Najpiękniejsze polskie pieśni patriotyczne [Tekst]

9 min. czytania
11.11.2022 00:07
Zareaguj Reakcja
Poznaj najsłynniejsze polskie pieśni patriotyczne – do śpiewania nie tylko podczas Święta Niepodległości. Prezentujemy teksty utworów.
|
fot. Najpiękniejsze polskie pieśni patriotyczne: Kartka pocztowa z serii Pieśń legionów Juliusza Kossaka Źródło: Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie/Wikimedia Commons

Poznaj najsłynniejsze i najważniejsze polskie pieśni patriotyczne – do śpiewania nie tylko podczas Święta Niepodległości. Prezentujemy słowa słynnych utworów.

„Białe róże (Rozkwitały pąki białych róż)”

Poniżej przedstawiamy teksty najbardziej wzruszających i wzniosłych polskich pieśni, które na przestrzeni wieków dodawały otuchy naszemu Narodowi i sławiły bohaterstwo Polaków walczących o wolność i niepodległość naszego kraju.

„Mazurek Dąbrowskiego” – polski hymn narodowy

Jeszcze Polska nie zginęła,Kiedy my żyjemy.Co nam obca przemoc wzięła,Szablą odbierzemy.Ref. Marsz, marsz Dąbrowski,Z ziemi włoskiej do Polski.Za twoim przewodemZłączym się z narodem.Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,Będziem Polakami.Dał nam przykład Bonaparte,Jak zwyciężać mamy.Marsz, marsz...Jak Czarniecki do PoznaniaPo szwedzkim zaborze,Dla ojczyzny ratowaniaWrócim się przez morze.Marsz, marsz...Już tam ojciec do swej BasiMówi zapłakany -Słuchaj jeno, pono nasiBiją w tarabany.Marsz, marsz...

„Płynie Wisła, płynie”

Płynie Wisła, płyniePo polskiej krainie,/ x2Zobaczyła Kraków, pewnie go nie minie./ x2Zobaczyła Kraków,Wnet go pokochała,/ x2A w dowód miłości wstęgą opasała./ x2Chociaż się schowałaW Niepołomskie lasy,/ x2I do morza wpada, płynie jak przed czasy./ x2Nad moją kolebkąMatka się schylała,/ x2I po polsku pacierz mówić nauczała./ x2„Ojcze nasz” i „Zdrowaś”I „Skład Apostolski”,/ x2Bym do samej śmierci kochał naród polski./ x2Bo ten naród polskiMa ten urok w sobie,/ x2Kto go raz pokochał, nie zapomni w grobie./ x2Płynie Wisła, płynie,Po polskiej krainie,/ x2A dopóki płynie Polska nie zaginie!/ x2Z tamtej strony WisłyJest Wandy mogiła,/ x2Która za swój naród życie poświęciła./ x2Płynie Wisła, płynie,W biegu się nie zwróci,/ x2O Wiśle i Wandzie krakowiaczek nuci./ x2

„Hej, hej ułani”

Ułani, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. Niejedna panienka i niejedna wdowa,zobaczy ułana, kochać by gotowa.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. Babcia umierała, jeszcze się pytała:czy na tamtym świecie, ułani, będziecie?Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. Nie ma takiej wioski, nie ma takiej chatki,gdzie by nie kochały ułana mężatki.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. Nie ma takiej chatki ani przybudówki,gdzie by nie kochały ułana Żydówki.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. Jedzie ułan, jedzie, konik pod nim pląsa,czapkę ma na bakier i podkręca wąsa,Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. Jedzie ułan, jedzie, szablą pobrzękuje,uciekaj, dziewczyno, bo cię pocałuje.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci. A niech pocałuje, nikt mu nie zabrania,wszak on swoją piersią Ojczyznę osłania.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.Hej, hej, ułani, malowane dzieci,niejedna panienka za wami poleci.

