Przyjaciółki czy rywalki? Halina Frąckowiak wprost: "Było widać, że..."
Halina Frąckowiak wraca wspomnieniami do początków swojej kariery, odsłaniając kulisy relacji na polskiej estradzie, które przeczą stereotypowi rywalizacji. W osobistej opowieści przywołuje przyjaźń z Haliną Żytkowiak oraz emocje towarzyszące jej życiowym wyborom i wielkiej miłości.
- Halina Frąckowiak podkreśla, że między artystkami często rodziły się autentyczne więzi.
- Wspomina Żytkowiak jako osobę pełną energii, talentu i pogody ducha, która wyróżniała się rockowym pazurem.
- Opowieść odsłania także kulisy relacji Żytkowiak z Krzysztofem Krawczykiem.
W świecie polskiej estrady, gdzie, jak mogłoby się wydawać, króluje rywalizacja, a nie przyjaźń, zdarzają się historie, które burzą ten stereotyp z niezwykłą klasą. Taką opowieść snuje Halina Frąckowiak - jedna z ikon rodzimej muzyki rozrywkowej, której kariera sięga lat 60.
Artystka, związana m.in. z legendarnymi zespołami Tarpany czy Grupa ABC, od dekad zachwyca publiczność nie tylko głosem, ale i niezwykłą wrażliwością. Tym razem jednak w audycji "Najpiękniejsze melodie Haliny Frąckowiak" na antenie Radio Pogoda odsłoniła bardziej prywatną stronę swojego życia - pełną kobiecej solidarności, młodzieńczych emocji i wspomnień, które nie tracą blasku mimo upływu lat.
Halina Frąckowiak i jej relacja z Haliną Żytkowiak
Już na początku rozmowy Halina Frąckowiak została zapytana o relacje między gwiazdami polskiej estrady - temat, który od lat budzi ciekawość fanów. Okazuje się, że zamiast chłodnej konkurencji często rodziła się między nimi prawdziwa więź. W tym kontekście pojawia się postać Haliny Żytkowiak - artystki o charakterystycznym, mocnym głosie, która w latach 70. współtworzyła m.in. zespół Amazonki.
Halinka była bardzo utalentowana, z takim pazurem w śpiewaniu. Pamiętam, że bardzo lubiła Roda Stewarta. I śpiewałyśmy razem w Tarpanach. I wtedy się zaprzyjaźniłyśmy bardzo. Myśmy miały po 19 lat, młode dziewczyny. Chodziłyśmy razem kupować buty i różne takie babskie sprawy. Ale ja podziwiałam ją właśnie za ten jej ogień, za jej śpiewanie, za jej pogodę. Ona była bardzo pogodna - wspominała Halina Frąckowiak.
Młode artystki, dopiero wchodzące na scenę i codzienność, która wcale nie różniła się od życia ich rówieśniczek. Były zakupy, rozmowy, drobne radości – wszystko to, co buduje relacje na całe życie. Halina Frąckowiak z rozbrajającą szczerością wraca do tych obrazów, pokazując, że za scenicznym blaskiem kryły się zwyczajne dziewczęce historie.
"Było widać, że to jest ten najważniejszy"
Jak opowiadała Halina Frąckowiak, kariera Żytkowiak potoczyła się później w kierunku bardziej rockowego brzmienia, a jej sceniczna energia znalazła ujście m.in. we współpracy z zespołem Trubadurzy. Jednak w życiu prywatnym najgłośniej wybrzmiała jej relacja z Krzysztof Krawczyk – jednym z największych głosów polskiej muzyki rozrywkowej. Ich historia była szeroko komentowana, a wspólny wyjazd do Stanów Zjednoczonych otwierał przed nimi zupełnie nowe możliwości.
Ja nawet myślałam, że kiedy oni wyjechali razem do Stanów, to dla Halinki też się otworzy jakieś takie pole do popisu. Bo pamiętam taki koncert w Chicago... Ja akurat tam byłam wtedy i Krzysio występował w klubie dla polskiej publiczności. I wśród słuchaczy na widowni siedziała Halinka, i ona najbardziej oklaskiwała go ze wszystkich. Była tak wpatrzona. No było widać, że to jest ten najważniejszy - opowiadała artystka.
To także subtelne przypomnienie, tak, jak w przypadku przyjaźni Halinki z Haliną, że za wielkimi karierami stoją emocje, wybory i relacje, które często pozostają w cieniu reflektorów. Dlatego właśnie Frąckowiak, wybrała piosenkę "Motyle", a jej słowa układały się w opowieść o lojalności, podziwie i kobiecej sile, która - choć często niedoceniana - potrafi budować najtrwalsze więzi.
Źródło: RadioPogoda.pl