advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Wielki szlagier z "Wojny domowej". Ta piosenka porywała do tańca

4 min. czytania
10.05.2024 20:46
Zareaguj Reakcja
Zapewne wszyscy doskonale kojarzą teledysk do tego utworu. Brawurowo zatańczyła w nim bowiem pewna słynna, filmowa piękność. Niewielu wie jednak, że nie była ona wykonawczynią tego hitu z lat 60. Pamiętacie go? Zapraszamy na wspomnień czar!
|
fot. Pamiętacie ten hit z lat 60.? kadry z klipu 'Nie bądź taki szybki Bill' i wykonania utworu 'Biedroneczki są w kropeczki'/ontario1959/Youtube

Piękny uśmiech od zawsze był jedną z wizytówek gwiazdy kina - Magdaleny Zawadzkiej. Aktorka zaskarbiła sobie sympatię widzów, występując w wielu kultowych produkcjach. Oprócz kariery filmowej, aktorka ma na koncie także udział w pewnym fantastycznym teledysku. Zniewalający i beztroski taniec 21-letniej wówczas artystki, na dobre zapisał się w historii polskiej piosenki. Tak powstał wielki hit, który zaśpiewała jednak inna artystka. Zobaczmy to jeszcze raz!

Zobacz także: Były pierwszym girlsbandem Europy. Tak Filipinki zdobywały popularność

Serial "Wojna domowa" okazał się wielkim, telewizyjnym hitem. Powstał on na kanwie cyklu felietonów autorstwa Miry Michałowskiej, publikowanych na łamach tygodnika "Przekrój". Wydano je następnie w dwóch zbiorach o tytułach "Wojna domowa" oraz "Wojna domowa trwa". Tekst zekranizowano, jako czarno-białą serię, a premierowy odcinek wydawnictwa, ujrzał światło dzienne w 1965 roku.

Zobacz także: Ewa Bem musiała wybierać między mężczyzną a ojczyzną. „Żyliśmy w rozjazdach”

Zbiór felietonów Miry Michałowskiej, przerodził się w wyjątkowy scenariusz, który następnie wziął na warsztat reżyser, Jerzy Gruza. Okazało się, że artysta miał własną wizję, jak ukazać prawdziwe piękno tej kultowej produkcji.

Czym byłby jednak obraz bez dźwięku? Piosenka "Nie bądź taki szybki Bill", która znalazła się już w drugim odcinku "Wojny domowej", stała się wielkim hitem. Za za ścieżkę melodyjną do serialu, odpowiadał Jerzy Matuszkiewicz. Z kolei tekst do kompozycji "Nie bądź taki szybki Bill", wyszedł spod pióra redaktora "Przekroju", Ludwika Jerzego Kerna. Po latach wspominał w swojej książce, zatytułowanej "Abecadłowo":

Po jakimś długim sylwestrze u literatów na Krupniczej wróciliśmy z żoną nad ranem do domu. Ledwośmy zasnęli rozdzwonił się dzwonek i rozszalał pies. Wstałem, chwiejnym krokiem poszedłem do przedpokoju i otworzyłem drzwi. Za drzwiami stał dosyć tęgawy pan zupełnie mi obcy. Był to Mieczysław Wajnberger, kierownik produkcji serialu „Wojna Domowa”. Przepraszał, że w Nowy Rok i o takiej porze, ale jedzie do Zakopanego i wstąpił aby mi wręczyć trzynaście teczek. Pan reżyser Gruza i pani Michałowska, autorka scenariusza zdecydowali, że to ja napiszę piosenki do serialu. A tych trzynaście teczek, to były scenariusze trzynastu odcinków. Ślicznie podziękowałem, pan Wajnberger się pożegnał, a ja wróciłem do noworocznego łóżka nie zdając sobie sprawy jaki w tym momencie zrobiłem dobry interes.

Zobacz także: Jeszcze kilka tygodni temu zachwycał na scenie. Nikt nie wiedział o jego chorobie

Pamiętacie "Wojnę domową"? Serial wylansował wielki przebój lat 60.

