Taką emeryturę otrzymuje Krzysztof Cugowski. Będzie musiał pracować do śmierci?
Ponieważ Krzysztof Cugowski przyszedł na świat 30 maja 1950 roku, kilka miesięcy temu świętował 73. rocznicę urodzin. Znany z Budki Suflera — z którą zresztą rozstał się w 2014 roku — muzyk mógłby więc już od dawna przebywać na emeryturze i przeżywać ostatni okres życia w spokoju, z dala od błysków fleszy i scen koncertowych.
Zobacz także: O krok od tragedii. Mariusz Bonaszewski uratowany przez widza
Krzysztof Cugowski ma bardzo niską emeryturę. Zdradza powód
Krzysztof Cugowski nie ukrywa jednak, że nie planuje zakończenia kariery muzycznej. Przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest bynajmniej miłość do wykonywanej pracy, ale niska emerytura, która przysługiwałaby artyście w wypadku rezygnacji z dalszych występów. Cugowski zdradził szczegóły w rozmowie z dziennikiem "Super Express".
Jak wyznał Krzysztof Cugowski, od 2017 roku oficjalnie przebywa na emeryturze. Okazało się jednak, że zgodnie z wyliczeniami Zakładu Ubezpieczeń Społecznych muzykowi przysługuje świadczenie w wysokości zaledwie 600 złotych. Sam Cugowski tłumaczy taki stan rzeczy niskimi składkami, uiszczanymi przez lata działalności artystycznej — wynosiły 14 groszy miesięcznie.
Zobacz także: Skandale, uzależnienia i brudna polityka w tle. Jarosław Molenda o autorze “Pana Samochodzika”
https://www.youtube.com/watch?v=2e-oakLSE1UJednocześnie Krzysztof Cugowski podkreśla, że nie czuje żalu do państwa. Wręcz przeciwnie — jest gotowy stawić czoła konsekwencjom swoich działań i występować tak długo, ile będzie musiał, nawet do końca życia. Z drugiej strony bardzo współczuje kolegom i koleżankom po fachu, znajdującym się w znacznie gorszej sytuacji finansowej i zawodowej niż on.
Problem w tym, że w czasach PRL-u w zasadzie nie było zawodu muzyka. Nie mieliśmy etatów, dostawaliśmy jedynie umowy zlecenie na koncert lub na trasę. Żeby uściślić - nie skarżę się i do nikogo nie mam pretensji. Taki jest system i tyle. Oczywiście, że nie będę z tego żył. Wciąż będę pracować, koncertować. Dam sobie radę. Ale mam kolegów, niegdyś znanych muzyków, którzy za cały majątek mają kawalerkę, jeden wzmacniacz i gitarę. To przykre — ubolewał Krzysztof Cugowski.
Zobacz także: Bliscy i fani nie zapominają o Wodeckim. Jego grób zwraca uwagę