Maryla Rodowicz rozkochała w sobie publiczność PRL-u. Za kulisami nie stroniła od wybryków
Maryla Rodowicz rozpoczęła muzyczną przygodę już we wczesnych latach 60. Od debiutu w finale Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie jest stale obecna na polskiej estradzie. W ostatnim czasie piosenkarka zdecydowała się na współpracę z młodymi wokalistami i odświeżyła ponadczasowy przebój "Sing Sing".
Zobacz także: Śpiewała kultową „Meluzynę”. Małgorzata Ostrowska świętuje!
Gwiazda nie bez powodu uznawana jest za jedną z najpopularniejszych piosenkarek w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Jak się okazuje, Maryla Rodowicz nigdy nie kryła buntowniczej natury. Piosenkarka udzieliła wywiadu serwisowi plejada.pl, w którym wspominała początek swojej kariery w okresie PRL-u.
Maryla Rodowicz zachwyca kolejne pokolenia
Chociaż Maryla Rodowicz do dziś triumfuje podczas największych festiwali, a jej hity wciąż śpiewają coraz to młodsze pokolenia, czasy jej świetlności przypadają szczególnie na lata 70. Za sprawą rozmowy ze wspomnianym portalem internetowym dowiadujemy się, jak piosenkarka wspomina czasy PRL-u.
Dla mnie były one pewnie bardziej kolorowe niż dla innych. Miałam sporo pracy, dużo się działo. (...) Jaka to była rozkosz, jakie to było niekończące się spotkanie towarzyskie! Nie mogliśmy się nagadać! Wszyscy artyści spotykali się w jednej knajpie w Hotelu Opole. Była walka o stoliki, a później wspólne śpiewanie i biesiadowanie do białego rana - mówiła piosenkarka.
Zobacz także: Nie wyobrażamy sobie innego Pawlaka. Wacław Kowalski został gwiazdą po 50-tce
Poza opolskimi koncertami czy też radiowymi przebojami, czasy PRL-u nie były dla piosenkarki wyłącznie beztroską sielanką. Co prawda, artystka śpiewała liryczne teksty Osieckiej, Kofty czy też Młynarskiego, jednak niektóre z piosenek gwiazdy zwracały uwagę cenzorów. Nie inaczej było z kompozycją "Wielka woda". Tę piosenkę Maryla Rodowicz zaśpiewała na Poznańskiej Wiośnie Muzycznej.
A że była wtedy powódź, uznano, że zrobiłam to celowo – że to prowokacja. Co było bzdurą, bo ta piosenka nie jest przecież o wodzie. Ale za karę w ostatniej chwili usunięto mnie z okładki w "Przekroju". Było to przykre - spuentowała Maryla Rodowicz dla portalu plejada.pl.
Zobacz także: Zasłynął jako odtwórca roli Tolka Banana. Odszedł w tajemniczych okolicznościach
Za te ekscesy spotkała ją kara. "Nie zgodziłam się"
Jak wskazuje Maryla Rodowicz, stale była pod czujnym okiem władzy. W związku z czym bardzo często karano ją za różnego rodzaju ekscesy. "Bez przerwy miałam tzw. szlabany" - zaznacza artystka. W wywiadzie z serwisem plejada.pl gwiazda przytoczyła historię sprzed lat. Wspominała sześciotygodniową trasę po Związku Radzieckim, która zakończyła się… roczną konfiskatą paszportu.
Któregoś dnia kierownik z Pagartu powiedział, że nasze koncerty cieszą się takim zainteresowaniem, że Rosjanie życzą sobie, żeby przedłużyć trasę o dwa tygodnie. Nie zgodziłam się, bo mój czeski narzeczony Frantisek zaplanował mi w tym czasie koncerty w Czechosłowacji. Mój protest nie zrobił jednak na nikim wrażenia - mówiła gwiazda.
Zobacz także: Wyprodukowali ponad 150 kultowych filmów. Historia Studia Filmowego „Kadr”
Chociaż Maryla Rodowicz odzyskała wówczas paszport, po powrocie do Polski straciła dokumenty aż na rok.
Nasze paszporty pod kluczem trzymano w recepcji. Żeby taki paszport wydobyć, kierownik grupy musiał wydać dyspozycję. Zadzwoniłam, ale nie odebrał. (...) Zdesperowana powiedziałam recepcjonistce, że mam jutro w Pradze koncert z okazji rocznicy rewolucji październikowej i jeżeli się tam nie pojawię, ona niechybnie trafi do więzienia - kontynuowała opowieść Maryla Rodowicz.
Kliknij tutaj i słuchaj naszego radia na żywo bez żadnych opłat na radiopogoda.pl!