„My, Pierwsza Brygada”

Legiony to — żołnierska nuta,Legiony to — ofiarny stos.Legiony to — żołnierska buta,Legiony to straceńców los!My, Pierwsza Brygada,Strzelecka gromada,Na stos rzuciliśmy, swój życia los,Na stos, na stos!O, ile mąk, ile cierpienia,O, ile krwi, wylanych łez,Pomimo to — nie ma zwątpienia,Dodawał sił — wędrówki kres!My, Pierwsza Brygada...Krzyczeli, żeśmy stumanieni,Nie wierząc nam, że chcieć — to móc!Laliśmy krew osamotnieni,A z nami był nasz drogi Wódz!My, Pierwsza Brygada...Inaczej się dziś zapatrująI trafić chcą do naszych dusz.I mówią, że już nas szanują,Lecz właśnie czas odwetu już!My, Pierwsza Brygada...Nie chcemy już od was uznania,Nie waszych mów, ni waszych łez!Już skończył się czas kołataniaDo waszych serc — do waszych kies!My, Pierwsza Brygada...Dziś nadszedł czas pokwitowaniaZa mękę serc i katusz dni.Nie chciejcie więc — politowania,Zasadą jest: za krew — chciej krwi!My, Pierwsza Brygada...Dzisiaj już my jednością silniTworzymy Polskę — przodków mit,Że wy w tej pracy nie dość pilni,Zostanie wam potomnych wstyd!My, Pierwsza Brygada…Umieliśmy w ogień zapałuMłodzieńczych wiar rozniecić skry,Nieść życie swe dla ideałuI swoją krew, i marzeń sny.My, Pierwsza Brygada...Potrafim dziś dla potomnościOstatki swych poświęcić dni.Wśród fałszów siać siew szlachetnościMiazgą swych ciał, żarem swej krwi.My, Pierwsza Brygada…

„Chorał [Z dymem pożarów]”

Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniejDo Ciebie Panie, bije ten głosSkarga to straszna, jęk to ostatniOd takich modłów bieleje włosMy już bez skargi nie znamy śpiewuWieniec cierniowy wrósł w naszą skrońWiecznie, jak pomnik Twojego gniewuSterczy ku Tobie błagalna dłoń Ileż to razy Tyś nas nie smagał,A my nie zmyci ze świeżych ranZnowu wołamy: „On się przebłagał,Bo On nasz Ojciec, bo On nasz Pan!”I znów powstajemy w ufności szczersi,A za Twą wolą zgniata nas wróg.I śmiech nam rzuca, jak głaz na piersi:„A gdzież ten Ojciec, a gdzież ten Bóg!” I patrzymy w niebo, czy z jego szczytuSto słońc nie spadnie wrogom na znak?Cicho i cicho – pośród błękituJak dawniej buja swobodny ptak.Owóż w zwątpienia strasznej rozterceNim naszą wiarę ocucim znówBluźnią ci usta, choć płacze serce,Sądź nas po sercu, nie według słów! O, Panie! Panie! Ze zgrozą świata!Okropne dzieje przyniósł nam czas:Syn zabił ojca, brat zabił brata,Mnóstwo Kainów jest pośród nasAleż o Panie! Oni niewinniChoć naszą przyszłość cofnęli wsteczInni szatani byli tam czynniO, karaj rękę, nie ślepy miecz! Patrz, my w nieszczęściu zawsze jednacy.Na Twoje łono do Twoich gwiazdModlitwą płyniemy, jak letni ptacy,Co lecą spocząć wśród własnych gniazdOsłoń, nas osłoń, Ojcowską dłoniąDaj nam widzenie przyszłych Twych łask,Niech kwiat męczeński uśpi nas woniąNiech nas męczeński otoczy blask! I z archaniołem Twoim na czelePójdziemy wszyscy na krwawy bój.I na drgającym szatana cieleZatkniemy sztandar zwycięski Twój!Zbłąkanym braciom otworzymy serca,Winę ich zmyje wolności chrzestW ten czas usłyszy podły bluźniercaOdpowiedź naszą: „Bóg był i jest!”

„Rota”

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród.Nie damy pogrześć mowy,Polski my naród, polski lud,Królewski szczep piastowy.Nie damy, by nas gnębił wróg.Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,Ni dzieci nam germanił,Orężny wstanie hufiec nasz,Duch będzie nam hetmanił.Pójdziem, gdy zagrzmi złoty róg.Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg! Nie damy miana Polski zgnieść,Nie pójdziem żywo w trumnę.Na imię Polski, na jej cześćPodnosim czoła dumne.Odzyska ziemię dziadów wnuk.Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg! Do krwi ostatniej kropli z żyłBronić będziemy ducha,Aż się rozpadnie w proch i pyłKrzyżacka zawierucha.Twierdzą nam będzie każdy próg.Tak nam dopomóż Bóg!Tak nam dopomóż Bóg!

