advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Były pierwszym girlsbandem Europy. Tak Filipinki zdobywały popularność

6 min. czytania
10.05.2024 08:47
Zareaguj Reakcja
Filipinki, legendarny żeński zespół wokalny ze Szczecina, który święcił triumfy w latach 50. i 60. XX wieku, nie tylko zmieniły krajobraz muzyczny PRL-u, ale także zrewolucjonizowały podejście do sztuki estradowej w całej Europie. Powstały trochę z przypadku, ale ich droga ku profesjonalizmowi i sukcesowi była niezwykle inspirująca.
|
fot. Filipinki. Od lewej: Krystyna Pawlaczyk, Niki Ikonomu, Maria Hardy, Anna Sadowa, Iwona Racz. Wikimedia Commons/Filipinki/CC BY-SA 4.0

Początkowo był to nonet, potem oktet, a ostatecznie septet. W najbardziej popularnym składzie Filipinek śpiewały Zofia Bogdanowicz, Niki Ikonomu, Elżbieta Klausz, Krystyna Pawlaczyk, Iwona Racz, Anna Sadowa i Krystyna Sadowska. Na przestrzeni lat w zespole były także Halina Sztejner, Hanna „Gośka” Gościniak, Maria Kolczyńska, Barbara Kowalska, Maria Hardy, Grażyna Sowińska i Grażyna Piątkowska.

Nagle powstał zespół, który tworzyły młode dziewczyny i one śpiewały w tak radosny, prosty sposób, bez swingu, zabaw wokalnych - oszczędnie i precyzyjni. Pracowały niezwykle ciężko, na próbach spotykały się niemal codziennie, a przy okazji bardzo się polubiły i stworzyły bliskie grono przyjaciółek. Muzyka nie była dla nich obowiązkiem, ale przyjemnością i to było słychać. W ich głosach była wielka radość z tego, co robią — mówił na antenie "Radiowej Jedynki" Marcin Szczygielski, który jest autorem wielu poczytnych książek, w tym poświęconej Filipinkom.

Grupa zadebiutowała w 1960 roku podczas koncertu na akademii szkolnej, zorganizowanej z okazji XV-lecia istnienia szczecińskiego Technikum Handlowego. Od tego czasu regularnie brała udział w regionalnych przeglądach piosenki, zdobywając zazwyczaj główne nagrody. W 1961 roku zespół wystąpił podczas Wielkiego Festiwalu Muzyki, Pieśni i Tańca we Wrocławiu, gdzie osiągnął pierwszy, znaczący sukces i otrzymał wyróżnienie za interpretację piosenki Ave Maria no morro.

Zobacz także: Przez lata śpiewała w Filipinkach. Dziś świętuje Iwona Racz-Szczygielska

Filipinki. Pierwsze duże sukcesy

Rok później formacja wzięła udział w programach "Studio młodych" i "Mikrofon dla wszystkich" oraz w konkursie "Szukamy młodych talentów". Dzięki nim zyskał popularność i otrzymał propozycję nagrań dla Szczecińskiej Rozgłośni Polskiego Radia. Nagrania te niedługo później zostały zaprezentowane szerszej publiczności na antenie ogólnopolskiej. Od tej pory grupa przestała być zespołem amatorskim i rozpoczęła profesjonalną karierę.

Filipinki wylansowały przynajmniej kilkanaście dużych przebojów. Wśród nich "Filipinki — to my", "Spacer po porcie", "Do widzenia profesorze", "Batumi", "Parasolki" i "Wala twist", ale także "Serwus Panie Chief", "Charleston nastolatków", "Bal Arlekina", "Kto się lubi, ten się czubi", "Nie ma go", "Wiosna majem wróci".

Oglądaj

Szczyt popularności Filipinek przypadł na lata 1963–1965. W roku 1963, w styczniu, wystąpiły w radiu w audycji Jana Świącia i Zalewskiego. Z kolei w kwietniu zadebiutowały w telewizji. Niedługo później, podczas oficjalnego "chrztu", w redakcji czasopisma „Filipinka” w Warszawie, otrzymały oficjalną nazwę. Od tego czasu koncertowały już za granicą, między innymi w NRD, Szwecji, Anglii, Bułgarii, Francji, a nawet Kanadzie i USA.

