Tworzyła telenowele wedle absurdalnych zasad. "Obce naszej kulturze"
W najnowszej odsłonie "Alei Sław Radia Pogoda" Tamara Pawlik‑Lipska spotkała się z wybitną aktorką teatralną i filmową Marią Ciunelis. Pretekstem do wizyty w studiu była premiera spektaklu „Iwona, księżniczka Burgunda” w warszawskim Teatrze Ateneum - inscenizacji, która na nowo otwiera rozmowę o absurdzie, władzy i ludzkich słabościach.
- Posłuchaj Alei Sław Radia Pogoda z Marią Ciunelis.
- Aktorka opowiedziała m.in. o kultowych rolach takich jak ta z serialu "Dom".
- Sprawdź rozmowę Tamary Pawlik-Lipskiej.
W szczerej i pełnej ciepła rozmowie aktorka wraca do swoich kultowych ról, w tym pracy na planie serialu "Dom", który dla wielu widzów stał się jednym z najważniejszych obrazów polskiej telewizji. Maria Ciunelis i Tamara Pawlik-Lipska rozmawiały o aktorskich wyborach, o tym, jak zmienia się teatr i film, oraz o rolach, które szczególnie zapisały się w pamięci artystki.
Pisała telenowele. "Masz więcej możliwości"
Gościni Alei Sław opowiedziała też o telenowelach, które miała okazję pisać. Jest też bowiem scenarzystką i reżyserką teatralną.
Dostałam propozycję pisania jakiejś telenoweli i pamiętam, że miałam taki casting, kto się nadaje, kto się nie nadaje, więc zostałam przyjęta do zespołu wtedy. No ale przez to, że już coś wcześniej napisałam, bo tak to by mi nie zaproponowano. No i mając do wyboru pisanie telenoweli albo granie w telenoweli, to stwierdziłam, że wolę pisać, bo masz więcej możliwości, możesz poprowadzić bohaterów tak czy inaczej - mówiła w Radiu Pogoda Maria Ciulenis.
Jak dodała gościni Alei Sław: - W momencie kiedy grasz w telenoweli to zazwyczaj jest to jakiś taki schemat, że jednak ktoś prowadzi i nie zawsze ci się podoba to, jak prowadzi, bo to różne te telenowele są. Teraz jest więcej seriali, ale był taki okres, że głównie takie telenowe, więc to tak trochę było pisane, złośliwie mówili... na kiełbasę. To znaczy, że wszystko jedno, w którym momencie przetniesz, bo jakby kontynuujesz, tak upychasz te sceny - padło w podcaście.
Wenezuelskie produkcje inspiracją
Co ciekawe, tworzenie telenoweli powinno opierać się na konkretnych zasadach. Specjalistą, od którego wiedzę czerpała aktorka, był polski reżyser pracujący w Wenezueli:
To było ciekawe doświadczenie, bo jak mi zaproponowano opisanie scenariusza, to była taka telenowela, już nie pamiętam w jakiej stacji to leciało, chyba w Polsacie [...] i wtedy przyjechał do Polski taki reżyser Nowicki. Przyjechał z Wenezueli, bo tam był specjalistą od telenoweli wenezuelskiej i tu przyjechał, dawał nam uwagi - jak pisać te nowele według wzorca takiego latynoamerykańskiego. I takie zasady wygłaszał, co było bardzo zaskakujące, bo jakby obce naszej kulturze.
Żelazne zasady mogły zaskoczyć widzów. Jak przypomniała Maria CIulenis:
Na przykład były takie żelazne zasady, jak na przykład bohaterka została skrzywdzona przez jakiegoś pana, wykorzystana, to musiało być tak, że ona i tak musi dojść do ślubu tej pary z tym krzywdzącym. Jak pan nawet skrzywdził taką panią, to musi się to skończyć ślubem. Czyli on musi gdzieś pomiędzy żałować, musi się okazać, że albo mu coś się stało, odebrało mu umysł, albo coś mu podali jakiś straszny środek. Bardzo śmieszne zasady, ale potem oglądasz te telenowele wenezuelskie czy meksykańskie i się okazuje, że to faktycznie jest według schematu.
Źródła: RadioPogoda.pl