„Wojenko, wojenko”

Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani,Że za tobą idą, że za tobą idąChłopcy malowani? Chłopcy malowani, sami wybierani,Wojenko, wojenko, wojenko, wojenko,Cóżeś ty za pani? Na wojence ładnie, kto Boga uprosi,Żołnierze strzelają, żołnierze strzelają,Pan Bóg kule nosi. Maszeruje wiara, pot się krwawy leje,Raz dwa stąpaj bracie, raz dwa stąpaj bracie,Bo tak Polska grzeje. Wojenko, wojenko, co za moc jest w tobie?Kogo ty pokochasz, kogo ty pokochaszW zimnym leży grobie. Ten już w grobie leży z dala od rodziny,A za nim pozostał, a za nim pozostałCichy płacz dziewczyny.

„Boże, coś Polskę”

;

Boże! Coś Polskę przez tak liczne wiekiOtaczał blaskiem potęgi i chwałyI tarczą swojej zasłaniał opiekiOd nieszczęść, które przywalić ją miałyPrzed Twe ołtarze zanosim błaganie,Naszego Króla zachowaj nam Panie!Tyś, coś ją potem, tknięty jej upadkiem,Wspierał walczącą za najświętszą sprawę,I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem,Wśród samych nieszczęść pomnożył jej sławęPrzed Twe ołtarze...Ty, coś na koniec nowymi ją cudyWskrzesił i sławne z klęsk wzajemnych w bojuPołączył z sobą dwa braterskie ludy,Pod jedno berło Anioła pokoju:Przed Twe ołtarze...Wróć nowej Polsce świetność starożytnąI spraw, niech pod Nim szczęśliwą zostanieNiech zaprzyjaźnione dwa narody kwitną,I błogosławią Jego panowaniePrzed Twe ołtarze...

„Warszawianka”

Oto dziś dzień krwi i chwały,Oby dniem wskrzeszenia był!W tęczę Franków Orzeł BiałyPatrząc, lot swój w niebo wzbił.Słońcem lipca podniecany,Woła do nas z górnych stron:„Powstań, Polsko, skrusz kajdany,Dziś twój tryumf albo zgon!” Hej, kto Polak, na bagnety!Żyj, swobodo, Polsko, żyj!Takim hasłem cnej podniety,Trąbo nasza, wrogom grzmij!Trąbo nasza, wrogom grzmij! „Na koń!” – woła Kozak mściwy,„Karać bunty polskich rot!Bez Bałkanów są ich niwy,Wszystko jeden zgniecie lot”.Stój! Za Bałkan pierś ta stanie,Car wasz marzy płonny łup!Z wrogów naszych nie zostanieNa tej ziemi, chyba trup. Hej, kto Polak, na bagnety! Droga Polsko, dzieci TwojeDziś szczęśliwszych doszły chwil,Od tych sławnych, gdy ich bojeWieńczył Kremlin, Tybr i Nil.Lat dwadzieścia nasze mężeLos po obcych ziemiach siał,Dziś, o Matko, kto polęże,Na Twem łonie będzie spał. Hej, kto Polak, na bagnety! Wstań Kościuszko! Ugodź serca,Co litością mamić śmią.Znałże litość ów morderca,Który Pragę zalał krwią?Niechaj krew tę krwią dziś spłaci,Niech nią zrosi grunt, zły gość!Laur męczeński naszych braciBujniej będzie po niej rość.Tocz, Polaku, bój zacięty,Ulec musi dumny car.Pokaż jemu pierścień święty,Nieulękłych Polek dar.Niech to godło ślubów drogichWrogom naszym wróży grób,Niech krwią zlane w bojach srogichNasz z Wolnością świadczy ślub. Hej, kto Polak, na bagnety! O Francuzi! Czyż bez cenyRany nasze dla was są?Spod Marengo, Wagram, Jeny,Drezna, Lipska, Waterloo…Świat was zdradzał, my dotrwali,Śmierć czy tryumf – my, gdzie wy!Bracia, my wam krew dawali,Dziś wy dla nas nic – prócz łzy! Hej, kto Polak, na bagnety! Wy przynajmniej, coście legliW obcych krajach za kraj swój,Bracia nasi, z grobów zbiegli,Błogosławcie bratni bój!Lub zwyciężym – lub gotowiZ trupów naszych tamę wznieść,By krok spóźnić olbrzymowi,Co chce światu pęta nieść. Hej, kto Polak, na bagnety! Grzmijcie bębny, ryczcie działa,Dalej! dzieci w gęsty szyk!Wiedzie hufce Wolność, chwała,Tryumf błyska w ostrzu pik.Leć nasz Orle w górnym pędzie,Sławie, Polsce, światu służ!Kto przeżyje wolnym będzie,Kto umiera – wolnym już! Hej, kto Polak, na bagnety! Żyj, swobodo, Polsko, żyj!Takim hasłem cnej podniety,Trąbo nasza, wrogom grzmi! (bis)