Ich pierwsze trzy płyty, wydane na początku kariery, rozeszły się w nakładzie miliona egzemplarzy. Odnotował to nawet prestiżowy magazyn "Billboard". Filipinki przez 15 lat istnienia wystąpiły na czterech tysiącach koncertów. Pokonały 700 tysięcy kilometrów i zdobyły serca słuchaczy na trzech kontynentach.

Zobacz także: Ewa Bem musiała wybierać między mężczyzną a ojczyzną. „Żyliśmy w rozjazdach”

Multikulturowe korzenie

Kluczem do sukcesu Filipinek był ich autorski styl, odważne podejście do muzyki i kreowanie własnego wizerunku. Nie korzystając ze wzorców, same tworzyły swoje stylizacje, wyłamując się ze sztywnych schematów. Ich repertuar poruszał tematy bliskie młodzieży tamtego czasu, od relacji międzyludzkich po codzienne życie, wnosząc świeżość i energię na polską scenę muzyczną.

Jednym z ważniejszych czynników, jakie wpłynęły na fenomen Filipinek, były ich multikulturowe korzenie. Zofia Bogdanowicz pochodziła z Kazachstanu, Elżbieta Klausz z Wilna, Krystyna Pawlarczyk spod Poznania, a Iwona Racz z Łodzi. Natomiast najmłodsza, Niki Ikonomu, która dołączyła do składu po dwóch latach — aż z Grecji. Zespół reprezentował różnorodność etniczną i kulturową. Jego mieszane pochodzenie, w połączeniu z nietypowym charakterem Szczecina jako miasta portowego, sprawiły, że łatwiej było im eksponować się na nowe trendy muzyczne.

Same razem z profesorem Janikowskim budowały od zera koncepcję girlsbandu, tworzyły swój sceniczny wizerunek i same wypracowywały metody nowoczesnej promocji grupy. Nie korzystały z żadnych gotowych wzorców, bo nawet nie przyszło im to do głowy, a poza tym takie wzorce w ówczesnej Polsce nie istniały. Stworzyły je dopiero Filipinki, stając się modelem nowoczesnego, młodzieżowego zespołu, który błyskawicznie zaczęły powielać setki, a nawet tysiące innych grup muzycznych i wokalnych — mówił Marcin Szczygielski, autor książki "Filipinki to my!", w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". 

Oglądaj

Zmiana stylu i repertuaru

W 1967 r. zespół postanowił zmienić styl i repertuar. Filipinki rozstały się z Janem Janikowskim i przeszły pod opiekę Mateusza Święcickiego.

Z biegiem lat poznawałyśmy muzykę z wyższej półki i prosiłyśmy o takie piosenki naszego profesora Janikowskiego, ale nie było łatwo go przekonać. Uważał, że nikt nie potrafi pisać piosenek dla takiego zespołu jak my. Do pewnego momentu miał rację, ale wreszcie zbuntowałyśmy się i postanowiłyśmy zmienić repertuar. Rozstałyśmy się z panem Janikowskim i trafiłyśmy na postać znaną w środowisku muzycznym — Mateusza Święcickiego, kompozytora i muzykologa — wspominały Filipinki w 2016 r. podczas spotkania z dziennikarzami w warszawskim Studiu 22.

Oglądaj

Wiosną 1968 roku wygrały Telewizyjną Giełdę Piosenki utworem "Nie ma go". Rok później zwyciężyły kolejną edycję konkursu hitem "Wiosna majem wróci". W 1969 roku, podczas występu na VII Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, otrzymały wyróżnienie za piosenkę "Weselmy się". Ostatnim istotnym sukcesem zespołu była wygrana w plebiscycie Polskiego Radia w 1971 roku. Wtedy słuchacze uznali ich piosenkę "Ja się w tobie nie zakocham" za najlepszą piosenkę kwietnia.

