advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all

Przebój z lat 80. powstał "przez telefon". Inspiracją były mrówki

3 min. czytania
18.12.2024 13:18
Zareaguj Reakcja
Andrzej Rybiński tuż po ogólnopolskim sukcesie szlagieru "Nie liczę godzin i lat" odzyskał nadzieję i uwierzył w siebie. W pierwszej połowie lat 80. XX w. koncertował z autorskim repertuarem po kraju. Nie zdawał sobie wówczas sprawy, że za rogiem czeka na niego kolejny, ponadczasowy przebój. W jakich okolicznościach powstała słynna "Pocieszanka"? "Koncerty, nagrania, życzliwe przyjęcie publiczności", relacjonował.
|
fot. Andrzej Rybiński YouTube, ps: 'Pocieszanka'
  • Andrzej Rybiński wylansował utwór "Pocieszanka".
  • Autorem słów do piosenki był Marek Dagnan.
  • Utwór z lat 80. XX w. został zainspirowany przez mrówki.

"Nie płacz maleńka szkoda łez, życie jest takie, jakie jest. Mogę ci gwiazdkę z nieba dać, na tyle tylko dziś mnie stać" - zaśpiewał niegdyś Andrzej Rybiński w Amfiteatrze Tysiąclecia. Oczywiście mowa o uwielbianej "Pocieszance", nastrojowej kompozycji z pierwszej połowy lat 80. XX w. Piosenka napisana przez Marka Dagnana błyskawicznie zaskarbiła sobie uznanie słuchaczy z całego kraju, a pierwszy raz wybrzmiała w ramach dwudziestej pierwszej odsłony Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

Andrzej Rybiński śpiewał "nie płacz maleńka"

Zanim jednak w głowie muzyka zrodziła się "Pocieszanka", w 1983 roku światło dzienne ujrzał nieśmiertelny szlagier z repertuaru Andrzeja Rybińskiego. Historia kultowych utworów rozpoczyna się w stołecznym klubie ZAKR-u. Jak się okazuje, piosenkarz z Łodzi poznał swojego przyszłego współpracownika, poetę i literata Marka Dagnana "Na pięterku".

Uznany w warszawskim środowisku tekściarz słynął wówczas ze współpracy z rozlicznymi gwiazdami estrady. Ułożył m.in. słowa do przeboju Sławy Przybylskiej, zatytułowanego "Takie ładne oczy".

Szczególnie w tamtym okresie, tuż po rozpadzie duetu Andrzej i Eliza, wokalista poszukiwał indywidualnego, artystycznego wizerunku. Na swojej ścieżce napotkał Marka Dagnana, z którym wylansował przebój ówczesnej dekady.

Po opolskim sukcesie "Nie liczę godzin i lat", uwierzyłem w siebie. Stworzyłem zespół i razem z chórkiem Familia dalej w trasę po Polsce. Odżyłem. Koncerty, nagrania, życzliwe przyjęcie publiczności. Wieczorem w hotelu dziewczyny robiły kanapeczki, potem zbieraliśmy się wszyscy na wspólną kolacyjkę przy piwku, winku i gitarze - opowiadał Andrzej Rybiński, jak czytamy na stronie BibliotekaPiosenki.pl.

Zobacz także: O tym Irena Santor nie śmiała nawet marzyć. „Dar z nieba” [WYWIAD]

Historia piosenki "Pocieszanka"

Wspólna praca artystów przyniosła zdumiewający efekt, nic zatem dziwnego, że twórcy postanowili kontynuować dobrą passę. W trakcie ogólnopolskiej trasy koncertowej z chórkiem Familia, Andrzej Rybiński zatrzymał się w hotelu w Lublinie. "Zacząłem grać, powtarzając pewien schemat kilkakrotnie" - relacjonował muzyk.

Choć pamięć okazała się ulotna i drugiego dnia bard nie był w stanie przypomnieć sobie kompozycji. Na ratunek przybył szef towarzyszącego mu zespołu Romek Chudaszek, który zarejestrował spontaniczną sesję muzyczną.

Mimo że artyści nie mieli nawet pomysłu na warstwę liryczną, od razu rozpoczęli pracę nad piosenką - dopracowali melodię, opracowali chórki i przygotowali aranżację. Z prośbą o napisanie tekstu Andrzej Rybiński zwrócił się do Marka Dagnana.

- mówił Marek Dagnan (za: Biblioteka Piosenki).

Oglądaj

Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na RadioPogoda.pl!