„Przybyli ułani pod okienko”

Przybyli ułani pod okienko,/ x2Pukają, wołają: – Puść, panienko!/ x2O Jezu, a cóż to za wojacy!/ x2Otwieraj, nie bój się, to czwartacy./ x2Przyszliśmy tu poić nasze konie,/ x2Za nami piechoty pełne błonie./ x2O Jezu, a dokąd Bóg prowadzi?/ x2Warszawę odwiedzić byśmy radzi./ x2Gdy zwiedzim Warszawę, już nam pilno/ x2Zobaczyć to nasze stare Wilno./ x2A z Wilna już droga jest gotowa,/ x2Prowadzi prościutko aż do Lwowa./ x2Panienka wnet wrota otworzyła,/ x2Ułanów na nocleg zaprosiła./ x2

„Pierwsza Kadrowa”

Raduje się serce, raduje się dusza,Gdy Pierwsza Kadrowa na wojenkę rusza.Oj da, oj da dana, kompanio kochana,Nie masz to jak pierwsza, nie − oj nie!Chociaż do Warszawy mamy długą drogę,Ale przejdziem migiem, byle tylko „w nogę”.Oj da, oj da dana...Choć Moskal, psiawiara, drogę nam zastąpi,To kul z mannlichera nikt mu nie poskąpi.Oj da, oj da dana...A gdyby się długo opierał psiajucha,Każdy z nas bagnetem trafi mu do brzucha.Oj da, oj da dana...Kiedy pobijemy po drodze Moskali,Ładne warszawianki będziem całowali.Oj da, oj da dana...A jak się szczęśliwie zakończy powstanie,To Pierwsza Kadrowa gwardyją zostanie.Oj da, oj da dana...A więc piersi naprzód, podniesiona głowa,Bośmy przecież Pierwsza Kompania Kadrowa.Oj da, oj da dana...

„Piechota [Szara piechota/Maszerują strzelcy]”

Nie noszą lampasów, lecz szary ich strój,Nie noszą ni srebra, ni złota,Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,Piechota, ta szara piechota.Maszerują strzelcy, maszerują,Karabiny błyszczą, szary strój,A przed nimi drzewce salutują,Bo za naszą Polskę idą w bój!Idą, a w słońcu kołysze się stal,Dziewczęta zerkają zza płota,A oczy ich dumnie utkwione są w dal,Piechota, ta szara piechota.Maszerują strzelcy, maszerują...Nie grają im surmy, nie huczy im róg,A śmierć im pod stopy się miota,Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój:Piechota, ta szara piechota.Maszerują strzelcy, maszerują...

„Białe róże (Rozkwitały pąki białych róż)”

sł.: Jan Lankau, Kazimierz Wroczyński; muz.: Mieczysław Kozar-Słobódzki

Rozkwitały pąki białych róż,Wróć, Jasieńku, z tej wojenki już,Wróć, ucałuj, jak za dawnych lat,Dam ci za to róży najpiękniejszy kwiat. Kładam ci ja idącemu w bój,Białą różę za karabin twój,Nimeś odszedł, mój Jasieńku, stąd,Nimeś próg przestąpił, kwiat na ziemi zwiądł. Ponad stepem nieprzejrzana mgła,Wiatr w burzanach cichuteńko łka,Przyszła zima, opadł róży kwiat,Poszedł w świat Jasieńko, zginął za nim ślad. Już przekwitły pąki białych róż,Przeszło lato, jesień, zima już,Cóż ci teraz dam, Jasieńku, hej,Gdy z wojenki wrócisz do dziewczyny swej. Jasieńkowi nic nie trzeba już,Bo mu kwitną pąki białych róż,Tam pod jarem, gdzie w wojence padł,Wyrósł na mogile białej róży kwiat. Nie rozpaczaj, lube dziewczę, nie,W polskiej ziemi nie będzie mu źle,Policzony będzie trud i znój,Za Ojczyznę poległ ukochany twój.

Zobacz też:

    11 listopada 2022 – kiedy wypada? Czy to dzień wolny? Czy sklepy będą otwarte?