Z Mateuszem byłyśmy "na ty", zawsze pytał nas o zdanie, był ciekaw, jakiej muzyki słuchamy. A słuchałyśmy przede wszystkim Radia Luxembourg. Chciałyśmy śpiewać inaczej, wydoroślałyśmy, jeździłyśmy z koncertami po Polsce, po Europie, byłyśmy dwukrotnie na tournée w USA i Kanadzie. Tam nasłuchałyśmy się dużo dobrej muzyki, przywiozłyśmy dużo dobrych płyt. Nasza publiczność także oczekiwała czegoś nowego. Mateusz Święcicki był zdania, że repertuar zespołu należy unowocześnić, bo świat idzie naprzód. Byłyśmy bardzo zadowolone z tego, co nam proponował. Śpiewałyśmy chętnie, bo piosenki były bardziej dynamiczne, w różnych klimatach — wspominała Iwona Racz-Szczygielska.

Zobacz także: Jeszcze kilka tygodni temu zachwycał na scenie. Nikt nie wiedział o jego chorobie

Coraz bardziej odważy i dojrzały wizerunek

Filipinki były też pierwszymi polskimi gwiazdami, które podpisały stały kontrakt reklamowy. Zakłady Przemysłu Odzieżowego "Dana" zaczęły projektować stroje dla dziewczyn, w zamian za ich udział w sesjach reklamowych produkowanych przez firmę ubrań. Jak na realia roku 1964 była to zupełna nowość. W następnych latach związały się z Modą Polską.

Od samego początku istnienia zespołu zdawałyśmy sobie sprawę, że nasz sceniczny wizerunek jest niemal tak ważny, jak repertuar, który śpiewamy. W końcu byłyśmy uczennicami Technikum Handlowego, miałyśmy zajęcia z reklamy i, mówiąc trywialnie, zdawałyśmy sobie sprawę, że produkt efektownie opakowany sprzedaje się lepiej. Przywoziłyśmy sobie kostiumy z zagranicy, a jeśli nie było nas na nie stać, to choćby katalogi i zdjęcia z magazynów, które zanosiłyśmy projektantkom z Dany, Mody Polskiej i naszym własnym krawcowym — opowiadała Iwona Racz-Szczygielska w rozmowie z "Kurierem Szczecińskim".

Oglądaj

Filipinki nie tylko śpiewały, ale także angażowały się w promocję swojej muzyki i wizerunku. Ich świeży i nowoczesny styl, zarówno muzyczny jak i wizualny, zainspirował setki innych grup muzycznych zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Jan Janikowski temperował nasze pomysły dotyczące stylizacji zespołu, bo zależało mu, żeby jego "panienki" wyglądały grzecznie i nobliwie. Mateusz Święcicki dał nam całkowicie wolną rękę. Dana szyła nam coraz krótsze sukienki, do których zakładałyśmy amerykańskie gogo-boots, męskie krawaty, kolorowe chusty, a w 1970 r. odeszłyśmy od koncepcji identycznych kostiumów dla całej piątki i każda wyglądała inaczej, bo to współgrało z nowym repertuarem, który był różnorodny. Ale i tak do siebie pasowałyśmy, bo choć każda wyglądała inaczej, to wszystkie kostiumy wymyślałyśmy wspólnie — wspominała Iwona Racz-Szczygielska.

Zobacz także: Polak, który rozświetlił Amerykę. Obok Rockefellera budował swoje imperium

Filipinki. Stopniowy rozpad zespołu

W latach 70. XX wieku zespół przechodził liczne zmiany personalne. Kierownikami muzycznymi grupy byli Mateusz Święcicki w latach 1967–1972 i Janusz Kępski w latach 1972–1974. Filipinki w tym ostatnim okresie występowały głównie jako zespół estradowy. Często towarzyszyły jako chórek innym artystom, np. podczas XI i XII Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie. Współpracowały m.in. ze Stefanem Stuligroszem oraz zespołem Trubadurzy. Od 1967 roku występowały jako kwintet. Od 1970 roku jako kwartet, a od 1972 roku jako tercet, przyjmując wtedy nieco zmienioną nazwę – Nowe Filipinki.

Oficjalnie zespół zaprzestał działalności w roku 1974 wraz z odejściem z grupy ostatniej oryginalnej Filipinki Krystyny Pawlaczyk. Mimo to jego wpływ na polską muzykę rozrywkową był trwały i głęboki. Historia grupy pozostaje inspiracją dla kolejnych pokoleń artystów. Filipinki nie tylko zmieniły oblicze polskiej estrady, ale także otworzyły drzwi dla innych kobiecych zespołów, stając się legendą w Europie i na świecie.

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!