Jerzy Matuszkiewicz był przyjacielem reżysera Jerzego Gruzy, jeszcze z czasów łódzkiej Szkoły Filmowej. Studiował on na wydziale operatorskim, jednak popularność zyskał dzięki grze w zespole Melomani.

Kern uporał się z robotą dosyć szybko, opowiada, więc pisałem do gotowych tekstów. W sumie w filmie znalazło się pięć piosenek. Gruza chciał już na początku podkreślić młodzieżowy charakter serialu, stąd zdecydował się od razu wprowadzić muzykę big beatową. Wydawało mi się, że im prościej napiszę tym lepiej. Więc bez wielkiego wysiłku skomponowałem melodię opartą na podstawowych akordach, silnie ją zrytmizuję, myślałem i będzie w sam raz - wyjaśnił Matuszkiewicz.

Zobacz także: Polak, który rozświetlił Amerykę. Obok Rockefellera budował swoje imperium

Drugi odcinek "Wojny domowej", w którym pojawił się hit "Nie bądź taki szybki Bill", zaszokował telewidzów. Rozpoczął się on bowiem, od ukazania zjawiskowo pięknej dziewczyny, która brawurowo wykonywała pewną nieznaną dotąd odbiorcom piosenkę. Co ciekawe, utwór parokrotnie powtarzał się na ekranie i już wkrótce, z dnia na dzień, okrzyknięto go wielkim hitem.

W serialu, piosenkę wykonywała Simona Grabarczyk - obiekt westchnień nastoletniego Pawła Jankowskiego. Bohater pragnął iść na koncert gwiazdy, jednak ojciec postawił mu okrutne ultimatum - musiał ściąć włosy, w zamian za pieniądze na bilet. W dobie mody na długie fryzury był to jednak ordynarny szantaż, któremu chłopiec nie chciał ulec.

By dobrze oddać obraz dramaturgii, jaka rozgrywała się w duszy młodego człowieka, artystka musiała być wyjątkowo atrakcyjna i warta wielkich wyrzeczeń. Z kolei modny wówczas, big beatowy utwór, musiał porywać słuchaczy. Na szczęście autorzy teledysku, sprostali wyśrubowanym wymaganiom Jerzego Gruzy.

Zobacz także: To dzieje się w domu Maryli Rodowicz. „Czuję się wtedy bardzo szczęśliwa”

Kulisy powstania "Szybkiego Billa". Dlaczego w teledysku nie wystąpiła Katarzyna Sobczyk?

Zgodnie z wymogami scenariusza, serialowa muzyka musiała być stylizowana na młodzieżową. Ci sympatyzowali wówczas z popularnym w tamtej dekadzie rock and rollem. Gdy powstał już utwór, autorzy musieli znaleźć odpowiedniego wykonawcę, który najlepiej odda autentyzm i głębię piosenki. Musiała to być kobieta, która wcieli się w serialową Simonę Grabarczyk. Twórcy brali pod uwagę trzy popularne w tamtym czasie wokalistki: Karin Stanek, Helenę Majdaniec i Kasię Sobczyk. Ostatecznie zdecydowali się na ostatnią z nich, która była wówczas szlagierową artystką.

Dlaczego zatem to nie ona pojawiła się w obrazie do piosenki? Zamiast Katarzyny Sobczyk, w teledysku wystąpiła zachwycająca Magdalena Zawadzka, która śpiewała z playbacku głosem piosenkarki. Zapytany o powód tej decyzji Jerzy Gruza, odpowiedział krótko i enigmatycznie: "Pracuję z najlepszymi", czym zamknął dalszą dyskusję.

Okazało się, że wizja reżysera okazała się strzałem w dziesiątkę. 21-letnia Magdalena Zawadzka była bowiem w tamtym okresie jednym z największych obiektów westchnień. Mistyfikacja okazała się na tyle udana, że aktorka wielokrotnie słyszała później prośby, by zaśpiewała o "Szybkim Billu".

Zobacz także: Zagrała Solejukową w „Ranczu”. To poświęciła dla kultowej roli Katarzyna Żak

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!