponował mi tę piosenkę. Śpiewaliśmy wiele koncertów wspólnych. Kolędy z Andrzejem Zauchą, ze Zbyszkiem Wodeckim, z Alą Majewską. Dla mnie napisał Włodek ten utwór i jeszcze jedną piosenkę, którą zaśpiewałam w Opolu, ale mówimy w tej chwili o "Uścisku miłosnym" - zapowiedziała Halina Frąckowiak.
Halina Frąckowiak i utwór, który znaczył wiele
Nie jest tajemnicą, że współpraca Haliny Frąckowiak z Włodzimierzem Korczem należała do najważniejszych w karierze artystki. Kompozytor, znany z niezwykłej wrażliwości muzycznej, wielokrotnie tworzył dla największych gwiazd polskiej sceny. W tym przypadku sięgnął po tekst Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej - jednej z najbardziej rozpoznawalnych poetek XX wieku, co tylko podkreśliło liryczny i emocjonalny charakter utworu.
W rozmowie szybko okazało się jednak, że "Uścisk miłosny" to coś więcej niż tylko piękna kompozycja. To także symbol ważnego momentu w życiu Haliny Frąckowiak - powrotu na scenę po traumatycznym wydarzeniu. Wersja koncertowa, o której mowa, pochodzi właśnie z tego szczególnego okresu.
Nie pamiętam dokładnie, czy to było tego samego roku, jak wyszłam ze szpitala. Chyba tak. I to jest nieprawdopodobne - wspominała.
Kluczowe było wsparcie przyjaciół
Artystka wróciła też pamięcią do kulis tamtego czasu - pełnego niepewności, ale i mobilizacji ze strony przyjaciół. Jak się okazuje, to właśnie oni pomogli jej przełamać obawy i ponownie stanąć przed publicznością, nawet jeśli wymagało to ogromnego wysiłku.
Mieliśmy pojechać z Włodkiem Korczem właśnie z Andrzejem Zauchą na koncerty kolęd do Stanów, do Kanady. Ja mówię: "Ale ja nie dam rady, w ogóle ja nie mogę". A oni: "Jesteś niekoleżeńska. Po prostu jak ty nie pojedziesz, to my też nie pojedziemy". Korcz wiedział, jak mnie podejść. No i powiedziałam "dobrze", no i pojechałam. O kulach, na wózku. Koncerty się odbyły, oczywiście - mówiła Halina Frąckowiak w Radiu Pogoda.
Dziś te wspomnienia wybrzmiewają jeszcze mocniej - jako dowód determinacji, ale też niezwykłej więzi, jaka łączyła artystkę z jej muzycznym środowiskiem. Historia "Uścisku miłosnego" pokazuje, że za największymi przebojami często kryją się bardzo osobiste doświadczenia, o których publiczność dowiaduje się dopiero po latach.
Źródło: RadioPogoda.pl